Czy wierzycie w zasadę, że pewne miejsca należy odwiedzać o określonych porach  roku, żeby w pełni odkryć ich urok? Oczywiście piękne są zawsze, ale są takie momenty… Momenty magiczne! Tak jest jesienią na Morawach Południowych. Wrzesień, październik to idealny moment na wizytę na ziemiach naszych czeskich sąsiadów.


Morawy nadal nie są zdeptane przez turystów i to jest ich duży plus. Miejsca bez tłumów zawsze w cenie 🙂 By je poznać można zdecydować się na jedną z dwóch opcji: samochód i spacery na miejscu, lub – co polecamy bardziej, lecz wymaga zdecydowanie lepszej kondycji – wyprawa rowerowa. W pierwszym przypadku można zarezerwować nocleg w jednym miejscu i z tej „bazy” powoli oglądać cały region. W drugim każdego dnia można być gdzie indziej. Co wybierzecie? I dlaczego warto wybrać cokolwiek? Bo Morawy są malownicze i zróżnicowane – z jednej strony są tam ciągnące się w nieskończoność łąki, ale zaraz obok nich winnice, i łagodne wzgórza a na nich zamczyska i urokliwe miasteczka. Bardzo mocne zakorzenienie w tradycji, starannie kultywowany folklor. Przemili ludzie. A i wino i piwo. Coś jeszcze jest potrzebne, by spędzić kilka szczęśliwych dni?

Co zobaczyć? Wszystko zależy oczywiście od tego, jakie są zainteresowania podróżnego i od tego ile ma czasu. Klucze do poznania tego regionu są różne –historyczne, winne, można też założyć, że odwiedzi się tylko miejsca wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO wówczas powstanie mix historyczno-przyrodniczy, bo w regionie jest rezerwat biosfery UNESCO – Białe Karpaty – ciągnący się wzdłuż granicy ze Słowacją i będący doskonałym przykładem symbiozy człowieka i przyrody oraz ekologicznych inicjatyw.

Te ostatnie rozwiązanie zaprowadziłoby nas do Brna – skądinąd warto tu zajechać, bo to w końcu stolica regionu i jedno z największych czeskich miast. Jednak na listę UNESCO nie wpisano tutejszego Starego Miasta, a stosunkowo „młody” zabytek tj. willa Tugendhata, dobry przykład na architekturę funkcjonalistyczną. Budynek stoi na wzgórzu Černá Pole, z którego roztacza się piękny widok na centrum. Zaprojektował ją znany niemiecki architekt Ludwig Mies van der Rohe dla bogatej żydowskiej rodziny Tugendhatów. Mieszkali tu aż do 1938, kiedy to ze strachu przed prześladowaniami uciekli do Wenezueli. Choć od strony ulicy willa wygląda niepozornie, to dzięki położeniu na skarpie zyskuje znacznie na efektywności.

Śladów pożydowskich można też szukać w miejscowości Třebíč. Tutejsza dzielnica żydowska została wpisana na listę UNESCO jako pierwszy zabytek judaistyczny poza terytorium Izraela. Odwiedzając to miasto warto też zajść do bazyliki św. Prokopa.

Będąc na Morawach Południowych nie sposób nie odwiedzić kilku tutejszych zamków. Wybór jest spory, ale my proponujemy zacząć od  zespołu pałacowo-parkowego Lednice-Valtice, który jest bodajże największym kompleksem pałacowo-ogrodowym w Europie i obejmuje kilka pałaców i romantycznych obiektów, miasteczko i ponad 300 km kwadratowych ogrodu. Chyba najbardziej rozpoznawalnym budynkiem w okolicy jest pałac Lednice – czyli letnia siedziba Lichtensteinów. Będąc tu warto wybrać się na wycieczkę łodzią po parkowych kanałach. Mają one 1,5 m głębokości, a do ich wykopania zatrudniono 700 osób. Dookoła rosną niezwykłe rośliny sprowadzone przez Lichtenstainów z różnych części świata. Wycieczka kończy się przy XVIII wiecznym Minarecie, z którego 60 metrowej galerii można podziwiać przepiękną panoramę okolicy.

Z kolei pałac Val­ti­ce to dawna sie­dzi­ba głów­na ma­gnac­kie­go rodu Lich­ten­ste­inów. Usytuowany jest na wzgórzu, przez co góruje nad okolicą i położonym przy zboczu miasteczkiem. Miejsce to z pewnością polubią miłośnicy wina, gdyż w pałacowych wnętrzach mieści się siedziba Na­ro­do­we­go Cen­trum Win, która pro­wa­dzi w pa­ła­co­wych piw­ni­cach Salon Win Re­pu­bli­ki Cze­skiej. Jest to eks­po­zy­cja naj­lep­szych stu win z Re­pu­bli­ki Cze­skiej.

Te dwa pałace to dopiero początek! Miłośnicy zabudowań dworskich mogą odwiedzić jeszcze kilka innych miejsc. Zaczynając od Pernštejn, który jest najlepiej zachowanym gotyckim zamkiem na Morawach. Twierdza ta jest nieco baśniowa, takiego charakteru nadaje jej fantazyjnie ukształtowana bryła. Położona na skalistym cyplu przez lata uchodziła za nie do zdobycia. Inny przykład gotyckiego zamku to imponujący Vranov nad Dyjí. Wznosi się on na wyrastającej na kilkadziesiąt metrów do góry, wprost znad nurtu rzeki, skale. Choć pobudowano go w czasach gotyckich, liczne przebudowy doprowadziły do tego, że zyskał również barokowy charakter. Obecny wygląd zamek zyskał po pożarze w 1665 roku, wówczas hrabiowie z Althannu w oparciu o projekt Jana Bernarda Fischera z Erlachu, wznieśli i ozdobili imponującą, charakterystycznie owalną, Salę Przodków. Na tym zamku, również można spotkać winiarski akcent i skorzystać z degustacji w funkcjonującej na zamku winotece Archa.

Warto też odwiedzić romantyczny zamek Bítov. Położony na skalnej ostrodze, którą opływa rzeka Žele­ta­vka. Ostatni właściciel zamku to przemysłowiec baron Jiří Haas z Ha­asen­fel­su, jego syn zamienił to miejsce w naj­więk­szy pry­wat­ny ogród zoo­lo­gicz­ny w  kraju. Obecnie można tam podziwiać po­cho­dzą­cą z tam­tych cza­sów naj­więk­szą na świe­cie ko­lek­cje wy­pcha­nych psów.

A jak komuś tych zamków mało, to może się wybrać na wa­pien­ne Pa­vlo­vské vrchy w okolicę zwaną Pálava. W labiryncie pagórków i dolinek są tu ukryte kolejne zamki – a właściwie ich ruiny: Sirotčí hrádek i Dívčí hrad. To też jedna z najbardziej popularnych miejsc na uprawę winogron, bo Morawy przecież z boskiego trunku słyną!

Nie każdy wie, że już w połowie XIV wieku mieszczanie z Brna inwestowali 1/3 swoich dochodów w rozwój winnic. Zatrudniali nawet człowieka o wyczulonym smaku i powonieniu, który próbował win przywożonych przez kupców. Z mocy bowiem przywileju króla Jana Luksemburskiego, w Brnie mogły być sprzedawane jedynie wina morawskie, co miało chronić przed konkurencją z innych regionów. Ale to jeszcze nie wszystko! Cesarz i król Czech Karol XIV, dla wzmocnienia winiarskiego charakteru regionu, kazał posiadaczom tutejszej ziemi poszerzać uprawy winorośli. Pod koniec XV wieku królewskim dekretem nakazano także próbowania wina wywożonego z Moraw w świat. Dla wywiązania się z tego obowiązku, miasta musiały zatrudniać degustatorów. Jeśli wykryli wina postarzano przy pomocy siarki, beczki niszczono. Był to pierwszy w Europie dekret dotyczący oceny jakości wina.

Dlatego też chociaż Czechy z piwa słyną w tych stronach to króluje wino. Kilka winnych miejsc już wymieniłam, ale jest ich zdecydowanie więcej. Chociażby wieś Pe­trov ze wspaniałym zespołem ba­ro­ko­wych piw­nic. Naj­star­sze z nich sięgają XVII w., wy­ko­pa­ne są w tra­wia­stym wzgó­rzu – jest ich 78 i mają zwy­kle 15 m dłu­go­ści oraz 3–4 m sze­ro­ko­ści. Cały kom­pleks wy­glą­da jak od­ręb­na osada z mi­ni­ryn­kiem i wą­ski­mi ulicz­ka­mi. Fa­sa­dy nie­któ­rych ozdo­bio­no kwiat­ka­mi, przy in­nych stoją ławy.

Winogrona porastają również wzgórza wokół miasteczek Mikulov i Znojmo. W przypadku pierwszego miasta warto wspomnieć, że osoby interesujące się wspomnianymi wcześniej kwestiami żydowskimi, lub zamkami i pałacami, powinny tu zawitać chociaż na chwilę. Do zamku, a właściwie pałacu gdyż po licznych przebudowach taki charakter ma ten obiekt, powinni zawitać również miłośnicy wina. To tu można obejrzeć najciekawszą wystawę poświęconą winiarstwu na Morawach. Wśród eksponatów znajduje się m.in. ogromna beczka o pojemności 101 tys. litrów, wykonana w 1643 r. Przechowywano w niej mniej szlachetne trunki, przeznaczone dla niższych warstw społecznych. Były to prawdopodobnie początki masowej produkcji dla klientów preferujących niższe ceny.

Z kolei Znojmo, położone na kra­wę­dzi głę­bo­kiej do­li­ny Dyji, otoczone winnicami i sadami przyciąga niezwykłym urokiem i zabytkami jeszcze z czasów rzymskich. Zresztą wieść głosi, że to rzymianie zapoczątkowali w tym regionie winiarskie tradycje. Legiony dotarły tutaj w II stuleciu po Chrystusie. Na nasłonecznionych południowych stokach, stacjonujący w tym rejonie żołnierze Legio decima Gemina zasadzili rzędy winorośli. Oswoili podbitą krainę i stworzyli coś, co przetrwało dłużej niż imperium. Zresztą tuż obok Znojma w miejscowości Šobes jest najstarsza morawska winnica… może pamiętająca jeszcze czasy rzymskie? Na obrzeżach miasta znajduje się pochodzący z 1190 roku klasztor Loucký, w którym zachowała się romańska krypta Wniebowzięcia Matki Boskiej, mieszcząca się w podziemiach klasztornego kościoła. Klasztor zaliczany jest do największych tego typu kompleksów w Europie, a jego sale zamieniono w winotekę. Można skosztować win i zaopatrzyć się w te, które przypadną do gustu.

Inne piwnice, które warto odwiedzić to: Pavlova, Petrově-Plžích, Šatov, Čejkovice, Nový Šaldorf, Přímětice… Piwnic jak widać jest sporo i w każdej wrześniowo-październikowe winobranie świętuje się inaczej. Warto więc przed przyjazdem odwiedzić ich strony internetowe i poczytać o aktualnych atrakcjach, które dzieją się w regionie.

Gdy zaczynałam myśleć o Morawach i o tym wpisie, nie przypuszczałam, że tak ciężko będzie przestać go pisać! Wiedziałam, że Morawy są bogatym regionem, że dużo tam jest do zobaczenia, ale że stworzę tak długi materiał – nie przypuszczałam. Mam jednak nadzieję, że chętnie odwiedzicie te miejsca, jeśli nie tej to może przyszłej jesieni. Hoteli w całym regionie możecie szukać pod tym konkretnie linkiem do naszej strony, ich ceny zaczynają się od 104 PLN za dobę dla dwóch osób.

Fot. Flickr/Creative Commons: Dalibor Levicek, Jordi, uruque, Svedek, Annaliza x, Burkhard Schmidt, jinpal song, jinpal song, Janos Kordom, Rozy Skill, Michael Pollak, Marcel Misil, Miroslav Petrasko, alpros, Krondol, Rob, Svedek, jvoldan, Phil.