0

Pociąg kulinarny? Po prostu SKOSZTUJ tego!

O tym, że podróż to nie tylko poznawanie nowych miejsc czy podziwianie niezwykłych krajobrazów, ale również smakowanie pisaliśmy już kilkakrotnie. Tym razem chcemy Was zachęcić do posmakowania Szwajcarii. Wyobraźcie sobie, że jesteście tam zimą. Pokonujecie malowniczą trasę Kolei Retyckich i próbujecie różnych pyszności – zaczynając od górskich potraw serwowanych St. Moritz, a na włoskich przysmakach Tirano kończąc.

Przed podróżą należy podjeść – bo nigdy nie wiadomo nawet jeżeli pociąg jest panoramiczny i posiada wagon restauracyjny, to w przypadku trasy przejeżdżanej przez Ekspres Bernina najlepiej skupić się na zapierających dech widokach za oknem. Należy pamiętać, że tu w Gryzonii kuchnia jest górska i bardzo tradycyjna – choć podawana w coraz bardziej modnych wariacjach. Jednak bazą do niej są te produkty, które można uzyskać w górach.

Zatem co kulinarnie oferuje swoim gościom St. Moritz? Przede wszystkim na przełomie stycznia i lutego każdego roku odbywa się tu Festiwal Smakoszy – St. Moritz Gourmet Festival (w tym roku 26-30 stycznia) – podczas którego, najlepsi okoliczni kucharze wraz z zaproszonymi przez siebie mistrzami tego fachu serwują przygotowane przez siebie przysmaki kuchni regionalnej. Degustacja jest płatna, ale jakże warta swej ceny!


A jeżeli ktoś chciałby posmakować lokalnych przysmaków na własną rękę, to czego powinien szukać? Gryzonia – kanton w rejonie którego znajduje się St. Moritz – tak jak i reszta Szwajcarii słynie z doskonałych serów. Zatem najbardziej popularne danie w tej okolicy to pyszne fondue, jednak jeżeli ktoś preferuje mięsa to znajdzie tu kilka produktów dla siebie. Po pierwsze bündnerfleisch – czyli słone suszone mięso wołowe produkowane właśnie w tym regionie, po drugie salsiz – pikantne suche kiełbaski.


To jeżeli chodzi o przekąski, a konkrety? Rösti, czyli po prostu placki ziemniaczane, z ziemniaków grubo startych, upieczone w piecu lub usmażone. Podawane z reguły z rozmaitymi dodatkami – od boczku, przez topiony ser, aż po starte jabłko. Jako, że Gryzonia leży na pograniczu kraju i sąsiaduje z Niemcami i Włochami, to liczne potrawy regionu „przywędrowały” tu właśnie z państw ościennych. Tak właśnie jest w przypadku rösti, natomiast drugie lokalne danie – polenta wywodzi się z kuchni drugiego sąsiada. To jest to kukurydziana potrawka podawana z lokalnymi (najczęściej) dodatkami – serami, grzybami czasami szpinakami czy małżami. Natomiast typowa dla tego regionu potrawa to capuns – rodzaj gołąbków przygotowanych w oparciu o liście boćwiny, w które zawija się farsz z mąki, jajek, mleka z dodatkiem sera lub wędlin. Tradycyjnie podaje się je polane śmietanowym sosem.


A na deser? Do posmakowania szwajcarskiej czekolady nikogo długo nie trzeba namawiać! Najlepsze pralinki w mieście można znaleźć w Café Hanselmann. Jednak ta okolica ma też swój tradycyjny wypiek –engadiner nusstorte. To okrągły placek z kruchego ciasta nadziewany orzechami i karmelem. Niezależnie od diety – kalorii ma wiele – należy go spróbować, bo to istne cudo!

Oczywiście posiłek najlepiej popijać pysznym, szwajcarskim winem. Tak, tak! To może zaskoczenie, ale w Szwajcarii produkuje się wina – choć mało się o tym mówi w Polsce, bo mała ilość szwajcarskiego trunku przeznaczona jest na eksport. Zatem chcąc go skosztować najlepiej udać się „do źródeł”. W Gryzonii znajduje się kilka winiarskich wiosek – chociaż nie w okolicach St. Moritz – i w lokalnych restauracjach można poprosić o doskonałe, tutejsze pinot-noir.

Po zjedzeniu takich pyszności, do pociągu się wtaczamy a nie wchodzimy 😉 Ale jeśli komuś mało przysmaków, to informujemy, że w składach Kolei Retyckich wagony są nie tylko panoramiczne – z dużo większymi oknami pozwalającymi na jeszcze lepsze przyglądanie się oszałamiającym widokom za oknem – ale i restauracyjne, co umożliwia kosztowanie szwajcarskich przysmaków również podczas podróży. Bo jeszcze nie wiecie, że inna nazwa Kolei Retyckich to pociągi kulinarne 🙂 Jeżeli którejś z wymienionych potraw nie udało Wam się dotychczas skosztować, to może w czasie kolejnych przystanków na trasie wysiądziecie i odwiedzicie lokalną restauracyjkę – co jest zdecydowanie rekomendowane 🙂 Każdy postój inne danie? Czy to nie dobry pomysł?


Nasz pociąg dojeżdża aż do Tirano, znajdującego się tuż za granicą szwajcarską, we włoskim regionie Lombardia. I gdy z niego wysiądziecie znów macie możliwość skosztować tego, co tutejsza kuchnia oferuje. Jest ona nieco inna niż górskie kulinaria St. Moritz – chociaż jak pisałam tam wpływy włoskie też były silne.

Włochy z wina słyną w te okolice szczególnie z odmiany Nebbiolo. Skosztujcie jak będziecie mieli możliwość, bo są one pite głównie w tych okolicach, lub właśnie w Szwajcarii, do której są eksportowane.

A co do wina? Tutejsze okolice również słyną z wędlin. Do wyboru jest: bresaola – suszona wołowina lub violino – wędzona szynka koźla. Są też placki, ale tym razem z mąki gryczanej z serem i grappą, polenta w dwóch wersjach:  in fiur – czyli gotowana na mleku albo taragna – z masłem i serem scimudin. Koniecznie należy skosztować legendarnego sera wiejskiego Bitto DOP oraz Valtellina Casera. Ach i obowiązkowy jest makaron!  Najlepiej skosztować pizzoccheri – czyli rodzaju tagliatelle produkowanego z mąki gryczanej.


Teraz już jest pewne, że podróż Kolejami Retyckimi pobudza wszystkie rodzaje zmysłów! To co? Skusicie się? Jeżeli interesują Was szczegóły odwiedźcie stronę: http://bit.ly/eSKYpl_MojaSzwajcaria_blog

Zdjęcia: Switzerland Tourism.

Podziel się: