Każdy globalny wagabunda wie, że gdziekolwiek ruszymy się z ojczyzny, natrafiamy ludzi, którzy nie tylko mówią inaczej, mają inne obyczaje, ale nawet zwykłe codzienne gesty i ruchy znaczą u nich co innego. Napisać o tym można całe tomy (i napisano). My po prostu chcemy przypomnieć tym wpisem, że przed wyjazdem do innego, mało znanego u nas kraju, warto poświęcić chwilę na poznanie tamtejszego życia także w tych aspektach.

W większości krajów azjatyckich trzeba mocno uważać na stopy, na swoje stopy, rzecz jasna. Dotykanie nimi w jakikolwiek sposób ciał innych ludzi jest poważnym wykroczeniem przeciw obyczajom i zwykłej grzeczności. Oczywiście, jeśli stanie się to przypadkowo, trzeba koniecznie szczerze i z należytym szacunkiem przeprosić. Źle widziane jest też nakładanie nóg na krzesła fotel lub na biurka i stoły. W Nepalu ponadto bardzo trzeba uważać na to, aby nikomu nie nadepnąć lub przypadkowo podstawić nogi. Jest tak dlatego, że nogi a zwłaszcza stopy uważane są za „najniższą” i najmniej godną szacunku część ciała.

Według tej samej hierarchii, lecz przeciwnie do stóp, głowa w Azji podlega szczególnej ochronie, jako „najwyższa” część ciała i siedlisko duchowości. Nie należy więc dotykać, nawet głaskać cudzych głów. Należy też uważać np. na łóżku, kanapie i nie siadać na poduszkach, na których ktoś składa głowę.

W Indiach możliwe jest wyrażenie potężnego komplementu bez pomocy słów, wyłącznie językiem ciała. Jeśli podejdziemy do kogoś z językiem zaciśniętym zębami, „zbierzemy” rękami powietrze wokół tej osoby i następnie „przyciągniemy” to ku sobie, to „powiemy” owej osobie, że jest niewymownie piękna lub oszałamiająco inteligentna.

Jeśli zdarzy się nam trafić do tradycyjnej japońskiej łaźni Onsen, to pamiętajmy, aby umyć się zanim wejdziemy do wody. Wejście bez mycia i ablucje dopiero w wodzie traktowane są podobnie jak w nas „popuszczenie” w basenie.

Mieszkańcy Fidżi nauczyli się uścisków i potrząsania dłoni na powitanie całkiem niedawno, bo dopiero w XIX wieku. Jednak ten obyczaj przyjął się u nich nad wyraz dobrze. Nie dziwmy się zatem, gdy przy spotkaniu i rozmowie z Fidżyjczykiem ten nie wypuszcza naszej ręki po powitaniu i potrząsanie trwa przez całą konwersację.

W Maroku ceremonia powitania nawet w zwykłym spotkaniu na ulicy potrafi przeciągnąć się do kilku minut. Oprócz bowiem potrząsania dłoni, przykładania ich do serca, bliżsi znajomi mogą sławić po kolei i wzajemnie krewnych interlokutora, co przy liczniejszych rodzinach może potrwać.

Nie musimy zresztą opuszczać naszego kontynentu, aby studiować egzotyczne, złożone systemy zachowań i specyficzne języki ciała. Wystarczą Włochy lub Hiszpania na przykład. We Włoszech przybyszy z północy szokuje zazwyczaj powszechna i dosłowna „dotykalność” tamtejszych kontaktów międzyludzkich. Włosi nie tylko nie widzą nic niestosownego z dotykaniu się, obejmowaniu i ocieraniu na każdym kroku, mają przy tym niezwykle bogaty język gestykulacji – oto przykład podręcznika tego języka „Włoski bez słów”.

Fot. (C) Creative Commons/Flickr – Yngvar, sakamencho, sebas, VMOS