0

Polowanie na Aurorę

Polowanie! Wzbudzające zapewne większe emocje niż polowanie „na grubego zwierza” w myśliwych. Bez rozlewu krwi. Pacyfistycznie. Na co zatem polujemy? Na zorzę! W tym celu jedziemy do Rosji, najpierw lecimy do Petersburga – dobre ceny biletów oferuje Aeroflot, a potem nadal z tym samym przewoźnikiem, lub bardziej ekstremalnie – pociągiem jedziemy 1400 km na północ, aż do Murmańska. W tamtych okolicach mamy szansę zobaczyć zorzę – zjawisko, które jest tak piękne, że odejmuje mowę.


Czym jest zorza polarna i kiedy można ją „spotkać”? Oraz dlaczego trzeba na nią polować? Zorza jest wynikiem zjawisk fizycznych. Główną przyczyną występowania zórz jest Słońce, które podczas wielkich wybuchów wyrzuca w przestrzeń kosmiczną ogromne ilości cząstek elementarnych. A te zbliżając się do Ziemi zderzają się z górną warstwą atmosfery wokół bieguna. Uwolniona wówczas energia to zorza polarna. Niby proste 🙂 A jednak!

Zorzę można zobaczyć od listopada do marca, przy czym najlepszy moment na wypatrywanie jej to styczeń i luty. Kiedy jest naprawdę, naprawdę zimno. Niebo jest bezchmurne. Nastaje bardzo ciemna noc – między szóstą po południu a pierwszą w nocy. Bez pełni księżyca, z dala od miejsc dobrze oświetlonych. Tego wszystkiego można doświadczyć jadąc do Murmańska.

Sposobów na dotarcie z Petersburga do Murmańska jest kilka. Samolot – czyli opcja najszybsza i najbardziej komfortowa (tu po raz kolejny polecamy Aeroflot), lub pociąg – długa, mało wygodna, ale typowo rosyjska. Plackarty, z piętrowymi łóżkami, przedziałami bez drzwi, nie ma więc możliwości, by nie integrować się z pozostałymi pasażerami. Podróż trwa 24 godziny. Pociąg ma kilkuminutowe postoje na stacjach, na których babuszki sprzedają rozmaite pyszności – prowiant na drogę niekoniecznie trzeba zabierać 😉 W przedziale stoi ogromny, dostępny dla każdego samowar.

Sam Murmańsk to smutne miasto. Położony jest nad Zatoką Kolską, która nigdy nie zamarza. W jego architekturze dominują bloki z wielkiej płyty. Przeważają kolory czarne, białe i szare. Życie toczy się tu wokół Prospektu Lenina. Jednak zorzy nie ogląda się w samym Murmańsku – światła miasta zdecydowanie nie umożliwiają tego. Dlatego najlepiej udać się do Łowoziera, położonego w okolicach jeziora o tej samej nazwie. Ta niewielka miejscowość jest nieco bardziej kolorowa od Murmańska, a jej mieszkańcy trudnią się głównie wyprawianiem skór i szyciem strojów, wyrobem rękodzieła oraz rybołówstwem.

Zorzę można oglądać już tu, lub wynająć skuter i przewodnika i ruszyć dalej w głąb tundry. To drugie rozwiązanie jest zdecydowanie bardziej ekscytujące. Z tym, że wymaga ono wcześniejszego kontaktu z tutejszym biurem turystycznym i zamówienia takiej usługi. Wyjeżdżając odpowiednio wcześnie można po drodze odwiedzić chaty Saamów – czyli dawnego ludu koczowniczego zamieszkującego tereny Laponii (i tu może Was zaskoczę, ale to nie jest wyłącznie kraina w Finlandii kojarzona ze św. Mikołajem). Chociaż zmuszono ich do prowadzenia osiadłego trybu życia, nadal starają się kultywować swoje dawne zwyczaje i w okolicach ich chat często pasą się hodowane przez nich renifery. Można też od nich kupić tradycyjne wyroby rękodzielnicze.

Noc to moment oczekiwania na zorzę. Niestety nie jest tak, że każda wyprawa do tundry owocuje jej zobaczeniem. Może być za mało mroźno, albo pochmurno, albo księżyc może świecić za jasno. Idealna temperatura to poniżej -20°C. Chcąc zobaczyć zorzę należy być niezwykle cierpliwym i od początku założyć, że mimo ogromnych chęci polowanie może zakończyć się niepowodzeniem. Ale jeżeli się uda… na niebie można zobaczyć najpiękniejsze przedstawienie, które za zawsze pozostanie w pamięci. Coś nie do opisania!

Okolica ta poza możliwością podziwiania zorzy polarnej oferuje też szereg innych atrakcji. Przykładowo wyprawy do tajgi psimi zaprzęgami, jazda skuterami śnieżnymi po jeziorze i wizyty w wioskach Saamów czy kąpiele w tradycyjnej bani wystawionej na mróz.

Fot. (C) Creative Commons/Flickr: imagea.org, WhatiMom, WhatiMom,Tanasha, mLufotos, Visit Finland, Visit Finland, Visit Finland,Let Ideas Compete, Tambako The Jaguar.

Podziel się: