0

Kuba – wyspa jak wulkan gorąca?

Czy teraz wszystko się zmieni? Nieobecność Fidela Castro może jeszcze coś zmienić? Przez ostatni rok na Kubie wydarzyło się tak wiele! W tym roku – po 88 latach – wizytę w Hawanie złożył amerykański Prezydent. Na wyspie zagrał zespół Rolling Stones, a jego lider podkreślał, że cieszy go zmiana czasów i fakt, że może na Kubie wystąpić. Od zawsze chciałam odwiedzić Kubę i udało mi się to zrobić przed Barackiem Obamą i Mick’iem Jagger’em…

Spontanicznie kupiony bilet w piątek w nocy. Po 48 godzinach byliśmy już na lotnisku w Moskwie i czekaliśmy na przesiadkę na Kubę. Z najmniej przygotowanym planem podróży… Mieliśmy wyznaczoną trasę: Hawana – Vinales – Cinfuegos – Trynidad – Camaguey – Santiago de Cuba – Hawana. Zarezerwowane noclegi w każdej z tych miejscowości. A na lotnisku w Moskwie udało się nam również zarezerwować dwa przejazdy autobusami – na dwa ostatnie odcinki podróży. Na pozostałe odcinki nie pozwalał system rezerwacyjny, twierdząc, że jest za blisko czasu wyjazdu. I tak, wylądowałam na Kubie.

OTO Barcelona!

Zdarza się, że jeden człowiek spotyka drugiego… I ten wywraca mu życie do góry nogami. I tak Justyna, świeżo upieczona magister architektury krajobrazu, spakowała się w dwie walizki i wyjechała do Barcelony… za swoją miłością, obecnym mężem, rodowitym Katalończykiem, którego poznała we wrocławskiej dyskotece.

Przyjazd do Hiszpanii od razu po studiach z minimalnym doświadczeniem zawodowym nie był łatwy, przede wszystkim okazało się, że musiałam zweryfikować moje marzenia dotyczące kariery zawodowej i zacząć od najprostszych zajęć. W momencie gdy wyjechałam – w 2011 roku – w Hiszpanii panował kryzys. Ja, choć miałam wspierającego mnie mężczyznę u boku, który pomagał mi przecierać pierwsze szlaki w mieście, cierpiałam trochę na brak znajomych i oczywiście tęskniłam za krajem. Wówczas Pau – mój mąż, namówił mnie na pisanie bloga, w którym opisuję realia życia w Barcelonie, problemy dnia codziennego, obalam stereotypy o Hiszpanii i Hiszpanach. Ponieważ w moim życiu ważna jest architektura – zresztą zaczęłam drugie studia w tym kierunku – zaczęłam pisać i o niej. Szukam w stolicy Katalonii miejsc poza turystycznymi szlakami, drążę ciekawostki. To mi się przydaje w pracy, ponieważ hobbistycznie zaczęłam oprowadzać wycieczki, po mniej utartych ścieżkach Barcelony.

Wiedeń – święta jak z bajki!

Z czym może kojarzyć się późna jesień w Wiedniu? Na pewno nie z pluchą i liśćmi na chodnikach. Stolica Austrii zmienia się w wielki bożonarodzeniowy jarmark! Przedstawiamy przedświąteczny przewodnik po metropolii nad Dunajem.

Zaczęło się w Wiedniu

Wiedeńskie jarmarki bożonarodzeniowe mają bardzo długą tradycję. Pierwsze wzmianki o tych późnojesiennych imprezach na świeżym powietrzu pochodzą już z… 1294 roku! Żadne miasto Niemiec, Austrii, czy Szwajcarii, ale też Alzacji czy Południowego Tyrolu, które jest znane z takich jarmarków, nie jest w stanie pochwalić się dłuższą tradycją. Od kilkudziesięciu lat przedświąteczne targi, wzorowane na tym wiedeńskim, są organizowane na całym świecie. Obecnie znajdziemy je w większych polskich miastach oraz w krajach takich jak: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, czy nawet… Chiny. Często bezpośrednio nawiązują nazwą do wydarzeń z Wiednia (Christkindlmarkt, Weinachtmarkt). I choć świąteczne specjały: grzane wino, piernik, czy takie atrakcje jak lodowiska można spotkać w wielu miejscach, to najlepiej wybrać się do Wiednia i przekonać się, jak wygląda wersja oryginalna. Zacznijmy zatem podróż po wiedeńskich jarmarkach świątecznych!

Witamy w kraju księcia Draculi…

Rumunia, niestety nadal nie jest krajem mocno popularnym wśród polaków. Moc stereotypów jest tak duża, że informacja: byłem na wakacjach w Rumunii bywa dużym zaskoczeniem dla osoby, która ją otrzymuje. My lubimy ten kraj! W końcu jeden z naszych serwisów siostrzanych od 2009 roku działa właśnie tam. Co w nim jest najpiękniejszego o to zapytaliśmy naszą koleżankę Iulię Boagiu.

Szkoda, że nasz kraj ma tak kiepską promocję, bo naprawdę można w nim znaleźć wszystko… Mamy piękne gory, z zapierającymi dech widokami; stare, imponujące zamki w Bran, Peleş czy w Hunedoarze; czy niesamowitą krainę Maramuresz pełną drewnianych cerkwi choc znaną przede wszystkim z “wesołego cmentarza”; dzikie tereny Delty Dunaju idealne dla rybaków, ale również miłośników przyrody i przestrzeni; jest też najsławniejsza z naszych krain – Transylwiania, kojarzona głównie z postacią hrabiego Drakuli; są cuda przyrody takie jak “Salina Turda”, Sfinks w Bucegi czy Statua Króla Decebala. Jeżeli natomiast ktoś woli mniej aktywny wypoczynek polecamy nasze kurorty nad Morzem Czarnym. A mistrzom kierownicy polecam przejażdżkę Drogą Transfogaraską, która w najwyższym punkcie wznosi się na wysokość 2042 m.n.p.m. Zbudowano ją gdy krajem rządził Nicolae Ceaușescu. Podczas jej budowy wykorzystano miliardowe sumy pieniędzy i 6 milionów kilogramów dynamitu!

Smaki Portugalii

Kto z Was zastanawiał się nad tym, czy kraje mają smaki? I jakie one są? Dziś chcemy zagłębić się w smaki Portugalii… Niejednokrotnie zachęcaliśmy Was do poznania tego niezwykłego kraju na krańcu Europy, owiedzenia Lizbony, Porto, Sintry czy Madery. Tym razem nie będziemy pisać o zabytkach, a o przepysznym jedzeniu, którym można delektować się w Portugalii. Osobiście, po kilku tygodniach, które tam spędziłam, mam swoje ulubione smaki, desery, za którymi tęsknię i wina, których zawsze poszukuję latem w Polsce, bo uważam, że są doskonałe, gdy pije się je schłodzone w upalny dzień. Jednak nadal uważam, że kuchnia tego kraju jest mało znana i gdy wspominam cudowny smak pastel de nata albo zachwycam się lekkością vino verde, nie każdy wie, za czym wzdycham.

Dlatego postanowiłam o portugalskiej kuchni porozmawiać z osobami, które są ekspertami w tym temacie, małżeństwem polsko-portugalskim prowadzącym delikatesy – Smaki Portugalii. Uważam, że za doskonałą kuchnią zawsze musi stać miłość. Dlatego lubię historię Marzeny i Goncalo Gregier – Franco, o tym jak poznali się przez internet i ona poleciała do Lizbony, by go poznać, a chwilę potem on do Jerozolimy, bo towarzyszyć jej, gdy odbywała stypendium w tym mieście… a koniec końców okazało się, że nie mogą żyć bez siebie i wspólnego gotowania. Historia do mnie przemawia i idealnie łączy temat miłości i kuchni.

Italia poza szlakiem

Magda jest człowiekiem z niezwykłą energią. Kocha podróże, jedzenie. Marzyła o tym by zostać polskim Jacques-Yves Cousteau, już w szóstej klasie szkoły podstawowej zapragnęła studiować oceanografię i swego dopięła. W szkole średniej zaczęła nurkować, by już zdobywać podstawy pod przyszły zawód. W wieku 19 lat, po pomyślnie zdanej maturze, wyjechała do Gdańska i zaczęła wymarzone studia. Ukończyła je o czasie, rozpoczęła studia doktoranckie. I nagle wszystko się zmieniło…

Poprosiłam kolegę, aby pomógł mi znaleźć wakacyjną pracę we Włoszech. Udało się, pojechałam najpierw na 2 tygodnie, ale to się przedłużyło do 2 miesięcy. A później pojechałam do Gdańska błagać mojego promotora, aby puścił mnie jeszcze na kolejnych kilka miesięcy. Przez kolejne 3 miesiące zwiedziłam całkiem spory kawałek Włoch, ale przede wszystkim mieszkałam z włoską rodziną i miałam okazję obserwować ich codzienne życie. Poznałam ich wielką rodzinę z różnych zakątków kraju i pokochałam całym sercem. Nigdy nie zapomniałam moich włoskich początków. (…) W 2010 roku zapragnęłam spełnić swoje młodzieńcze marzenie, popłynąć w rejs żaglowcem. Los podsunął mi ofertę rejsu enokulinarnego do … Włoch. Nie miałam wówczas pojęcia, co to znaczy „enokulinarny”, ale tak mi się spodobało, że popłynęłam. Teraz wiem, że to był przełom. Od tamtej pory wracam do Włoch tak często, jak tylko mogę. Poznaję wciąż nowe miejsca, nieodkryte przez masową turystykę spokojne i ciche miasteczka, ale i wpadam do tych bardziej znanych, aby się przekonać czy nadal mnie zachwycają tak, jak za pierwszym razem.

Każdy ma swój sposób podróżowania. Magda odwiedza winnice, serowarnie, producentów oliwy i lokalnej żywności. Odwiedza agroturystyki, szuka ciekawych miejsc i przede wszystkim… ludzi. Zależy jej, by to właśnie miejscowi pokazywali jej swoje okolice. Obserwuje ich emocje, gdy o nich mówią.

Jak przygotować sałatkę po grecku?

Budzić się rano i widzieć morze… Kto z Was ma takie marzenia? Marzenia to jedno, natomiast realizacja coś zupełnie innego. Mieć odwagę porzucić to co znane i stabilne, by przenieść się do kraju, w którym z jakiegoś powodu zostało nasze serce. Dorota Kamińska autorka bloga Sałatka po Grecku dobrze pamięta moment, gdy uznała, że musi zmienić swoje życie:

Pewnego dnia… Przyszedł taki moment. To była jedna myśl, po której wszystko się zmieniło. Pamiętam, że wyszłam na balkon żeby rozwiesić pranie. Widziałam przed sobą typowe wielkomiejskie blokowisko. Wtedy poczułam, że jak powietrza brakuje mi widoku na morze. Miałam w sobie taką potrzebę żeby patrzeć jak mienią się na nim promienie słońca, żeby czuć jego zapach, słyszeć jednostajny szum fal. Wtedy doszło do mnie, że fizycznie mieszkam w Polsce, ale moje serce od dawna przeprowadziło się już do Grecji. Kilka dni później złożyłam wymówienie w pracy. Dokończyłam przeciąganą od długiego czasu magisterkę i przeprowadziliśmy się – z moim przyszłym mężem do Grecji. Wiele osób pyta, czy mieszkamy tu dlatego, że mój mąż jest Grekiem. Z pewnością dzięki temu jest nam łatwiej, ale nie miało to decydującego znaczenia.

Moment, w którym serce Doroty zostało w Helladzie nastąpił półtora roku wcześniej, gdy wyjechała do tego kraju na roczne stypendium Sokratesa na wyspę Lesbos. Było to jej pierwsze zetknięcie z tym krajem. Początkowe tygodnie były więc dla niej kulturowym szokiem, z biegiem czasu zaczęła się do różnic przyzwyczajać, a potem zaczęły ją one fascynować. Pewnie dlatego, gdy przyszło jej wrócić do Polski czuła, że to był dopiero początek jej greckiej przygody. Może przywiezienie do Polski przyszłego męża – Greka – ułatwiło regularne powroty do jego ojczyzny? A może tam po prostu zostało jej serce?

Rozsmakuj się w wiedeńskim winie

Znamy wina włoskie, hiszpańskie, greckie… każdy kraj południowy szczyci się swoimi szczepami i wspaniałymi rocznikami. A wiecie o tym, że wina z prawdziwą historią powstają w austriackim Wiedniu?

Trochę o przeszłości

Jeśli wierzyć znaleziskom pestek winorośli, to już Celtowie i Ilirowie – w 500 p.n.e. – produkowali w okolicach Wiednia wino. Nie były to jednak wysokiej klasy szczepy, one przybyły w te okolice dopiero wraz z Rzymianami i zniesieniem przez cesarza Probusa (232-282 n.e.) zakazu uprawy winorośli na północ od Alp. W średniowieczu winna myśl naprawdę się tu rozpleniła – ogrody winorośli powstawały zarówno w mieście, jak i na jego obrzeżach, a założenia te przetrwały aż do  XVI wieku.

Wraz z produkcją wina pojawiły się tu również lokale, w których można go było skosztować, czyli gospody typu Heuriger. Początkowo otwierano je w piwnicach domów mieszczańskich, jednak na skutek rozwoju zabudowy po pierwszym oblężeniu tureckim z roku 1529 oraz wielkiej odbudowie miasta po drugim tureckim oblężeniu z roku 1683 gospody zaczęto lokalizować coraz bliżej obrzeży miasta.

Filmowy Nowy Jork

Nie ma chyba na świecie miasta, które „wystąpiło” w tylu filmach co Nowy Jork. Ostatnio moi przyjaciele wrócili z Wielkiego Jabłka z dużą liczbą pięknych zdjęć – w tym ze znaczną częścią takich, które pokazywały „kultowe” restauracje czy budynki. Podczas pokazu zdjęć, co chwila pytali „poznajecie?”. Poznawaliśmy!

Teraz – dzięki konkursowi, który organizujemy z linią Air Berlin – dajemy Wam szansę na to, byście sami dopasowali Wasze filmowe wspomnienia do rzeczywistości. Macie szansę wybrać się do Nowego Jorku! Pod warunkiem, że wykażecie się znajomością miejsc, które zostały pokazane w filmach.

Tu postaram się wymienić 10 miejsc, które ja najbardziej pamiętam z filmów, których akcja toczy się w Nowym Jorku… i które mogą być dla Was wskazówką przy rozwiązywaniu quizu.

Bar Katz’s

Wymieniam jako pierwszy, gdyż to tu miała miejsce jedna z moich ulubionych scen w historii kina – udawany orgazm w wydaniu Meg Ryan w filmie „Kiedy Harry poznał Sally”. Jednak ten, słynący z najlepszych w mieście kanapek z pastrami, bar można zobaczyć też w takich filmach jak: Donnie Brasco, Across the Universe czy Zaczarowana. W rankingu Zagats w 2013 roku bar otrzymał 25 punktów na 30 możliwych. Pysznie!

Jesienne festiwale w Europie

Jak podejmujecie decyzję dotyczącą podróży? Jesteście spontaniczni, a może potrzebujecie pretekstu? Nie ma problemu! Damy Wam pretekst! A nawet kilka, w zależności od tego, czego szukacie podczas wyjazdu – pysznego regionalnego jedzenia? sporej dawki kultury? a może kultowych już wydarzeń?

Sierpień i wrzesień to idealny moment na podróże dla osób, które kochają kulinaria. Ziemia wydała plony więc nadszedł czas radości spowodowanej tym, że udało się je obficie zebrać. Stąd wczesną jesienią liczne imprezy z kulinariami w roli głównej. Chyba najsławniejsza z nich to Octoberfest (w tym roku będzie się on odbywał między 17 września a 03 października), który jest niczym innym jak chmielowymi dożynkami z długą – sięgającą do 1810 roku – tradycją. Rokrocznie wydarzenie odwiedza kilka milionów gości, którzy wypijają około pięciu milionów litrów piwa. W czternastu halach można napić się piwa z jednego z tradycyjnych monachijskich browarów – muszą one warzyć złoty trunek zgodnie z Bawarskim Prawem Czystości z 1487 roku – sprzedawanego w kuflach o pojemności 1 litra.

1 2 3 4 5 50