Powoli wracamy do rzeczywistości. W powietrzu unosi się zapach końca lata. Wszystkie osoby, które miały możliwość wyjechać nie na krótki, dwutygodniowy urlop, ale na kilkumiesięczny podbój świata zaczynają myśleć o powrotach z wakacji. Poza zakupem biletu lotniczego czeka ich jeszcze jedno wyzwanie, uporządkowanie wszystkich pamiątek, które zostały zakupione w czasie podróży i sprawdzenie, które z nich można bezpiecznie przewieźć przez granicę.



Schemat jest zawsze podobny. Wyjeżdżamy za granicę. Lokalne bazary kuszą tysiącami kolorowych produktów, smakami, zapachami, wyrobami ręcznie robionymi… A wszystko w takich cenach, że żal tego nie kupić. Skłonni jesteśmy nawet nabyć dodatkową walizkę, tyle mamy podarków dla każdego członka rodziny i pamiątek, które będą nam przypominać o wspaniałych wakacjach. Pełnia szczęścia dla wszystkich zakupoholików! Ale na granicy okazuje się, że połowę dóbr, które kupiliśmy, ba! nawet niekoniecznie kupiliśmy, mogliśmy je znaleźć na plaży, ale i tak musimy je pozostawić w kraju, z którego pochodzą. Nawet, gdy wydaje nam się, że celnik na granicy tłumaczy nam niedorzeczne sprawy.

Przepisy celne zaostrzyły się w momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Szczegóły dotyczące tego, czego nie można próbować przewozić przez granicę opisaliśmy w naszym poradniku podróżnika.

Warto jednak zwrócić uwagę na kilka spraw:

Wyjątkowo nadgorliwym celnikom zdarza się mieć obiekcje przeciw przedmiotom, które niekoniecznie zostały zakupione podczas wakacji. Zdarza się, że ktoś wyjechał z Polski, z paskiem z krokodylej skóry, ale przy powrocie do kraju ta osoba jest poddawana mocnej inwigilacji celnej.

Zagraniczne muszelki znalezione na plaży podlegają innym prawom, niż te z plaży nad Bałtykiem. Argumenty, że nie kupiliśmy ich w sklepie, tylko pochodzą wprost z morza, że są lekko pokruszone i nie idealnie piękne, mogą nie być wystarczające dla celników.

Rośliny, pięknie wyglądające w barwnych ogrodach tropikalnych krajów, niekoniecznie będą miały równie dobre warunki do życia w doniczce na parapecie czy na klombie w ogrodzie w Polsce. Czy warto zatem ryzykować i starać się przewieźć je przez granicę?

Wszelka biżuteria wyrabiane z kości, muszli czy skorup, sprzedawana przez „tubylców” na lokalnych targach jest piękna i oryginalna. Należy się jednak zastanowić, jak wysokiej grzywny zażąda urząd celny, gdy okaże się, że aby ją zrobić zabito ginący gatunek zwierzęcia.

Wakacje to czas, gdy próbujemy nowych smaków. To, że jedzony przez nas kawior jest obłędnie dobry, nie znaczy że powinniśmy go zabrać do Polski, by kosztować go przez kolejne miesiące. Niektóre smaki lepiej pozostawić jako wakacyjne, zwłaszcza jak dane produkty pochodzą z ryb jesiotrowatych.

A wszystko to dlatego, że nasze środowisko naturalne jest z roku na rok w coraz gorszej kondycji. Nie zapominajmy więc, że jesteśmy w danym kraju tylko gościem, że wrócimy z wakacji i dobrze, by inni też mogli doświadczyć tych cudów, których doświadczyliśmy my. A jeżeli koniecznie musimy przywieźć do domu egzotyczną pamiątkę, to warto się postarać o certyfikat legalnego zakupu i wywozu. Taki dokument powinien uspokoić nawet najbardziej dociekliwych celników 🙂

Fot. (C) Creative Commons/Flickr: trekker308, Marwa Morgan, Tambako the Jaguar, Fagasam, chooyutshing, Gil Riego Jr., icebergprinciple.