Byliście kiedyś w Rosji? Ja bardzo dawno temu i na każdym kroku zadziwiał mnie ten kraj. Choć byłam wówczas bardzo młoda, mam z niego wspomnienia silniejsze niż z innych miejsc na świecie. To to miejsce z niezwykłym klimatem! Stąd zarówno Moskwa, jak i inne rosyjskie miasta wracają czasami do moich myśli… I nie tylko do moich, bo dziś na naszym blogu historia Awy, która podczas studiów zdecydowała się wyjechać do rosyjskiej stolicy, by jako wolontariusz promować tam Polskę i polską kulturę.

Zapytana o to skąd pomysł, by zostać wolontariuszem i do tego w Moskwie odpowiada: Są takie miasta, gdzie możemy pojechać raz albo dwa razy w życiu na kilka dni i to nam w zupełności wystarcza. Odwiedziłam Moskwę dwukrotnie jako nastolatka i wiedziałam, że chcę tam pomieszkać, poczuć jej rytm, wtopić się w tłum ludzi czekających w metrze – nie  jako turystka, a „mieszkanka”. Zależało mi też na nauce języka – a mogłam podszkolić zarówno rosyjski, jak i angielski, ponieważ większość wolontariuszy znała tylko drugi z wymienionych języków. Jednocześnie, jako studentka, nie dysponowałam ogromną kwotą na długi, zagraniczny wyjazd.

Awa pracowała, a organizacja przez którą wyjechała w ramach wynagrodzenia zapewniała jej wyżywienie i zakwaterowanie na cały okres pobytu – czyli przez półtora miesiąca. Dobór obowiązków był, jak tłumaczy, bardzo elastyczny – od zajmowania się niepełnosprawnymi dziećmi po organizację klubów dyskusyjnych czy tworzenie prezentacji dla moskiewskich centrów kultury. Wszystkie wydarzenia miały otwarty charakter, każdy z ulicy mógł przyjść przykładowo do Ogrodu Aleksandryjskiego koło Kremla i porozmawiać z wolontariuszami z różnych krajów o stereotypach, kinie czy modelu rodziny. Wolontariusze przyjechali aż z dwunastu państw na całym świecie – w tym z Chin, Indii, Brazylii, Egiptu, powstał zatem interesujący, kulturowy tygiel młodych, ciekawych świata ludzi.

Jak opowiada wolontariuszka, każdy sam decydował, jak dużo czasu poświęca na pracę. Organizatorzy wiedząc, że praca jest za przysłowiowy „wikt i opierunek” uznali, że nie mają prawa wymagać wiele i każdy angażował się w dowolną ilość projektów. Ponieważ wolontariusze sami zapełniali swoje grafiki i planowali działania, przy odpowiedniej organizacji czasu mieli dużo wolnego i mogli wędrować po mieście i poznawać jego klimat.

Po Moskwie włóczyła się i Awa, a zapytana o to, co powinna zobaczyć osoba, która odwiedza stolicę Rosji po raz pierwszy bez zastanowienia odpowiada: Chyba nie da się przyjechać do Moskwy i nie zobaczyć najsłynniejszego moskiewskiego soboru – „lukrowanego” Wasyla Błogosławionego, stojącego na Placu Czerwonym. Na pewno warto odwiedzić sam Kreml – posłuchać jak biją dzwony soborów, zwiedzić muzeum.

Dodaje też: Ja bardzo lubię okolice ulicy Twerskiej i Teatru Wielkiego, pełne zabytkowych budynków i urokliwych uliczek. Myślę, że warto zajrzeć do Soboru Chrystusa Zbawiciela, „rozsławionego” zresztą przez Pussy Riot ostatnimi czasy. Miłośnicy historii sztuki i malarstwa z pewnością będą zachwyceni Galerią Trietiakowską i Muzeum Puszkina. Niezwykle ważnym miejscem dla historii Moskwy i Rosji jest też przepiękny Monaster Nowodziewiczy i znajdujący się koło niego cmentarz zasłużonych.


Osobom, które lubią sztukę dziewczyna poleca dwa nowe punkty na kulturalnej mapie Moskwy – Vinzavod i Garage, oba mogą być nie opisane w typowych przewodnikach. To nowoczesne placówki, mieszczące się w odrestaurowanej fabryce i garażu. Są to centra wystawowe, ale na ich terenie odbywają się też niebanalne eventy, przez co siłą rzeczy przyciągają artystów i inne ciekawe osobistości. Z kolei na leniwe, letnie popołudnia zdaniem Awy najlepiej spędzać w kompleksie pałacowo – parkowym Kołomienskoje znajdującym się na obrzeżach miasta. Latem unosi się tam zapach jabłek!


Myśląc o Moskwie, każdy ma jakieś skojarzenia. Większość osób myśli o kolorowych, cebulastych kopułach cerkwi lub o placu Czerwonym… są też tacy, którzy Moskwę, albo szerzej Rosję kojarzą z kiczem i o tym, też opowiada Awa: Moskwa zaskakuje drobiazgami prawie codziennie. Czasem będzie to manekin w kształcie centaura na wystawie sklepowej, człowiek nie dający spokoju i rozprawiający w Muzeum Majakowskiego na temat rzekomego antysemityzmu Chińczyków czy przykłady uderzającego, bijącego po oczach kiczu.

Co jedzą Rosjanie? Czego warto spróbować będąc w Moskwie? Co prawda Awa zaznaczała, że wyżywienie otrzymywała w ramach zapłaty za swoją pracę, ale zdarzało się, że jadła „na mieście”: Tym, którzy chcą zjeść jakiś lokalny przysmak i wydać powiedzmy 10 – 20 zł, polecam przydrożne budki z blinami Teremok lub Kroszki Kartoszki – gdzie pani w czapce z daszkiem serwuje wielkiego, gorącego ziemniaka z wybranymi przez nas dodatkami. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na droższy obiad, powinien odwiedzić sieć restauracji Jołki Połki, serwującej tradycyjne dania. To, na ile ‘rosyjska’ kuchnia – powiedzmy pielmieni, warieniki czy soljanka – rzeczywiście jest rosyjska, to już oczywiście inny problem 🙂

Dziewczyna zaznacza też, że w Rosji bardzo popularne jest sushi, które można w Moskwie kupić w bardzo przystępnych cenach.

A w ramach zabijania stereotypów, na koniec jeszcze słów kilka o rosyjskim zamiłowaniu do alkoholu: Rosjanie oczywiście lubią się napić i zabawić, podobnie jak Polacy i nasza „słowiańska” kultura picia różni się od południowoeuropejskiego kieliszka wina do kolacji. Ale też nie demonizujmy. Paradoksalnie najwięcej młodych abstynentów poznałam właśnie wśród Rosjan. Choć też należy zaznaczyć, że inaczej sytuacja wygląda w miastach, a inaczej na prowincji.

Jeżeli po przeczytaniu wspomnień młodej wolontariuszki chwielibyście wybrać się do Moskwy, to sprawdźcie najlepsze okazje lotów do Moskwy. Przez naszą stronę możecie też zarezerwować hotel w stolicy Rosji!

Fot. (C) Creative Commons/Flickr: asinquecualo, Natalia Rifai, Natalia Rifai, jamie.silva, Ariff Shah, the real janelle, Tatters :), akk_rus, jamie.silva, mrido,
jamie.silva, Olga Kruglova,