Po finale Ligi Mistrzów Turkish Airlines informowały z dumą, że, jako oficjalny sponsor  FC Barcelona, przewiozły mistrzów Europy z Londynu do Barcelony, specjalnym samolotem pomalowanym w barwy klubowe. Przewiozły też puchar, który dzięki temu wydawał się bezpieczniejszy niż wożony autobusem przez Real Madryt hiszpański Puchar Króla. Ten bowiem jak kibice pewnie wiedzą trafił pod koła pojazdu.

Dla linii Turkish Airlines przewożenie pucharu i drużyny zwycięzców Ligi Mistrzów w żadnym wypadku nie było kłopotem, lecz powodem do dumy i wspaniałą promocją. Jednak nie zawsze tak jest.

Przewożenie cennych i niezwykłych obiektów samolotami sprawia przewoźnikom często niemałe kłopoty. Było tak np. niedawno w przypadku operacji przewożenia obrazu „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci z Krakowa do Madrytu. Rozmiary skrzyni zabezpieczającej drogocenne dzieło sztuki były na tyle duże, że zwykły, nawet wyczarterowany i przystosowany odpowiednio samolot pasażerski nie mógł się tego podjąć. Ostatecznie dokonano tego niedawno z użyciem wojskowej maszyny CASA.

Samolotami przewozi się naprawdę wiele zaskakujących i niezwykle cennych ładunków. Zobaczmy np. jak przygotowany i „zapakowany” jest do transportu lotniczego z przeznaczeniem na salon samochodowy koncepcyjny samochód Shelby GR-1.

Nie miałam głowy, ale zadeklarować tę głowę

Legalnie przewożony acz niecodzienny bagaż budzi wrażenie. Jeszcze większe wrażenie budzą próby przemycenia na pokład obiektów, których nikt by w takim miejscu się nie spodziewał i uznałby za niezwykle oryginalne pomysły.

Tarantula - Day 345photo © 2007 Steve Ryan | more info .

Linie Virgin Atlantic w opublikowanym w maju specjalnym raporcie na ten temat podają całą listę pomysłów, na jakie potrafią wpaść pasażerowie. Jest na niej pani, która na nowojorskim lotnisku JFK usiłowała wnieść do kabiny pasażerskiej pod płaszczem swoją tarantulę. Są państwo, którzy zapragnęli nadać jako samolotowy bagaż owiniętą w folię martwą krowę.

Niekiedy potrzeba zabrania ze sobą tego, co tak bardzo działa na nas podczas wakacji, jest tak silna, że próbujemy wziąć ten kawałek egzotyki ze sobą dosłownie. Przykładem jest pan, który zgłosił się do samolotu z plecakiem pełnym ziemi i palemką kokosową w środku lub para z wielką torbą pełną plażowego piasku i pokaźnym słojem z wodą morską.

Oczywiście przypadków przenoszenia, a czasami po prostu szmuglowania, niezwykłych rzeczy w „literaturze przedmiotu” nie brakuje.

Do klasyki należy pasażerka zatrzymana w Sztokholmie, w której staniku znaleziono 65 węży i 7 jaszczurek. Oznacza to, że przewiozła ten cały „inwentarz” na pokładzie i dopiero Szwedzi zauważyli dziwne ruchy jej ciała.

O ile ta pani, jak się zdaje miała cel handlowy, o tyle mniej oczywiste wydaje się to w przypadku pewnego Australijczyka, podróżującego z Dubaju do ojczyzny. Celnicy najpierw znaleźli w jego bagażu pudło z jajami. Potem okazało się, że jego pas wypełniony jest nasionami. Dokładniejsze badania ujawniły, że w jego kalesonach ukryte są dwa żywe gołębie!

pidgeons lookingphoto © 2008 Juan Tello | more info

.

Po tym to i krokodyle przechadzające się po kabinie pasażerskiej jednego z samolotów do Kairu, do których nikt z pasażerów zresztą nie chciał się przyznać, nie dziwią tak bardzo. Nie zaskakuje też koń umieszczony w klatce dla psów w luku samolotu udającego się z Niemiec do Atlanty.

Skoro zwierzyniec na pokładzie nie robi na nas już takiego wrażenia, to pozostaje tylko ludzka głowa w bagażu jako coś rzeczywiście zwracającego uwagę. Powracająca z Haiti Amerykanka tłumaczyła na lotnisku we Florydzie, że to taka specjalna  głowa, spreparowana do rytuałów wudu, co nie zmieniło jednak faktu, że była to prawdziwa ludzka głowa i sprawa trafiła na policję.

Vudu é pra jacúphoto © 2009 Marcel Trindade | more info

.

Fot. (C) Turkish Airlines, Autospies