Święta Wielkanocne to czas, który przeważnie spędzamy z rodziną i najbliższymi, odpoczywamy i mamy chwilę dla siebie. Te święta są szczególne, bo wszyscy na pewno spędzimy je w naszych domach. Ale jest to doskonały czas, aby powspominać i pomarzyć o kolejnych podróżach.

Materiał przygotowany we współpracy z blogerami podróżniczymi: Natalią i Łukaszem z Tasteaway.pl, Anią i Marcinem z GdzieWyjechać.pl, Anią i Arturem z CzasNaWywczas.pl

Specjalnie dla Was, w ramach naszej inicjatywy #poLECIMY poprosiliśmy znanych blogerów o słów kilka na temat ich podróży wielkanocnych. Okazuje się, że święta poza domem mogą też być przyjemne, szczególnie jak się je spędza w zacnym gronie. Przeczytajcie, jak spędzali święta wielkanocne polscy blogerzy podróżniczy, co ich zachwyciło, jakie ciekawe tradycje wielkanocne poznali oraz co takiego jedli w czasie tych świątecznych wyjazdów.

Natalia i Łukasz z bloga Tasteaway.pl

Czy podróżowaliście w okresie świąt wielkanocnych? Jeśli tak, to która z podróży najbardziej zapadła Wam w pamięć?
Tak, bardzo często podróżowaliśmy w okresie Wielkanocy. Uwielbialiśmy ten czas, bo można powiedzieć, że to taki pierwszy moment po zimie, gdy można już pojeździć po Europie i w wielu miejscach robi się przyjemnie, słonecznie i ciepło. Czasem też w tym okresie wyjeżdżaliśmy w Polskę, np. na Suwalszczyznę lub do Zakopanego. Nasze zagraniczne wyjazdy wielkanocne to Wybrzeże Amalfi we Włoszech, niewielkie Howth pod Dublinem, Andaluzja czy Japonia, bo właśnie na początku kwietnia w Japonii kwitną sławne wiśnie.
Najbardziej w pamięć na pewno zapadła nam Japonia (jest niesamowita) i Andaluzja, która w okresie Semana Santa jest najpiękniejsza.

Japonia © Natalia Sitarska, tasteaway.pl

Japonia © Natalia Sitarska, tasteaway.pl

Jakie tradycje wielkanocne mieliście okazję poznać podczas wspomnianej podróży?
Hiszpania, a przede wszystkim Andaluzja słynie z bardzo hucznego obchodzenia Semana Santa, czyli Wielkiego Tygodnia. Właśnie dlatego bardzo często zachęcam naszych czytelników, by wybierali się tam właśnie w tym okresie – najlepiej ruszyć tam w Niedzielę Palmową i spędzić cały Wielki Tydzień, odwiedzając różne hiszpańskie miasta i miasteczka. Procesje robią niesamowite wrażenia – słynie z nich chociażby Sewilla, ale w mniejszych miasteczkach jak Ronda też się odbywają. Wszystko zyskuje dodatkowy, magiczny klimat. Niesamowite wrażenie robią zakapturzeni nazarenos. Trzeba to zobaczyć.

Nazarenos © Natalia Sitarska, tasteaway.pl

Nazarenos © Natalia Sitarska, tasteaway.pl

Jakie potrawy wielkanocne jedliście? Czy za granicą też panuje kult jajka i żurku?
W Andaluzji byliśmy z naszymi rodzicami, więc w niedzielę zjedliśmy dość tradycyjne polskie śniadanie wielkanocne – właśnie z jajkami i z żurkiem. Hiszpanie jednak na pewno tego podczas swojej Pascua i Semana Santa nie jedzą. Każdy region ma swoje typowe potrawy, ale nie różnią się one znacząco od tego, co je się na co dzień. Wśród świątecznych potraw pojawia się, np. bacalao czy tzw. sopa de ajo. Na nas większe wrażenie zrobiło to, jak ten czas obchodzą – chodząc do knajpek i barów, spotykając się tłumnie ze znajomymi. Dlatego my też spędzaliśmy Wielką Sobotę, zajadając tapas takie jak tortilla de patatas, croquetas czy calamares fritos 🙂

Odwiedź blog Natalii i Łukasza.

Ania i Marcin, czyli Wędrowne Motyle z bloga GdzieWyjechać.pl

Czy podróżowaliście w okresie świąt wielkanocnych? Jeśli tak, to która z podróży najbardziej zapadła Wam w pamięć?
W same Święta nigdy, bo jednak Święta to Święta, czyli w domu, jednakże 3-krotnie podróżowaliśmy w okolicy Wielkanocy np. Wielki Tydzień w Sewilli (Semana Santa), to było niesamowite przeżycie, graniczące z sacrum i profanum, bo pomiędzy tradycyjnymi procesjami religijnymi po mieście, można był poczuć klimat andaluzyjskiej fiesty. Mieszkańcy mają wtedy kilka dni wolnego a wiosna w tej części Hiszpanii już przygrzewa i rozkwieca się. Natomiast w dwóch miejscach byliśmy w czasie prawosławnej Wielkanocy i to było również doskonałe wstrzelenie się w czas przeżyć i interesujących tradycji. Ten czas spędziliśmy na Krecie, która już wczesną wiosną obsypuje się dywanami kwiatów, głównie maków, pomimo, że w tle bielą się ośnieżone szczyty gór.

Ale najciekawszym przeżyciem była Wielkanoc prawosławna w Jerozolimie. Jak wiadomo, to duchowe centrum świata i trzech wielkich religii.

Święta w Jerozolimie to niesamowita atmosfera Starego Miasta, wschodu słońca nad dachami i kopułami Świętego Miasta, pierwsze promienie oblewające Bazylikę Grobu Pańskiego, odgłos dzwonów wymieszany z głosem muzezzinów, tłumy pielgrzymów z krajów obrządku wschodniego, od Rosji przez Gruzję po Etiopię – warto przeżyć ten czas choć raz w tym miejscu.

Sewilla Wielkanoc © iStock

Sewilla Wielkanoc © iStock

Jakie tradycje wielkanocne mieliście okazję poznać podczas wspomnianej podróży?
Z pewnością najciekawszą tradycją, jaką przeżyliśmy, było właśnie uczestnictwo czynne w Semana Santa. Być w Sewilli podczas Semana Santa to coś naprawdę wspaniałego. Fakt, że głośno i to do późnych godzin nocnych, tłoczno i to w najmniej spodziewanych zakamarkach, że utrudnione poruszanie się po mieście (wiele uliczek jest zablokowanych, zamkniętych, nieprzejezdnych, pilnowanych przez policjantów) i przedostanie się z jednego punktu w drugi wymaga naprawdę sporo cierpliwości. Jednak widok ogromnych ołtarzy niesionych na plecach osiłków zwanych Costaleros, dźwięk pięknej muzyki towarzyszącej procesjom, no i barwne procesje, wszystko rekompensują. To ten moment, w którym ścisk, tłok i niewygoda zupełnie Ci nie przeszkadzają. Czujesz się w tłumie bezpiecznie. Szukasz kadrów, chłoniesz każdy moment. Zwłaszcza, gdy jedna z procesji, milcząca, powoduje automatyczne wyciszenie kilku tysięcy ludzi na trasie. W kilka sekund. Cisza. I zapach kadzidła oraz wosku.

Wielkanoc w Sewilli © iStock

Wielkanoc w Sewilli © iStock

Jakie potrawy wielkanocne jedliście? Czy zagranicą też panuje kult jajka i żurku?
Jajka, żurek i biała kiełbasa to chyba to, co nasze, polskie. Ewentualnie podobne wpływy można znaleźć w krajach słowiańskich. Nasze uczestnictwo w kulinarnych podbojach podczas podróży jest dość skromne. Oczywiście zainteresowania kuchnią i składnikami kuchni jest u nas duże, ale nie przywiązywaliśmy nigdy wielkiej wagi do poszukiwań kulinarnych na trasie, jedząc spontanicznie to, co w drodze, z lokalsami albo zaopatrując się w lokalnym supermarkecie i gotując samodzielnie. Z pewnością wczesna kolacja na dachu naszego jerozolimskiego hostelu, przygotowana przez nas samych, to były niezapomniane chwile. Swego czasu, gdy nasi rodzice i rodzina często przebywali we Włoszech, to Wielkanoc kojarzyła się z tradycyjnymi włoskimi babkami, przebijanymi skórkami z pomarańczy, które bardzo nam smakowały.

Odwiedź blog Wędrowne Motyle.

Tradycyjne włoskie babki wielkanocne © iStock

Tradycyjne włoskie babki wielkanocne © iStock

Ania i Artur z bloga CzasNaWywczas.pl

Czy podróżowaliście w okresie świąt wielkanocnych? Jeśli tak, to która z podróży najbardziej zapadła Wam w pamięć?
Okres okołoświąteczny raczej zawsze staramy się spędzać w domu, to tylko jeden dzień „ekstra”, a ceny lotów i zakwaterowania w tym okresie zawsze rosną o kilkadziesiąt procent. Jednak jest jedna wyprawa, którą udało nam się odbyć w okresie wielkanocnym – pięć lat temu polecieliśmy do Lizbony i był to wyjazd, który na bardzo długo zapadnie nam w pamięci, a to dlatego, że wtedy się zaręczyliśmy. Pogoda była wyborna, a Portugalia równie piękna jak w trakcie naszych wcześniejszych pobytów.

Lizbona © iStock

Lizbona © iStock

Jakie tradycje wielkanocne mieliście okazję poznać podczas wspomnianej podróży?
W Portugalii w tym okresie bardzo popularne są różnego rodzaju procesje, w tym takie, w których podróżuje się od domu do domu, a w ich trakcie ksiądz błogosławi każdy z nich. Będąc w Lizbonie nie spotkaliśmy się z żadną procesją, ale dało się zaobserwować spory ruch przy kościołach. Po mszach świętych ludzie mają w zwyczaju spotykania się przy wspólnym stole.

Jakie potrawy wielkanocne jedliście? Czy zagranicą też panuje kult jajka i żurku?
Zdecydowanie mocno tęskniliśmy za żurkiem, jednak polskie tradycje udało nam się zachować. Poprosiliśmy o jajka na twardo na śniadanie, akurat w trakcie śniadania wielkanocnego był to jedyny akcent świąteczny.

Chociaż wiemy, że w Portugalii w tym okresie bardzo popularne są bułki faszerowane jajkiem.

Przy okazji Wielkiego Piątku udało nam się wypróbować najpopularniejszą potrawę kuchni portugalskiej – bacalhau (dorsz). W Portugalii w Wielki Piątek, podobnie jak w Polsce, nie jada się mięsa, także z wielką przyjemnością zjedliśmy dorsza. Ciekawostką jest to, że Portugalczycy mają 365 przepisów na bacalhau – na każdy dzień roku. Jednak w dniu Wielkanocy wygrywa z nim mięso, w Niedzielę Wielkanocną serwowana jest głównie jagnięcina.

Sprawdź 10 nietypowych tradycji wielkanocnych na blogu Ani i Artura!

Bacalhau © iStock

Bacalhau © iStock

Tak wyglądały podróże wielkanocne Natalii i Łukasza (www.tasteaway.pl), Ani i Marcina (www.gdziewyjechac.pl) oraz Ani i Artura (www.czasnawywczas.pl). A jak wyglądała Wasza podróż wielkanocna? Udostępniajcie zdjęcia i filmiki w mediach społecznościowych, oznaczając je hasztagiem #poLECIMY – najlepsze z nich udostępnimy w naszych kanałach.

Życzymy Wam zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych!