Gdy jesteśmy dziećmi wiele rzeczy odczuwamy mocniej – sam fakt, że pewne smaki czy zapachy z dzieciństwa pozostają z nami całe życie. Gdy stajemy się dorośli nieco nam ta umiejętność zanika. Są jednak takie momenty w roku, gdy przypominamy sobie, jak wspaniale było dzieckiem być. Jednym z tych momentów są ostatnie tygodnie przed świętami Bożego Narodzenia. Wówczas z rozrzewnieniem wspominamy święta z dzieciństwa i zastanawiamy się, dlaczego teraz nie czujemy tak tej atmosfery. Śniegu nie ma… prezenty kupujemy przez internet… a połowę dań zamawiamy gotowe… I gdzie ta magia świąt? Podpowiem Wam – ukryła się w Saksonii!

 

Kilka lat temu, gdy jeszcze mieszkałam w Katowicach, znajomi wybrali się na jarmark świąteczny do Drezna. To był ich pierwszy wyjazd tego typu i opowieści po powrocie były takie, że żałowałam, że nie udało mi się wybrać z nimi. W tym roku się jednak udało i poza brakiem śniegu było idealnie.

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, to fakt, że adwent dopiero się zaczął, a domy już są świątecznie ozdobione. Co cenne, ozdoby są ręcznie wykonane, tradycyjne. Zachwyciły mnie gwiazdy hernrnhudzkie, mające różne wielkości i kolory, świecące przed domami i na ulicach. Aż trudno uwierzyć, że te cudne ozdoby mają ponad 150 letnią tradycję, która wywodzi się ze szkoły z internatem, z klasy do matematyki. Nauczyciel matematyki o nazwisku Verbeek chciał rozbudzić w swoich uczniach wyobraźnię przestrzenną więc zbudował pierwszą gwiazdę i powiesił ją w Sali, by była widoczna. Uczniom się ona na tyle spodobała, że zaczęli majsterkować w domach.

Z kolei sam nauczyciel poświęcił kilka lat na ulepszenie swojej konstrukcji i w 1925 roku opatentował ją i od tego czasu gwiazdy herrnhudzkie mają 25 ramion. Gwiazdy można kupić na jarmarkach świątecznych – musiałam się bardzo powstrzymać, żeby tego nie zrobić – warto jednak zwrócić uwagę, by były to te oryginalne produkowane ręcznie w manufakturze w Herrnhut.

Poza gwiazdami w oknie każdego domu widać zapalony rudawski, łukowy świecznik. Zdarza się, że nie jeden, a po jednym na każdym widzianym z ulicy parapecie. Te wszystkie światła sprawiają wrażenie przytulności, zachęcają do wejścia do środka i wspólnego świętowania.

Te domowe świeczniki były inspiracją dla twórców świecznika-bramy do najsłynniejszego drezdeńskiego jarmarkuStriezelmarkt. Jest to jednocześnie jeden z najstarszych jarmarków świątecznych na świecie, w tym roku otwarto go po raz 581. Muszę przyznać, że jest to najładniejszy jarmark jaki w życiu widziałam! Powiecie, że wszystkie takie wydarzenia są podobne, otóż wcale nie 🙂 W samym Dreźnie jarmarków jest kilkanaście, każdy większy plac, placyk czy dziedziniec przed świętami staje się targowiskiem, nad którym unosi się zapach piernika i grzanego wina i rozbrzmiewają znane świąteczne melodie. Czym więc różni się Striezelmarkt od każdego innego w mieście? Jest ładniejszy!Wszystkie budki są drewniane i pięknie udekorowane

z ich daszków zerkają dziadki do orzechów i ptaszęta, „spadają” gwiazdy i zwisają pierniki rozmaitej wielkości. Straganów jest ponad dwieście i można przechadzać się między nimi jak w wielkim, świątecznym labiryncie. Nad wszystkimi góruje wielka – najwyższa w Niemczech – świąteczna piramida i choinka świerkowa ozdobiona setkami lampek. Co kupić na jarmarku? Tradycyjne ozdoby choinkowe, wspaniałe pierniki, drewniane dziadki do orzechów, gwiazdy herrnhudzkie i inne wyroby rękodzielnicze, a także tradycyjną struclę.

Właśnie od strucli – Christstollen – Striezelmarkt wziął swoją nazwę. Wypiek ten przypomina trochę znany nam keks. Drożdżowe ciasto z DUŻĄ ilością bakalii i masła, po wypieczeniu obtaczane w cukrze pudrze. Miałam szczęście, jako fanka pieczenia i wypieków, przypatrywałam się jak tradycyjną strucle się wykonuje. Piekarnia rodziny Wippler w Pillnitz istnieje od ponad stu lat i przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Obecnie pracuje tu ojciec rodziny Michael i dwójka jego dzieci. Poza warsztatami, w czasie których można dowiedzieć się z jakich składników składa się strucla idealna – niestety przepis jest owiany tajemnicą więc każdy proporcje musi dobrać sam,

można tu skosztować lokalnych wyrobów czy usiąść przy kawie w przytulnej kawiarence. Mnie jednak interesowała głównie strucla i to czy po upieczeniu wytrzyma do świąt. Ma co prawda wszelkie certyfikaty i jest porządnie natłuszczona – a to właśnie masło jest tym składnikiem, który sprawia, że im jest ona starsza tym lepsza. Jest też jeszcze jedna obawa – strucla nie zostanie podana w święta, bo moje łakomstwo sprawi, że dobiorę się do niej już w najbliższych dniach. Bo jest pyszna!

A żeby każdy miał możliwość skosztować najlepszej tradycyjnej strucli, każdego roku w drugi weekend adwentu odbywa się Parada Strucli. Kilkutonowy wypiek wieziony jest na wozie przez miasto, a za nim podąża orszak. Gdy docierają na jarmark zgromadzony tam tłum ma szansę skosztować tego świątecznego cudu.

Po kilku dniach w Saksonii wróciłam do Polski. Przywiozłam jedną, zupełnie niepozorną pamiątkę, której ceny postanowiłam nie zdradzać mężowi 😉 To malutki, drewniany aniołek, którego planuję powiesić na tegorocznej choince. Ma charakterystyczne jedenaście kropeczek na każdym skrzydełku, co jest znakiem firmowym manufaktury Wendt & Kühn, która od stu lat produkuje drewniane figurki. Ich projekty zostały przygotowane przez założycielki firmy Margarete Wendt i Margarete Kühn, w oparciu o ich własne pomysły połączone z tradycjami rzeźbiarskimi tych terenów. A trzeba przyznać, że saksońskie wyroby drewniane są naprawdę piękne. I cieszę się, że na mojej choince zawiśnie wspomnienie po tej podróży.

Na koniec jeszcze kilka informacji praktycznych. Hotele w Dreźnie i okolicach możecie zarezerwować poprzez naszą stronę internetową, wystarczy kliknąć w link. Ich ceny zaczynają się do 102 PLN za dobę.

Odbiegając nieco od tradycyjnego podejścia mam dobrą informację dla osób, które nie lubią rozstawać się ze swoimi telefonami i ich smatrphony zawierają wszystkie informacje, które mają ułatwić im podróżowanie. Istnieje aplikacja Christmas Wonderland Saxony, która pomaga zorientować się, gdzie są najwspanialsze jarmarki, świąteczne parady i czego powinno się spróbować przed świętami w Saksonii.

 

Fot.: Tourismus Marketing Gesellschaft Sachsen, Magdalena Fijołek.