0

Chamonix-Mont-Blanc – raj osób aktywnych!

Chamonix znajduje się na liście marzeń każdej aktywnej osoby. Zimą przyciąga do siebie miłośników narciarstwa ekstremalnego i skiaplinizmu, przez pozostałe miesiące jest mekką paralotniarzy, kolarzy, biegaczy. Nie będą się tam nudzić fani spływów kajakowych i wspinaczki.

Chamonix-Mont-Blanc

Chamonix obejmuje aż 16 wiosek położonych u podnóża gór na wysokości ok. 1000 m n.p.m.- dzięki temu można stanąć w dowolnym miejscu, rozejrzeć się w każdym kierunku i wszędzie widok powali nas na kolana. A wśród otaczających ów region szczytów, jest i  ten najważniejszy, ten, który przyciąga turystów i sportowców z całego świata – Mont Blanc (4810,45 m n. p. m.).

Odwiedziłam Chamonix w sierpniu – w tym czasie Chamonix na tydzień staje się najważniejszym miejscem na świecie na wszystkich biegaczy górskich, a to za sprawą kultowej już imprezy Ultra Trail du Mont Blanc (UTMB).  To zawody, o jakich marzy prawie każdy, kto kocha biegi górskie („prawie każdy”, bo nie każdy marzy o tym, by spróbować swoich sił na aż tak długim dystansie). Blisko 170 km, 10 000 metrów przewyższenia!, trzy kraje – prawdziwe wyzwanie. Żeby wziąć w nim udział, trzeba spełniać odpowiednie warunki: zebrać określoną ilość punktów z innych biegów, które do łatwych nie należą, a następnie zostać wylosowanym, bo chętnych co roku jest ok. 10 000 a szczęście ma 2 300 zawodników. Warto dodać, że Ultra Trail du Mont Blanc to nie tylko bieg osławiony bieg UTMB ale także inne dystanse: PTL – 300km, 26 000 metrów przewyższenia! (m+), TDS – 119km, 7 250 m+, CCC – 101km, 6 100 m+,  OCC – 53km, 3 300 m+. Każdy może znaleźć coś dla siebie.

W tym roku pogoda wyjątkowo dopisała. Przez kilka dni temperatura przekraczała nawet 30 stopni Celsjusza, a słońce wręcz utrudniało długie, górskie wycieczki. Warto było wybierać leśne trasy lub te w pobliżu strumieni górskich – chłodna woda spływająca prosto z lodowca momentalnie przynosiła ukojenie.


Słynne francuskie naleśniki crepes, fantastyczne ciasta, ciasteczka, rogaliki, pralinki – nawet jeśli na co dzień unikamy słodyczy, w Chamonix warto na moment złamać zasady. Niebo w gębie! Do tego quiche, ratatouille, fondue… Jeśli mamy ochotę na coś lżejszego, w wielu miejscach znajdziemy ryby. Chociaż muszę przyznać, że w samym Chamonix kuchnia nie powaliła mnie na kolana, warto oddalić się o kilka kilometrów od centrum miasta, by uciec od rozwiązań szykowanych dla turystów. Podobnie z noclegiem – w sezonie i w przypadku takich imprez jak UTMB za jeden pokój dwuosobowy w hotelu średnio będziemy musieli zapłacić ok. 150 euro za noc, ale da się wynająć pokój i za 90 euro.

Najlepiej odwiedzić te okolice poza sezonem albo poszukać małej urokliwej miejscowości zaraz obok, nawet po włoskiej stronie, gdzie będzie jeszcze taniej, a jedzenie… już się rozmarzyłam 😉

Podziel się: