”Como se llama este pais?” (hiszp. „jak się nazywa ta kraina?”) – zapytał hiszpański konkwistador. „Yu ca tan?” (majaski „Co powiedziałeś”) – pytaniem odpowiedział kacyk jednego z miejscowych szczepów. Panowie więc sobie porozmawiali i tak powstała nazwa Półwyspu Jukatan.

Tej anegdoty nie znają na ogół amerykańscy turyści wylegujący się na plażach Cancún, kurortu leżącego na północno-wschodnim krańcu półwyspu. Wielu z nim nazwa Jukatan kojarzy się właśnie ze słońcem, piaskiem i morzem w Cancún lub na pobliskiej wyspie Cozumel.

Plaże są zachwycające, ale warto z nich też zejść i zapuścić się w głąb Jukatanu. Wchodząc tam, zstępujemy do tajemniczej krainy Majów.

U szczytu potęgi panowali nie tylko nad Jukatanem. Rozciągali swojeˆ władztwo na zachód, czyli na obszary dzisiejszych meksykańskich stanów Chiapas i Tabasco i na południe, na obecne państwa Gwatemalę i Belize. W X wieku naszej ery podbili ich Toltekowie, najeźdźcy z północy. Nie dźwignęli się już spod jarzma, które po Toltekach przejęli Aztekowie do hiszpańskiej konkwisty.

Zostały po nich wspaniałe, teraz w dużym stopniu zrujnowane miasta. Najbardziej znane wśród nich są najlepiej zachowane Chichen Itza i Uxmal.

Tam gdzie agawa dojrzewa

Merida, stolica Jukatanu, założona została w 1542 roku. Okres rozkwitu przeżywała na przełomie XIX i XX wieku. Jukatan by¸ wówczas światowym centrum uprawy agawy, z której produkowano włókno sizalowe na liny okrętowe.

Nad centralnym placem miasta góruje Katedra św. Ildefonsa. W północnej, bogatszej części miasta znajdujemy dom rodziny Montejo. Wśród ciekawszych przykładów starego budownictwa warto wymienić pałac gubernatora, ratusz i cały rój kolonialnych kościółków. Interesujący jest też gmach Uniwersytetu Jukatanu, który nasuwa skojarzenia z weneckim renesansem.

Jeśli ktoś lubi wynalazki meksykańskiej (prawdziwej, nie tej z Taco Bella) kuchni, to restauracji różnych kategorii, ale w nigdy nie przekraczających granicy przyzwoitości w cenach, w centrum Meridy nie brakuje. Trzeba tylko uważać na pochodzenie płynów stawianych na stole. Napoje, zwłaszcza wodę, należy pić z butelek, puszek i innych hermetycznie zamkniętych naczyń. Nie chodzi tu o brak higieny w lokalach, choć może to też być problemem. Woda w tropikach zawiera po prostu inne drobnoustroje niż te, do których przywykły nasze europejskie przewody pokarmowe.

Zasadniczo  powinno się unikać też jedzenia owoców i warzyw, bo na ogół¸ myte są w wodzie. Ta reguła jest znacznie trudniejsza do przestrzegania ze względu na bogactwo gatunków, smaków, barw i kształtów, z którym turysta ma nieustannie do czynienia. Skutki mogąˆ jednak być opłakane, włącznie z pobytem w szpitalu, co w Meksyku może być szkodliwe dla zdrowia, podobnie zresztą jak nierzadko w Polsce 😉

Chichen Itza

Wspinanie się na nie tak znów wysoką (ok. 40 m) piramidę w Chichen Itza wymaga wprawdzie nieco wysiłku, ale przeciętnie zdrowy turysta powinien się z tym uporać. Problem zaczyna się przy schodzeniu w dół. Tu kondycja fizyczna nie ma nic do rzeczy. Do tej stromizny i tych okrutnie wysokich schodów respekt czuje każdy.

W ten sposób mamy dodatkową atrakcję turystyczną: pokaz technik schodzenia z piramidy. Jedni próbują boczkiem, ostrożnie dostawiając nogę do nogi na kolejnych stopniach. Inni ćwicząˆ szorowanie siedzeniem po schodkach. Jest to o tyle przezorne, o ile w przypadku poślizgu cierpieć będzie głównie ta, zaliczana do najmniej wrażliwych i istotnych, część ciała. Niektórzy korzytająˆ ze specjalnego łańcucha, większość woli schodzić bez wspomagania.

Przewodnicy opowiadają o pewnym japońskim turyście, który nie był stanie nawet z pomocą łańcucha opuścić wierzchołka piramidy a był zbyt dumny, by poprosić o pomoc. Rano następnego dnia pracownicy skansenu zauważyli go tam i pomogli zejść.

Z wierzchołka piramidy po każdej ścianie spływa pierzasty wąż – Kukulkan. Był on najważniejszym bogiem mieszkańców Jukatanu w tzw. późnym okresie czyli w pierwszych wiekach naszego tysiąclecia. Przybył on ze środkowego Meksyku z cywilizacji Tolteków i zdetronizował Chaaca, starego boga deszczu.

Co roku 21 marca tysiące turystów przybywają do Chichen Itza, aby obserwować rzeczy, które dziejąˆ się z piramidą w czasie zrównania dnia z nocą. Słońce po osiągnięciu określonej wysokoćci spływa promieniami po grzbiecie kamiennego Kukulkana, który ożywa jako wąż światła i cienia prześlizgujący się po schodach piramidy.

Opodal wznosi się imponująca Świątynia Tysiąca Kolumn zwana także Świątynią Wojowników, ponieważ każda kolumna ma upamiętniać wybitnego żołnierza. Kolumny są surowe, milczące. Od czasu do czasu słychać tylko szmer przemykającej pośród nich iguany.

Po drugiej stronie piramidy – duże boisko do rytualnej piłki nożnej. Zadaniem graczy było przerzucenie skórzanej piłki przez umieszczone wysoko, na bocznych ścianach perścienie. Graczom nie było więc łatwo, ale mieli silną motywację, bo przegrani szli na ofiarę bogom. Podobny, choć bezkrwawy, mecz turyści mogą obejrzeć i dziś.

Majowie w ogóle znajdowali upodobanie w makabreskach. Na przykład, na specjalnej, znajdującej się w pobliżu boiska platformie wystawiali czaszki zabitych w ofierze wrogów, częściowo z dumy, częćciowo na postrach. W pewnym oddaleniu od kompleksu Chichen Itza znajduje się cenote czyli ofiarna studnia o średnicy ok. 40 metrów o nazwie X`Tolok, do której wrzucano ofiary ludzkie po wyrwaniu im serc.

Do najciekawszych budowli w Chichen Itza należy tzw. obserwatorium. Obiekt nazwano tak dlatego, że przypomina współczesne obserwatoria astronomiczne z wyglądu. W rzeczywistości nie ma żadnych dowodów, budowla służyła Majom do obserwacji nieba. Niedaleko ruin znajduje się wielka jaskinia Balancancha, gdzie dawni mieszkańcy Jukatanu odprawiali swoje mroczne obrzędy. Jest to również miejsce dostępne dla turystów.

Dzibilchaltun

W miejscowym języku nazwa ta znaczy: „miejsce z pismem na kamieniach”. Leżące około 20 kilometrów na północ od Meridy Dzibilchaltun uważane jest za jedno z ważniejszych centrów starożytnej kultury na Jukatanie.

Najstarsze konstrukcje w tym miejcu datowane są na ok. 500 r. przed naszˆ erą., co czyni je jednymi z najstarszych pozostałości po Majach. Stare budowle w porównaniu ze starszym o ponad tysiąc lat, znanym z innych miejsc, pełnym przepychu, stylem Puuc (np. Uxmal) i jeszcze późniejszym monumentalnym stylem tolteckim (Chichen Itza), bardzo skromne.

Na powierzchni 16 kilometrów kwadratowych znaleziono tam ok. 8400 obiektów różnego rodzaju, począwszy od niewysokich piramid po pojedyncze kamienie z piktografiami. Badacze zidentyfikowali na całym areale określanym jako Dzibilchaltun 12 kamiennych dróg, które rozchodzą się promieniście od dwóch centralnych kompleksów.

Dwa kompleksy, o których mowa łączy szeroki trakt, zorientowany precyzyjnie według osi wschód-zachód. Ma to kluczowe znaczenie dla symboliczno-religijnej wymowy miejsca. We wrotach bowiem budowli stanowiącej główny element tzw. „świątyni siedmiu lalek”, w pierwszy dzień wiosny i jesieni obserwatorowi stojącemu po zachodniej stronie ukazuje się wschodzące słońce. Dla Majów było jasne, że to Bóg Słońca zamieszkuje wówczas w swojej świątyni. Księżyc zaś ukazuje się we wrotach 22 marca i 20 kwietnia.
Świątynia siedmiu lalek to nazwa umowna. Archeolodzy znaleźli tam po prostu siedem glinianych figurek z mocno uwydatnionymi cechami płciowymi. Za tym, że jest to świątynia przemawia z kolei konstrukcja – kwadratowy fundament z centralną komorą  z okrężnym korytarzem.

Drugi kompleks składa się z kilku okazałych budowli. Jedna z nich nazwana pałacem ma 130 metrów długoćci i należy do najdłuższych dzieł architektury Majów. Obok hiszpańscy zdobywcy w latach 1590-600 postawili kaplicę. Tuż obok widoczne są pozostałości niewielkiej, mocno zrujnowanej piramidy.

Do najciekawszych obiektów w Dzibilchaltun zaliczyć trzeba cenote Xlacah. Jest ona w większości miejsc niezbyt głęboka, ale przy jej zachodnim brzegu dno gwałtownie opada. W latach pięćdziesiątych ekipy nurków zeszły tam do głębokości 40 metrów ale końca nachylonego pod ostrym kątem komina nie znalazły. Nie wiadomo więc jak głęboko on sięga i dokąd prowadzi. Miejscowi wierzą, że do piekła…

Uxmal

Jadąc z Meridy do Uxmal, jednego z najbardziej znanych majaskich kompleksów świątynno-obrzędowych można zajrzeć do Yaxcopoil, gdzie znajduje się założona w siedemnastym wieku plantacja agawy sizalowej z haciendą niezwykłej urody. Znajduje się tam obecnie muzeum pełne rekwizytów codziennego życia plantatorów sprzed dwóch wieków.

Po tej wizycie udajemy się do Uxmal. Satrożytne miasto zostało zbudowane w stylu bliższym klasycznemu dla Majów, czyli Puuc, który w odróżnieniu od surowszego tolteckiego, charakteryzuje się miękkimi liniami, bogatymi fryzami, zamiłowaniem do detalu.

Piramida w Uxmal jest mniej kanciasta, choć równie stroma jak w Chichen Itza. W pobliżu rozciągająˆ się zabudowania świątyni boga deszczu Chaaca. Nieco dalej, na sztucznych pagórkach –  świątynie Czarnoksiężnika, Żurawia i kolejna zrujnowana piramida.

Wieczorem można obejrzeć w Uxmal spektakl typu światło i dźwięk, którego sceną jest cały obszar starożytnego miasta.
Jeśli komuś mało cudów architektury może pojechać dalej w głąb Jukatanu, do Kabah. To miasto to już Puuc w najczystszym wydaniu.

Jukatan dla Ciebie

Miejsc, do których warto pojechać na Jukatanie jest oczywiście znacznie więcej. Imponujące ruiny i piramidy podobne do opisanych można znaleźć w Mayapan lub Coba. W Loltun można eksplorować niewyobrażalnie rozgałęziony system jaskiń z malowidłami naskalnymi. Dla miłośników dzikiej przyrody, obserwatorów ptaków i innych zwierząt wymarzonym miejscem będzie Rio Lagartos. Itd. itd.

Na zakończenie kilka słów o bezpieczeństwie. O bagaż, portfele, cenne rzeczy trzeba się zatroszczyć tak jak wszędzie. Nie należy się zapuszczać w brudne, opustoszałe dzielnice ani w dzień, ani w nocy. Na ogół jednak w mieście meksykańskim można się czuć się całkiem bezpiecznie.

Bilety lotnicze do Meksyku są oczywiście do kupienia w eSKY.pl, nierzadko w atrakcyjnych promocjach. Polecamy też wyszukiwanie noclegów na naszej stronie, gdzie możliwa jest rezerwacja hoteli również w Meksyku.

Fot. (C) Creative Commons/Flickr, mybulldog, jimg944, TANAKA Juuyoh (田中十洋), lightmatter, Krystal International Vacation Club, Heather McCall, yankara, Esparta