0

RPA – nie tylko Mistrzostwa Świata w piłce nożnej

No i zaczęło się to, na co czekali kibice na całym świecie od miesięcy. W Johannesburgu, Durbanie, Pretorii, Nelspruit, Polokwane, Port Elizabeth, Bloemfontein, Rustenburgu i Kapsztadzie najważniejsze są teraz boiska. W Republice Południowej Afryki rozpoczęły się piłkarskie mistrzostwa świata. Oczywiście stadiony to nie jedyna atrakcje tego kawałka Czarnego Lądu!

Na wszystkich przyjeżdżających do RPA czeka kilka miłych niespodzianek – temperatury do 30 st. C, rajskie plaże, nowoczesne miasta i… znakomite drogi. Dzięki sieci turystycznych autobusów tzw. busbusów można dojechać praktycznie wszędzie. Życzliwi kierowcy gotowi są zboczyć z drogi, aby zabrać pasażera-turystę albo dowieźć go w dowolne miejsce.  Fani piłki nożnej z pewnością dotrą więc na mecze. A pierwsze rozgrywki odbędą się w Johannesburgu.

Największe miasto Republiki Południowej Afryki powstało dzięki samorodkom złota. Co prawda nadal pochodzi stąd około 40 proc. światowych zasobów tego kruszcu, ale dla biznesu ważniejsza od złota jest Giełda Papierów Wartościowych. Widać to także w architekturze miasta. Chaty zamieszkiwane przez poszukiwaczy samorodków zastąpiły nowoczesne drapacze chmur. Najwyższy wieżowiec, Carlton Centre liczy 50 pięter. Na dachu giganta znajduje się taras widokowy, z którego widać nawet odległą o 90 km stolicę kraju – Pretorię.

Atmosferę z okresu gorączki złota można poczuć w Gold Reef City z domami, sklepami i pubami w starym stylu, a nawet z redakcja archiwalnej gazety. Po spacerze między budynkami koniecznie trzeba zajrzeć do nieużywanej kopalni  złota i już można ruszać na stadiony Soccer City i Ellis Park.

Po pobycie Joburgu, jak często nazywane jest złote miasto Afryki, Pretoria nie robi tak wielkiego wrażenia. Stolica RPA jest nie tak rozległa, mniej komercyjna i życie nie toczy się tu w typowym dla aglomeracji szybkim tempie. Klimat miasta tworzą białe dworki z werandami i jacaranda, drzewa palisandrowe obsypane wiosną fioletowymi kwiatami.  Oprócz rządu swoje siedziby mają tu także uniwersytety, m.in. jedyny na świecie Uniwersytet Korespondencyjny. Pewnie z tego powodu blisko połowa mieszkańców miasta ma mniej niż 25 lat.

Nie ma nic lepszego niż spędzić przynajmniej jeden dzień na rajskich plażach Durbanu i posmakować ekscytującego życia nocnego w tym mieście. Oprócz złotych plaż miasto oferuje turystom wspaniałe oceanarium U Shaka Marine World, gdzie można pływać z delfinami albo w specjalnej klatce zanurzyć się pod wodę, by spotkać się oko w oko z rekinem. A kto przespaceruje się uliczkami miasta nie przejdzie obojętnie obok meczetu Jumma, najpiękniejszej świątyni muzułmańskiej w Afryce.

Nelspruit jest największym miastem prowincji Mpumalanga i bramą do Parku Narodowego Krugera. W tym ogromnym rezerwacie, bo zajmującym ok. 2 mln ha powierzchni, można zanurzyć się w prawdziwej afrykańskiej przyrodzie i obserwować z samochodu lwy, lamparty, słonie, likaony. Zwierzęta są tak oswojone z autami, że nie zwracają na nie uwagi, ale i tak widok słonia podchodzącego do samochodu robi wrażenie. Park zamieszkuja jednak nie tylko dzikie zwierzęta – na jego zachodnich obrzeżach spotkamy lud Venda. To jedno z plemion, które potrafią sprowadzić deszcz w środku suszy i zabiorą turystów w magiczną podróż. Podczas shango hiking travel turyści śpią tradycyjnych chatach, słuchają opowieści o bogach i oglądają taniec węża.

Port Elizabeth uchodzi za jedno z piękniejszych miast położonych nad oceanem. Piękne plaże i wspaniała pogoda sprzyjają wypoczynkowi i uprawianiu sportów wodnych. Koniecznie warto wygospodarować czas na wizytę w Tsitsikamma National Park. Rezerwat zasłużenie cieszy się opinią cudu natury. Nigdzie nie ma tak fantastycznych wodospadów i zapierających dech widoków na ocean.

Dwie największe na świecie kopalnie platyny znajdują się na obrzeżach Rustenburg, dlatego miasto zyskało przydomek  Platinum City. Jest to również jedno z najstarszych miast w tej części świata. Miasto jest malowniczo położone u podnóża Magaliesberg, góry chętnie zdobywanej przez pieszych turystów. Godny uwagi jest także Pilansberg Park Narodowy, gdzie znajduje się krater wygasłego wulkanu alkalicznego, jednego z trzech na świecie.

Kapsztadu po prostu nie można ominąć, tam zwykle turyści kończą lub zaczynają podróż po RPA, tam po prostu kończy się Afryka. Wyprawa do Przylądka Dobrej Nadziei zajmuje kolejką ok. 2 godzin. Cypelek odsłania widok na rozległy ocean (tu łączą się wody oceanów Atlantyckiego i Indyjskiego) i sunące leniwie statki. Jeśli jednak wjedziemy szynową kolejka na pobliskie wzniesienia dostrzeżemy potężne fale rozbijające się o klify i stare wraki – dowody na to, że opłyniecie półwyspu nie należało do łatwych zadań. Dla Bartolomeu Dias, pierwszego Europejczyka, który opłynął to miejsce, był to Przylądek Burz. Dopiero portugalski monarcha Jan II skojarzył to miejsce z nadzieją… na dotarcie na Daleki Wschód.

Sam Kapsztad to przede wszystkim Long Street – ulica z niezwykłym klimatem. Stare domy stoją tu obok nowoczesnych wieżowców, eleganckie restauracje sąsiadują ze straganami pełnymi staroci i charakterystycznych dla Afryki masek. Zulusi wierzą, że maska potrafi odmienić człowieka.

Fot. (C) Creative commons/Flickr, jespahjoy, Mister-E, Frank Reyes, moron noodle, Zest-pk, exfordy, mr_mayer, neiljs, CLF

(tekst ek)

Podziel się: