Mnie – zapewne tak jak i Wam – włoska Piza przez lata kojarzyła się wyłącznie z Krzywą Wieżą. A fakt, że tuż obok niej na Polu Cudów stoi też katedra – uznawana za jeden z najpiękniejszych przykładów pizańskiej odmiany stylu romańskiego, a także Baptysterium i piękny cmentarz, przy wejściu do którego można podziwiać freski. To wszystko jakoś było nieistotne, dopóki do Pizy nie pojechałam. Wam też radzę się tam wybrać. Tanie loty sprzyjają podróżom, a majówka jest już niedługo 🙂

Oczywiście wszystkie drogi w Pizie prowadzą, do wspomnianego już Pola Cudów, ale jak tylko obejrzycie to, co w mieście zobaczyć należy, to pozwólcie sobie na zgubienie się wśród jego malowniczych uliczek. Pospacerujcie nad rzeką Arno, zajdźcie do pięknego kościółka Santa Maria della Spina (wzniesionego w latach 1230-1323), zlokalizowanego tuż przy rzece, dojdźcie do Piazza dei Cavallieri i przyjrzyjcie się średniowiecznym kamieniczkom dookoła niego. Spacerując macie możliwość zajrzeć do kilkunastu kościołów i kościółków – San Francesco, Santa Caterina, San Matteo… Jeżeli lubicie muzea, to w Pizie możecie odwiedzić co najmniej dwa: Museo dell’OPera del Duomo, w którym można obejrzeć eksponaty pochodzące z katedry, baptysterium i  pobliskiego Campo Santo; są tu też wspaniałe rzeźby i zabytki z czasów rzymskich i etruskich. Ciekawe zbiory można podziwiać też w Museo Nazionale di San Matteo, w którym zgromadzono ciekawe zbiory sztuki pizańskiej i florenckiej od XII do XVII wieku. Spokoju – w mieście, w którym zwłaszcza w okolicach Pola Cudów liczba turystów jest ogromna – radzę szukać w pięknym ogrodzie botanicznym, jednym z najstarszych tego typu obiektów w Europie. Ciekawą opcją jest też wycieczka statkiem po rzece Arno i podziwianie miasta z perspektywy wody.

Wierzę, że nie ma na świecie osoby, która nie kocha włoskiej kuchni. Ja będąc we Włoszech nie mogę przestać jeść. W Pizie knajpek i restauracyjek jest bardzo dużo więc ciężko polecić tą jedną jedyną, ale chciałabym zwrócić Waszą uwagę na kilka smaków, których warto skosztować będąc w okolicy. Po pierwsze region ten słynie z białych trufli, więc jak będziecie mieli okazję próbujcie! Tutejsza kuchnia słynie z mięs – szczególnie lubią tu dziczyznę, a największym przysmakiem jest dzik po pizańsku, z winem, orzechami pinii, rodzynkami i czosnkiem. Nie skusiłam się na niego, bo wolałam tutejsze owoce morza – danie popisowe to cozze ripiene, czyli małże z dodatkami. Wegetarianie z pewnością pokochają sullo scio zupę z dużą ilością rozmarynu z makaronem i parmezanem.  Desery są tu obłędne w każdej postaci! A każdy posiłek smakuje lepiej, gdy jest wzbogacony lampką wina 😉

Kilkudniowa wizyta w Pizie daje też możliwość poznania najbliższej okolicy. Miasto jest naprawdę dobrze skomunikowane więc polecam jednodniowe wypady do okolicznych miasteczek i wiosek. Ja byłam w miejscowości Lukka i zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie. Miasto otoczone jest wałami obronnymi więc jedną z form zwiedzania go, może być spacer i obserwacja z góry tego, co znajduje się za murami. Jest to o tyle atrakcyjne, że można przyjrzeć się przepięknym ogrodom, które otaczają tutejsze wille i pałace – mój ulubiony to Palazzo Pfanner. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie dwa kościoły – San Michele in Foro z romańską fasadą składającą się z trzech kondygnacji arkad, gdzie każda z kolumn jest inna; przepiękna jest też XII wieczna mozaika na fasadzie San Frediano. W mieście jest też – oczywiście – katedra jednak ona nie utkwiła tak mocno w mej pamięci. Pamiętam natomiast fantastyczny Amfiteatr, z którego pozostało zaledwie kilka fragmentów wbudowanych w Piazza del Mercato. Obecnie jest tak dużo przyjemnych restauracyjek i sklepów z pamiątkami. W Lukce jest też słynna wieża z drzewem 😉 Może widzieliście ją na jakiejś fotografii?

Z Pizy łatwo dostać się też na wybrzeże. Jedną z piękniejszych tutejszych miejscowości turystycznych jest Viareggio, z godnymi uwagi zabytkami architektury eklektycznej, art nouveau oraz art déco. Tu obowiązkowo należy odwiedzić Gran Caffe Margherita – w wielu włoskich miastach można spotkać bardzo tradycyjne kawiarnie, których wystrój pozostaje niezmieniony od lat – osobiście je uwielbiam! i gdziekolwiek jestem staram się je znaleźć – oto jedna z nich.

Z Viareggio niedaleko jest do Torre del Lago, w której mieszkał i pracował Giacomo Puccini, organizowany tu na jego cześć, doroczny festiwal przyciąga blisko 50 tys. gości z całego świata. Okolica naprawdę urokliwa.

Miłośnicy plaży powinni wybrać się też w okolice Livorno. Możliwości do leżakowania jest tu sporo, a tuż za miastem jest przepiękne, godne zobaczenia wybrzeże klifowe.

Gdybyście chcieli wybrać się do Pizy, w jej okolice, lub do jakiejkolwiek innej miejscowości we włoskiej Toskanii, polecamy link do hoteli w tym regionie. Wybrałam dla Was hotele dostępne w terminie majówkowym: 30 kwietnia – 4 maja.

Fot. Flickr/Creative Commons: Mustang Joe, Grzegorz Kochel, Lorenzo Casagrande Photographer, Kadaltik, yahti.com, yahti.com, HHA124L, Jose Luis Mieza Photography, imagina.