0

Od lodowca aż do palm! czyli przejażdżka Ekspresem Bernina

Pokusiliśmy się kiedyś o pokazanie Wam, jak wygląda trasa Ekspresu Lodowcowego, teraz pokażemy, przez jakie cudne miejsca przejeżdża Ekspres Bernina. Jedyny pociąg na świecie, który łączy lodową krainę z miejscem, gdzie rosną palmy i zawsze świeci słońce. Podobnie jak w przypadku Ekspresu Lodowcowego trasa Ekspresu Bernina stanowi część Kolei Retyckich wpisanych w 2008 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Pomysł ich stworzenia zrodził się pod koniec XIX wieku, kiedy to Holender Willem-Jan Holsboer, założył spółkę mającą zająć się budową kolei wąskotorowej łączącej Landquart i Davos. Poszczególne trasy powstawały od 1889 do 1914 roku, a pierwsze pociągi jeździły już w 1890 roku. I zapewniam Was, że jedna przejażdżka wystarczy, by zrozumieć dlaczego cały świat się nimi zachwyca. Zatem proszę usiąść wygodnie! Nasza podróż zaczyna się w Chur…

Jest też możliwość rozpoczęcia wycieczki w St. Moritz, ale o tym będzie potem. Teraz wybieramy opcję ze startem w Chur. Nasz pociąg różni się od innych. Ma dużo większe okna – panoramiczne – zachodzące aż na dach. Obok każdego siedzenia znajdują się słuchawki więc przez całą drogę możemy słuchać informacji dotyczących tego, gdzie jesteśmy i czym się dane miejsce charakteryzuje. Chur, które właśnie opuszczamy nazywane jest „Bramą do Gryzonii” i uznawane jest za najstarsze miasto w Szwajcarii. Po czterdziestu pięciu minutach od startu docieramy do Tiefencastel, położonego głęboko w Dolinie Albula.

Stamtąd ruszamy ku najbardziej rozpoznawalnemu w całej Szwajcarii wiaduktowi – Landwasser. Ma on 65 metrów wysokości i 136 metrów długości. Jego linia biegnie po łuku, którego promień wynosi 100 m. Wykonany z ciosanego kamienia wapiennego, składa się z sześciu przęseł wspartych na pięciu filarach. Po wiadukcie przebiega pojedynczy tor o nachyleniu wynoszącym 20 promili. Jest on bezpośrednio połączony z tunelem o tej samej nazwie.

Niedaleko za wiaduktem znajduje się miejscowość Filisur, gdzie stare dzwony na stacji obwieszczają nasze przybycie. Zatrzymujemy się tylko na chwilę i pędzimy dalej, by zaraz za miasteczkiem zobaczyć ruiny zamku Greifenstein, za którym zaraz jest tunel o tej samej nazwie. Pociąg wjeżdża w ciemność i tam wykonuje pętlę 360 stopni.

Powoli dojeżdżamy do kolejnej stacji – Bergün. Miejscowość ta nie tylko jest malowniczo położona, ale też ma kilka zabytków o znaczeniu krajowym – m.in. komunalny kościół. W okolicy jest też wiele dobrze oznaczonych szlaków spacerowych, dla tych którzy zdecydują się na dłuższy przystanek.


Odcinek trasy za Bergün to znów moment, by  podziwiać myśl techniczną twórców Kolei Retyckich. Stworzono tu kilka pętli i tuneli – Bergün Preda Spirals, tak by pociąg z łatwością mógł osiągnąć wysokość odpowiednią do wjazdu to Tunelu Albula – długiego prawie na 6 km, budowanego przez cztery lata przez setki budowniczych. Po wyjeździe z tunelu widać na horyzoncie szczyt Bliźniaki i pociąg zaczyna mknąć przez szeroką Dolinę Engadyna.

Kolejny przystanek w przypadku, gdy zaczynamy podróż Ekspresem Bernina w Chur jest w Alp Grüm… Ale zanim dojedziemy do tego miejsca mamy możliwość skorzystania z jeszcze jednej opcji. Przejazd Ekspresem Bernina ze startem w St. Moritz. Niestety nie można połączyć tych dwóch tras, więc już na początku należy się zdecydować, która opcja nas bardziej interesuje. Oba szlaki spotykają się właśnie w Alp Grüm. Spróbujmy zatem teraz wyruszyć z St. Moritz i zobaczmy, co będziemy mijać nim wjedziemy na jedną, wspólną trasę.


Miasto St. Moritz położone jest na wysokości 1856 m n.p.m. pośród jezior Górnej Engadyny. Od lat jest mekką miłośników narciarstwa. To tutaj przed 150 laty wymyślono sporty zimowe, w 1935 roku zainstalowano pierwszy wyciąg narciarski i dwukrotnie organizowano zimowe Igrzyska Olimpijskie. Nie oznacza to, że jeżeli ktoś śniegu nie lubi to będzie się tu nudził! Słońce świeci w tej okolicy 322 dni w roku, a wachlarz atrakcji jest tu naprawdę szeroki.


Pociąg startuje i zaledwie po kilku minutach zatrzymuje się w miejscowości Pontresina, która leży u stóp imponującego Piz Bernina (4048 m) i podobnie jak St. Moritz jest kochana przez turystów.

Potem zmierzamy w kierunku płaskowyżu Morteratsch. Po drodze do kolejnej stacji nasz pociąg mija piękny wodospad, przy odrobinie szczęścia możemy też zobaczyć stado kozic, które są symbolem Gryzonii. Widać też ośnieżone stoki Piz Palü (3905 m n.p.m.), z którego spływa lodowiec Pers. Powoli docieramy do kolejnej stacji – Morteratsch.

Zaraz za nią nasz pociąg zaczyna się wspinać. Jedzie powoli mijając jęzory dwóch lodowców – Morteratsch i Pers. Zmienia się krajobraz, jest coraz bardziej stromo, zakręty są naprawdę ostre… Zbliżamy się powoli do przełęczy Bernina. Po prawej wyłania się ściana tamy na Jeziorze Białym, a po kilku kolejnych zakrętach nasz pociąg osiąga swój najwyższy szczyt – stację Ospizio Bernina na 2253 m n.p.m. Nadal widać jezioro i odbijające się w nim szczyty: Sassal Masone i Piz Combrena, ale tylko przez chwilę, bo pociąg wpada do kolejnego tunelu. Zaraz po tym, jak z niego wyjeżdżamy widać ogromny lodowiec Palü, pociąg przejeżdża tuż obok niego, a po chwili zatrzymuje się na stacji Alp Grüm (2091 m.n.p.m.). Opisany tu fragment trasy pokonują zarówno pociągi wyjeżdżające z Chur, jak i St. Moritz. Niezależnie od tego, skąd wyruszyliśmy warto tu chociaż na chwilę wyjść z pociągu i rozejrzeć się dookoła!

Od tego momentu pociąg będzie powoli toczył się w dół. Najpierw widzimy błyszczące w słońcu jezioro Poschiavo, a potem mijamy kolejne małe miasteczka, najpierw Cavaglia, a potem Poschiavo – mające nazwę nie tylko jak jezioro, ale też jak dolina i płynąca przez nią rzeka. W miasteczku tym jest kilka budynków, które wymieniane są na liście dziedzictwa o znaczeniu krajowym.

Pociąg zjeżdża w dół mijając kolejne miasteczka – Sant’Antonio i Le Prese. Przecina główne ulice, podąża wzdłuż jeziora Poschiavo aż do Miralago. Podziwiamy piękny widok na dolinę i Piz Varuna. Aż w końcu pociąg dociera to drugiego słynnego wiaduktu na tej trasie – Brusio. Okrągłego i długiego aż na 107 metrów.

Krajobraz bardzo się zmienił, przecinamy winnice, plantacje tytoniu i lasy kasztanowe. Przed miejscowością Campocologno przekraczamy drogę i rzekę i już po chwili jesteśmy we Włoszech – z 2253 m.n.p.m. zjechaliśmy do 400. Otaczają nas palmy! W końcu docieramy do Tirano.

Ekspres Bernina kursuje codziennie, z Chur, St. Moritz, Davos i Tirano. Bilety kolejowe można zakupić za naszym pośrednictwem. Do końca listopada na pociąg ten obowiązuje 50 % zniżki, co oznacza, że bilety kosztują 84 CHF. Więcej informacji na: www.esky.pl/moja-szwajcaria.

Fot. (C) Creative Commons/Flickr: rachel_titiriga, bobbytee, Darkroom Daze, ponte1112, Devonshaire Media, peters452002.

Podziel się: