0

Wybrzeże w kolorach lazuru i lawendy

Od jakiegoś czasu marzę o wyprawie do Francji. Nie do Paryża, który nieźle znam, ale dalej… Jest kilka regionów, które znam dużo gorzej, a wydają mi się szczególnie piękne. Wśród nich niewątpliwie jest Marsylia, a wraz z nią Lazurowe Wybrzeże i Prowansja. Tanie loty zachęcają… więc może majówka? A jak nie pierwszy weekend maja to jeden z kolejnych, w końcu to jest właśnie czas, kiedy kwitnie lawenda…


Tym razem wpis będzie miał formę 10 powodów dla których warto lecieć do Marsylii i zobaczyć zarówno miasto, jak i jego okolice… Argumentów można używać w dowolniej kolejności 😉 niekoniecznie tej zaproponowanej przeze mnie.

1. Marsylia

Samo miasto jest duże – drugie co do wielkości w kraju i stare – założyli je starożytni Grecy ok. 600 p.n.e. Co może zachwycać jak się do niego dotrze? Przede wszystkim położenie. Od południa oblewają się wody Morza Śródziemnego, natomiast na północy miasto „opiera się” o masywy górskie Garlaban i Étoile. Dodatkowo na wschód od miasta ciągną się tzw. śródziemnomorskie fiordy.

Ze względu na bogatą historię – była pierwszym greckim państwem-miastem na obszarze Europy Zachodniej. Zdobyta przez Juliusza Cezara, była w rękach Rzymian aż do upadku upadku cesarstwa, potem rządzili nią Wizygoci a w końcu Frankowie. Należała też do królestwa Arelat i Prowansji, była wolnym miastem, aż w końcu zajęli ją Francuzi. Chociaż to wielki skrót, to pokazuje, że historycznie po mieście wiele się można spodziewać. Obiekty, które wzbudzają tu największe zainteresowanie to: Bazylika Notre-Damme-de-la-Garde, opactwo i kościół Św. Wiktora, katedra La Mayor, Ratusz oraz blok mieszkalny Cité Radieuse. Warto też odwiedzić zlokalizowane w centrum handlowym Centre- Bourse Muzeum Historii Marsylii. Jest też port funkcjonujący ponad 2,5 tysiąca lat i strzeżony przez Fort św. Mikołaja i Fort św. Jana.

2. Wyspa If

To argument szczególnie ważny dla fanów powieści Dumasa – „Hrabia Monte Christo”. Na wyspie bowiem znajduje się XVII wieczny zamek, a w zamku jest więzienie i w nim właśnie był osadzony główny bohater słynnej książki.

3. Cannes

Miłośniczką kina jestem od momentu, gdy jako dziecko oglądałam z tatą stare filmy z Frankiem Sinatrą. I chociaż od tamtego czasu wiele się zmieniło, to nadal marzę o tym, żeby odwiedzić to miasto ze względu na odbywający się tu – właściwie nieprzerwalnie – od 1946 festiwal filmowy. Przyznawane tu Złote Palny zawsze przemawiały do mnie bardziej niż amerykańskie Oscary. Oczywiście jako zwykły śmiertelnik nie mam możliwości zobaczenia pokazów konkursowych odbywających się w salonach Palais des Festivals et des Congres, ale mogę przespacerować się bulwarem Croisette licząc, że spotkam jakąś gwiazdę, albo obejrzeć odciśnięte dłonie na tutejszej alei gwiazd.

4. Saint Tropez

W dzieciństwie oglądałam też filmy o komicznym żandarmie z Saint Tropez, więc jak tu nie odwiedzić miasteczka, w którym działał? Chociaż małe i malownicze to też niezwykle bogate – to tu znajduje się Zatoka Milionerów, której port wypełniony jest po brzegi drogimi jachtami, tu swoje wille mają gwiazdy filmowe. Miło jest jednak usiąść przy deptaku pełnym restauracyjek i kawiarni, zjeść coś pysznego i popatrzeć na to wszystko… z dystansem 😉

5. Kuchnia

I tak przeszłam płynnie do powodu numer pięć. Jednym z powodów, dla których kocham podróże jest możliwość skosztowania lokalnej kuchni. W kuchni marsylskiej najważniejsze jest wykorzystanie świeżych produktów – dużo jest warzyw, a jeszcze więcej owoców morza i ryb, i oczywiście przypraw. Wyobrażacie sobie jaka z tego powstaje mieszanka? Mniam!

6. Grasse

Kuchnia kojarzy mi się z zapachami… I tu przypomniało mi się miasteczko Grasse, od XVIII wieku znane z przemysłu perfumeryjnego, a obecnie wymienianie jako światowym centrum produkcji naturalnych aromatów. Tu działają najsłynniejsze i najstarsze wytwórnie perfum: Molinard Parfumeur oraz Fragonard Parfumeur. Tu też – bo gdzie indziej?! – ma miejsce akcja ostatniego rozdziału powieści „Pachnidło” Patricka Süskinda, tu też kręcono sceny do filmu o tym samym tytule. Z ciekawostek, miastem partnerskim Grasse jest nasze polskie Opole.

7. Prowansja

Pojęcie dość szerokie… ja je zawężę do skojarzenia: pola kwitnącej lawendy! Wystarczy popatrzeć na zdjęcia, one mówią same za siebie 🙂

8. Camargue

Słyszeliście o tej krainie? To jedna z największych delt rzecznych w Europie. Wyobraźcie sobie pokrytą bujną roślinnością i polami ryżowymi równinę, pełną lagun, jeziorek i piaszczystych łach… Na której można spotkać ponad 400 gatunków ptactwa – w tym flamingi, które mają tu swoje największe na kontynencie tereny lęgowe, i stada dzikich koni… Brzmi trochę jak cudowna bajka, prawda?

9. i 10 Alpy Francuskie lub Plaże Lazurowego Wybrzeża

Oba argumenty są kuszące. Lazurowe Wybrzeże to ciągnące się w nieskończoność piękne piaszczyste plaże i ciepła woda Morza Śródziemnego. Z drugiej jednak strony trekking w Alpach Francuskich, które uchodzą za jeden z najpiękniejszych łańcuchów górskich świata i mają setki tysięcy dobrze przygotowanych szlaków, też brzmi dobrze.

To teraz należy się zdecydować… podróż pod znakiem przygody czy leżakowania? Wybór pozostawiam Wam!

Podziel się: