Widzę „coś ciekawego”, podnoszę aparat do oka i naciskam spust… i jeszcze raz, jeszcze raz. Nieznośna lekkość cyfrowego pstrykania. Zaś potem podczas przeglądania fotograficznego dorobku wycieczki trudno uwolnić się od myśli: „po co tyle ujęć tego budynku – i tak na wszystkich wygląda kiepsko”. To jest kolejny, poza estetycznym, argument za komponowaniem zdjęć – argument ilościowy. Więcej komponujesz – mniej strzelasz – mniej czasu tracisz na porządkowanie swoich galerii.

Teoria trójpodziału – wymyślili malarze, stosują fotografujący

Planowanie kompozycji kadru według tej zasady to jedna z podstawowych umiejętności, które powinien sobie przyswoić turysta-fotograf. To nic innego, jak uproszczona wersja znanego sztuce od setek lat „złotego podziału” – opracowanej przez matematyków i artystów reguły powszchnie występujące w przyrodzie. W malarstwie, rzeźbie i architekturze „złoty podział” był gwarancją zachowania harmonii. Gdy w Luwrze, po skorzystaniu z promocji na bilety lotnicze do Paryża, oglądamy „Monę Lizę” Leonarda Da Vinciego, to widzimy właśnie arcydzieło „złotej proporcji”

Jak wcielić w życie podczas fotografowania prosta odmianę renesansowej harmonii. Ano całkiem prosto – prowadzimy przez kadr cztery linie (dwie pionowe i dwie poziome), dzielące go na sześć jednakowych prostokątów. Miejsca przecięcia tych linii tworzą tzw. „mocne punkty”, w których powinniśmy umieszczać te fragmenty, osoby, szczegóły, na których chcemy skupić uwagę.

Ale co dokładnie umieścić w mocnym punkcie

Spójrzmy na zdjęcie z placu św. Marka w Wenecji – tu w mocnym punkcie widzimy np. zwieńczenie wieży – niewątpliwie na tym detalu fotograf chciał skupić naszą uwagę.

Pierwszym i koniecznym warunkiem dobrego zdjęcia jest dostrzeżenie sytuacji i jej wyjątkowości. Zamiast jednak łapać za aparat i wykorzystywać szybkostrzelność nowoczesnych aparatów cyfrowych i pojemność kart pamięci, warto zadać sobie pytanie: „Po co?” „Co w tym jest?”.

Odpowiedź to klucz do zrobienia dobrego zdjęcia. Kiedy już odszukamy przyczynę wyjątkowości miejsca czy sytuacji, nachodzi czas, aby pomyśleć nad kompozycją.

Co więc umieścić w„mocnych punktach”?

Ważną wskazówką jest ruch. Twarz, uśmiech, dłonie, otwarte okno, rzucający się w oczy szczegół np. budowli lub miejsce niezwykłego refleksu świetlnego.

Jak widać na zdjęciu obok, tematy zdjęć leżą na ulicy 😉 Trzeba je tylko dobrze skomponować.

Oprócz „mocnych punktów” istotne są również cztery wyznaczające je odcinki. Możemy wzdłuż nich poprowadzić linię horyzontu, dachu fotografowanego budynku, czy – np. kiedy fotografujemy jezioro – linię brzegową.

Może to na pierwszy rzut oka wydaje się nieproste ale spróbujmy – różnicę rozpoznamy od razu, bo zdjęcia staną się „jakieś ładniejsze”.

Jasne, że zdjęcie można potem przyciąć w Photoshopie czy Gimpie, ale z dokleić tego, czego nie udało się nam uchwycić na miejscu, nawet najlepszy foto-edytor nie umie.

A po w ogóle harmonia?

Można odpowiedzieć przekornie – trzeba nauczyć sie budować harmonię, aby umieć ją burzyć. Bo najciekawsze zdjęcia to te które w umiejętny i świadomy sposób naruszają „złote” zasady.

Ale to już następny etap fotograficznej edukacji.

fot. (C) Creative Commons/Flickr Jen SFC-BCN, Chiara Marra, icelight