Nie ma złej pory roku na podróżowanie. Również zima jest dobrym, a niekiedy nawet lepszym niż lato, czasem na to, by spakować plecak i ruszyć w trasę. Potwierdził to mój grudniowy city break w Rzymie. Jak w pełni wykorzystać sezonowość i co z powodzeniem można zobaczyć w stolicy Włoch w czasie zimowych miesięcy?

(Od)wieczne miasto

To jeden z tych tekstów, które mogłyby w ogóle nie powstać, bo nie pojawi się w nim nic nowego. Nie pojawi, bo po prostu nie może. Wszyscy wiemy, że Rzym jest warty zobaczenia. Wszyscy już tam kiedyś byliśmy albo planujemy się tam wybrać. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Rzym jest stolicą cywilizacji, która przez wieki kształtowała dzieje Europy, a jej pozostałości możemy wciąż obserwować w różnych zakątkach Starego Kontynentu. Największa spuścizna epoki rzymskiej znajduje się właśnie w tym mieście.

Panorama Rzymu © iStock

Panorama Rzymu © iStock

Odwieczny kierunek turystyczny ma oczywiście swoje perły w koronie, miejsca rozpoznawalne także dla osób, które nie miały być jeszcze okazji w największej metropolii na Półwyspie Apenińskim. Koloseum, Bazylika św. Piotra na Watykanie, Forum Romanum, Fontanna di Trevi – to tylko kilka wezwań w długiej litanii atrakcji turystycznych Rzymu. Żaden tekst, czy nawet cały przewodnik, nie jest w stanie objąć wszystkich pięknych rzeczy, które ma do zaoferowania stolica Republiki. Ten tekst też nie ma takich ambicji. Zależy mi natomiast na tym, by przekonać Was, że Roma jest wdzięcznym obiektem do zwiedzania także zimą, a jej najsłynniejsze atrakcje to nie jedyne miejsca, które warto zobaczyć.

Panteon © Andrzej Fiszer

Panteon © Andrzej Fiszer

Wietrzne miasto

Największym atutem zimowego wyjazdu do Rzymu jest pogoda. Średnie temperatury w centralnej części Półwyspu Apenińskiego w okresie jesienno-zimowym są znacznie bardziej łaskawe od ich polskich odpowiedników. Kiedy u nas termometry balansują na granicy przymrozku, Włosi cieszą się zwykle kilkunastoma stopniami powyżej zera. Jak dla mnie to idealna aura do zwiedzania miasta. Oczywiście pogoda, jak każda, na pstrym koniu jeździ i może się często zmieniać (nie należy spodziewać się raczej opadów śniegu, ale deszcz i wiatr nie są obce rzymianom).

Zamek Świętego Anioła © iStock

Zamek Świętego Anioła © iStock

Tamtejsza zima, przypominająca mi raczej polską wczesną wiosnę, to nie lada gratka dla osób, które nie przepadają za upałami. Tych ostatnich nie brakuje we Włoszech w miesiącach letnich. Żar z nieba i gwarancja pięknej opalenizny sprawiają, że nad Tybr ciągną tłumy, a w mieście robi się duszno, nie tylko przez skwar, ale również przez natłok turystów. Rzym, podobnie jak inne znane miejsca na mapie Europy, w sezonie letnim jest dla mnie nieznośnie zatłoczony. Konieczność przeciskania się w wąskich uliczkach i tracenie czasu w kolejkach do zabytków odbiera mi przyjemność ze zwiedzania. Zimą turystów jest tu znacznie mniej, co pozwala zaoszczędzić sporo czasu i maksymalnie wycisnąć kilkudniowy pobyt w Rzymie.

W Koloseum © iStock

W Koloseum © iStock

Rzym zimą – powrót do starożytności

Jedną z głównych atrakcji wiecznego miasta jest jego część antyczna. Pozostałości po Rzymskim Imperium muszą zrobić wrażenie nawet na tych, którzy nie uważali na lekcjach historii. W sercu miasta stołecznego znajdują się Fora Cesarskie, Forum Romanum, Koloseum i Palatyn. Miłośnicy tego etapu w dziejach mogą też dołożyć nieco drogi i zobaczyć, to, co zostało ze Złotego Domu Nerona, Term Karakali oraz Circus Maximus. Wszystkie wspomniane atrakcje antyczne znajdują się w stosunkowo niewielkiej odległości, do każdego obiektu z powodzeniem można dojść piechotą.

Plac Hiszpański © iStock

Plac Hiszpański © iStock

Rzym zimą – kościołów ci u nas dostatek

Chyba nawet najstarsi rzymianie nie wiedzą, ile świątyń znajduje się w ich mieście. Ja tym bardziej tego nie wiem, ale mam wrażenie, że kilkudniowy pobyt nad Tybrem to za mało, by zliczyć wszystkie tutejsze obiekty sakralne. Zestawienie tych najważniejszych otwierają bazyliki: św. Jana na Lateranie, św. Krzyża Jerozolimskiego, św. Marii Większej, św. Pawła za Murami i oczywiście watykańska bazylika św. Piotra. Każda ze wspomnianych świątyń razi swoim ogromem, kunsztem i przepychem.

Najważniejsze rzymskie kościoły to punkt obowiązkowy na trasie zwiedzania stolicy Włoch nie tylko dla tych, którzy potrafią znaleźć w nich sacrum, ale także dla poszukujących dostań estetycznych.

Rzym zimą – sztuka i polityka

Oprócz obiektów antycznych i sakralnych w Rzymie jest jeszcze cała plejada zabytków związanych z przemianami Włoch i samego miasta, a także będących istniejącymi dowodami na ewolucję sztuki na przestrzeni wieków. Spacerując po centrum, nie sposób ominąć Panteonu, placu Argentyńskiego z ruinami starożytnymi, placu Campo de’Fiori z targowiskiem i przetłumaczonym na włoski wierszem Miłosza, Piazza Navona, zamku św. Anioła, Pałacu Sprawiedliwości, 137 Schodów Hiszpańskich i Placu Hiszpańskiego, fontanny di Trevi, symetrycznego Piazza del Popolo i rozciągającego się nad nim przepastnego parku Villa Borghese.

Circus Maximus © Andrzej Fiszer

Circus Maximus © Andrzej Fiszer

Do tego zestawu przewodniki dokładają Piazza Venezia i mieszczący się przy nim Pałac Wenecki (była siedziba faszystów), a także monumentalny, wykonany z białego marmuru, Ołtarz Ojczyzny z pomnikiem Wiktora Emmanuela II i Grobem Nieznanego Żołnierza. Rzym położony jest na siedmiu wzgórzach, wśród których najbardziej znany jest Kapitol. To na nim znajdują się Pałac Senatorski, kopia rzeźby Marka Aureliusza, muzea oraz posąg Wilczycy Kapitolińskiej karmiącej Remusa i Romulusa.

Ołtarz Ojczyzny © iStock

Ołtarz Ojczyzny © iStock

Zbaczając z high street

Każdy ze wspomnianych wyżej obiektów stanowi osobną historię, temat na kolejny wątek. Wszystkie one zostały skrupulatnie opisane w przewodnikach. Zamiast dublować słuszne zachwyty autorów przewodników po Rzymie, chcę zwrócić Waszą uwagę na kilka mniej znanych punktów, które mnie zaintrygowały podczas ostatniego wyjazdu. Pierwszym z nich jest bazylika św. Szczepana położona na wzgórzu Celius. Zbudowany na planie okręgu kościół pochodzi z V wieku, a jego wyróżnikami jest centralnie umiejscowiony ołtarz oraz freski przedstawiające cierpienia męczenników w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

Jeden z mostów na Tybrze © Andrzej Fiszer

Jeden z mostów na Tybrze © Andrzej Fiszer

Inną bazyliką, do której warto wejść jest ta pod wezwaniem św. Klemensa. Kościół składa się z trzech pięter. Na poziom zero (wejście z poziomu ulicy) wchodzi się bezpłatnie. Po przekroczeniu progu świątyni uwagę zwraca misternie zdobiona kopuła absydy z mozaiką. Wejście na dwa podziemne poziomy jest odpłatne. Pierwszy z nich stanowią pozostałości bazyliki zbudowanej w IV wieku, a drugi fragmenty domu rzymskiego konsula, żyjącego w I wieku. Skoro o kościołach mowa, polecam również dwie świątynie, obie ze względów stricte artystycznych. Pierwsza to Il Gesu. Klasyka baroku, w której oku ludzkiemu freski na sklepieniu przybliża umiejscowione z tyłu kościoła lustro. Tutaj znajdują się kaplice boczne poświęcone dwóm kluczowym postaciom dla zakonu Jezuitów – św. Ignacemu Loyoli i św. Franciszkowi Ksaweremu. Drugą świątynią jest kościół św. Ludwika Króla Francji, w którym znajdują się trzy słynne obrazy Caravaggia, jednego z mistrzów światłocienia.

Forum Romanum © Andrzej Fiszer

Forum Romanum © Andrzej Fiszer

Nie samymi kościołami człowiek żyje

Pozostając jeszcze przez chwilę w klimatach religijnych, można wybrać się z miasto (autobus 118 z Circus Maximus) do katakumb św. Kaliksta. Wejście z polskim przewodnikiem do podziemnej nekropolii jest odpłatne (kosztuje 8 euro), a podróż korytarzami, w których chowano rzymskich chrześcijan od III do V wieku, trwa około półtorej godziny. Będąc w centrum, warto wdrapać się wzgórze Awentyn, gdzie znajduje się skwer z tarasem, skąd rozpościera się panorama miasta.

Usta Prawdy © iStock

Usta Prawdy © iStock

Na Awentynie, tuż obok wejścia głównego na uczelnię, znajdują się wrota z otworem, przez który widać kopułę bazyliki św. Piotra. Miejsce to (Il Buco Della Serratura) poznacie po wężyku osób (także zimą) oczekujących na przyłożenie oka do sławnego judasza. Schodząc z Awentynu można zahaczyć o bazylikę Santa Maria in Cosmedin z owianymi legendą Ustami Prawdy (kolejka gwarantowana niezależnie od pory roku). Udając się na Zatybrze, można przejść przez małą wyspę Tyberyjską urzekającą klimatycznymi knajpami.

Wyspa Tyberyjska © iStock

Wyspa Tyberyjska © iStock

Dlaczego jeszcze warto zwiedzać Rzym zimą?

Z prozaicznych powodów. Ceny biletów lotniczych poza sezonem są bardzo atrakcyjne. Za lot z krakowskich Balic na Ciampino można zapłacić mniej niż 40 zł. W samolocie zwykle spędza się mniej niż 2 godziny. Lotnisko Ciampino zdecydowanie nie kwalifikuje się do grona miejsc godnych zapamiętania. Wychodząc z hali przylotów warto kupić bilet na autobus (okienka przed drzwiami wyjściowymi, po prawej) i bezzwłocznie udać się do centrum. Jedną z linii, która zainteresuje osoby zmierzające w tym kierunku, jest 720. Dojeżdżamy nią do stacji metra Laurentina. Tam przesiadamy się w podziemną kolej i z łatwością dostajemy się do Śródmieścia.

Piazza Navona © Andrzej Fiszer

Piazza Navona © Andrzej Fiszer

Do metra z lotniska dojedziemy też linią 520. Bilet na autobus kosztuje 1,5 Euro, w metrze kasujemy kolejny bilet, co oznacza, że cała podróż z lotniska obciąży nasz budżet o całe 3 Euro i zajmie około godziny. Zimowy Rzym ma jeszcze jeden atut w postaci świątecznych iluminacji, licznych szopek w kościołach (Włosi je uwielbiają, dokupując kolejne figurki do swych zbiorów), pieczonych kasztanów sprzedawanych na ulicach czy świątecznego kiermaszu na Piazza Navona. Co ważne, a może nawet najważniejsze, włoska kawa i lody smakują tu równie dobrze o każdej porze roku.

Mamy najlepsze oferty lotów i hoteli w Rzymie