To wyspa inna niż większość kawałków greckiego lądu porozrzucanych po Morzu Egejskim. Góruje nad nią klasztor św. Jana, który wygląda jak potężna twierdza. Nad wyspą unosi się religijna mistyka. Tu, według legendy miała powstać Apokalipsa – opowieść o końcu świata.

Nie da się być na tej wyspie i nie zauważyć wielkiej budowli klasztornej, która wieńczy tę ziemię niczym korona.

Niedaleko jest Skała? Z jej rozpadliny św. Jan usłyszał objawione słowa o końcu świata, które potem spisał w biblijnej Apokalipsie. To w zasadzie jedyny przypadek, kiedy historia, ta wielka, zatrzymała się na chwilę na Patmos.

Wyspa leży trochę z boku. Nie jest tak popularna jak duże wyspy Dodekanezu – Rodos czy Kos, nie mówiąc już o położonych na zachód Cykladach.

Okoliczność to dla niej raczej szczęśliwa, choć decyduje o tym nie tylko przypadek, ale świadome działania powstrzymujące napór masowej turystyki na to silnie związane z chrześcijańską tradycją miejsce. Najważniejszą budowlą wszak nie jest tu ani hotel, ani nawet stadion, tylko klasztor św. Jana. Jego warowny majestat dominuje w krajobrazie wyspy. Kiedyś mnisi dominowali także w jej życiu. Nie praktykuje się tu np. burzliwego życia nocnego, choć potańczyć, jeśli kto ma ochotę, można.

W pisanych źródłach kultury śródziemnomorskiej Patmos, oprócz epizodu w życiu św. Jana, jednego z uczniów Jezusa, wymieniana jest dość rzadko. W mitologii greckiej znajdujemy opowieść o Orestesie, który na tej wyspie właśnie schronił się przed Eryniami ścigającymi go za zabicie Klitajmestry, własnej matki.

W epoce panowania rzymskiego wyspa wyludniła się. Była nawet wykorzystywana jako miejsce karnej zsyłki. Właśnie w roli wygnańca pojawił się tu w 96 r. św. Jan Ewangelista, zwany w prawosławiu z grecka „Theologosem”. Jego pobyt na wyspie był karą za kazania wygłaszane w Efezie. Autor apokaliptycznych objawień mieszkał w grocie, w południowej części wyspy. Dziś w tym miejscu stoi prawosławny kościół św. Anny, wewnątrz którego zobaczyć można miejsce w skale, z którego dobiegał głos Pana. Wygnaniec długo nie zabawił na wyspie, bowiem w 97 r. umarł cesarz Domicjan. Zmiana na górze pozwoliła gnanemu kaznodziejskim zapałem banicie wrócić do Efezu.

Objawienia doznane na Patmos podyktował swojemu uczniowi i w ten sposób powstała jedno z najbardziej wstrząsających i zagadkowych dzieł literatury, nie tylko zresztą religijnej, Apokalipsa według św. Jana. W historii Patmos przez następne tysiąc lat nic szczególnego się nie wydarzyło.

W 1088 r. pojawił się na wyspie żołnierz-mnich Joannis Christodoulos. Napisał do cesarza Bizancjum, Aleksego Komnena, prośbę o Patmos. Imperator odpowiedział pozytywnie. Christodoulos otrzymał edykt nadający prawa do wyspy. Ten pergaminowy dokument można teraz obejrzeć sobie w udostępnionym zwiedzającym skarbcu klasztoru św. Jana.

Duchowny i żołnierz zarazem zbudował monaster jako potężną fortyfikację, co było uzasadnione ze względu na stałe zagrożenie ze strony piratów i Turków. Ci ostatni podbili w końcu Patmos w 1537 r., ale pozostawili rządzącym tu mnichom nieco autonomii i przywilejów. Tutaj między innymi znajdowali schronienie uchodźcy z Konstatynopola. Z czasem miejsce to stało się znanym w basenie morza Egejskiego centrum prawosławnej kultury i edukacji. Wyspa nie została częścią państwa greckiego, utworzonego w XIX wieku.

Po zmierzchu panowania tureckiego przeszła, tak jak cały Dodekanez, pod władzę Wenecjan, a potem Włochów. Dołączyła do Republiki Grecji dopiero po II wojnie światowej, w 1948 r.

Na Patmos nie ma lotniska, więc przybywa się na nią drogą morską, do Skáli, czyli, w nazewnictwie greckich wyspiarzy, portu. Indywidualny turysta nie powinien mieć problemów z noclegiem. Na opuszczających prom czeka spora gromada właścicieli pensjonatów i hotelików. Nad Skálą wznosi się góra z Chórą, czyli stolicą wyspy, z której środka wyrasta masyw murów klasztornych.

Zwiedzający może, jeśli nie czuje się na siłach, wynająć motorynkę, ale wspinaczka na piechotę nie zalicza się do jakichś szaleńczych wyzwań. W połowie drogi do Chóry i klasztoru znajduje się sławna janowa grota. Po odwiedzeniu świątyni, obejrzeniu zaznaczonego na skale miejsca i krótkiej refleksji nad losami świata, ruszamy w dalszą drogę. Miasteczko jest jak setki innych greckich miasteczek, białe i malownicze. W bardzo jednorodnym stylu. Większość domów powstała w XVII i XVIII wieku, jako siedziby rodzin bogatych budowniczych statków.

Stajemy w klasztornej bramie. Turystom wydzielono jedynie niewielki skrawek wielkiego monasteru. Największą atrakcję stanowi skarbiec, w którym w gablotach zobaczyć można manuskrypty datowane, bagatelka, na VII wiek po Chrystusie. Do najcenniejszych eksponatów zaliczają się drogocenne mitry cesarza Bizancjum, Aleksego I, patriarchy Neofitosa VI oraz krzyż greckiego męczennika, Grzegorza V. Z klasztornych tarasów rozciąga się rozległy widok na Patmos i wyspy sąsiednie, przede wszystkim na dużą Ikarię na północnym zachodzie i i Samos na północnym wschodzie.

Po spotkaniu z historią czas na plażę i morze. Przyjemnych, piaszczystych wybrzeży tu nie brakuje. Po zejściu z góry klasztornej na wschód znajdziemy się w Groikos, gdzie wypoczywają przeważnie turyści zorganizowani w grupy. W północnej części wyspy za najbardziej atrakcyjną uchodzi plaża w Kambos. Chętnie odwiedzane są również plaże w Meloi i Agriolivadhi. Zdecydowanie najpiękniejsza, zupełnie pozbawiona kamieni, plaża znajduje się na południowym wybrzeżu wyspy. Nie wydaje się, by miała jakąś ustaloną nazwę. W pobliżu brak jakichkolwiek zabudowań. Jest tu tylko przystań dla łodzi przypływających nieregularnie ze Skáli. Od strony lądu wiedzie do niej tylko wąska, w niektórych miejscach trudna do przebycia, ścieżyna. Choć namierzyć niełatwo, satysfakcja w przypadku znalezienia – gwarantowana.

Patmos nie iskrzy się światłami nocnych lokali. Nie rozbrzmiewa dyskotekową muzyką. Mimo rosnącej liczby turystów, zachowuje prowincjonalny spokój. I właściwie nie powinno się namawiać nikogo na Patmos. Najlepiej samemu pojechać.

Tak, jak wspomniano, na Patmos nie ma lotniska, więc trzeba zaplanować podróż morską. Z Aten, a dokładnie z Pireusu odchodzą regularnie promy w kierunku Archipelagu Dodekanez, które cumują m. in. do portu w Patmos. Bilety lotnicze do Aten zaś dostępne są bez przerwy na eSKY.pl.

Fot. (C) Creative Commons/Flickr, BillBl, anjči
(C) Wikimedia Commons, Kalogeropoulos, Vladimir Boskovic, Rowan, Kalogeropoulos