0

Fotografia we wnętrzach – kilka praktycznych porad

Niedawno radziliśmy jak fotografować na pełnej słońca plaży. Zdjęcia robisz jednak także i w innych miejscach, z radykalnie innym światłem i sposobami postępowania. Jak np. nie zepsuć zdjęcia we wnętrzu, czasem ciemnym, w którym ponadto nie wolno, nie wypada używać flesza, nie wspominając już o tym, że zdjęcia  z lampą są najczęściej marnej urody.

Przede wszystkim w pomieszczeniach, jeśli myślimy o udanych zdjęciach, trzeba zapomnieć o szybkim seryjnym pstrykaniu. Fotografowanie w środku wymaga większej liczby operacji przy ustawianiu aparatu, pomiarze światła, stabilizacji obrazu. Inaczej mówiąc – więcej skupienia i wysiłku przed naciśnięciem przycisku. Warto też wykonać więcej prób z różnymi ustawieniami.

Zdjęcia w pomieszczeniach mogą wymagać dodatkowego sprzętu, np. statywów, dodatkowych obiektywów na wymianę w aparacie itp. Oczywiście należy zachować zdrowy rozsądek i doradzić zabranie tego sprzętu wówczas, jeśli ktoś w ogóle zabiera takie wyposażenie na wypady turystyczne.

  • Ustawianie czułości ISO. W ciemnych wnętrzach potrzeba wyższych czułości, np. ISO 3200 lub nawet ISO 6400. Podwyższanie jednak tej wartości prowadzi do zwiększania ziarnistości obrazu. Coś za coś. Optymalny efekt osiąga się drogą doświadczeń i praktyki.
  • Aparat. Nie ma jakichś szczególnych zaleceń co do typu aparatu używanego we wnętrzach. Pożądane jest aby miał w matówce, lub w elektronicznym podglądzie możliwość ustawienia siatki, co pozwala sprawdzić wypoziomowanie klatki. Poleca się także aparaty wyposażone w punktowy pomiar światła.

  • Obiektyw szerokokątny – o kącie widzenia 60°-100° lub więcej. W taki obiektyw powinien być wyposażony każdy fotoamator z ambicjami. Osoby o jeszcze większych ambicjach mogą spróbować nawet tzw. „rybiego oka”, czyli ekstremalnej wersji obiektywu szerokokątnego, na której można ciekawie eksperymentować w pomieszczeniach. To jednak, oczywiście sporo kosztuje.
  • Redukcja drgań i stabilizacja. Warto o tym pomyśleć na etapie zakupu sprzętu i nabywać obiektywy oznaczone VR/IS (Vibration Reduction/Image Stabilization). Stabilizacja służy także wspomniany statyw. Dla każdego, mającego podstawowe pojęcie o fotografii dość oczywisty jest związek przyczynowo skutkowy łączący gorsze warunki świetlne w pomieszczeniach, konieczność stosowania dłuższego czasu naświetlania i stabilizację aparatu.

  • Podpórki. No jasne, że mało kto nosi ze sobą statyw. A ręce drżą każdemu. Warto poszukać zastępczych punktów podparcia dla aparatu. Ławka, krzesło, kolumna, cokół – to wszystko może posłużyć jako zastępstwo statywu. Wystarczy się uważnie rozejrzeć dookoła.
  • Lampa błyskowa. Jest to z pewnością opcja dla tych, którym zależy bardziej na tym, aby na zdjęciu „było coś widać”, niż na urodzie zdjęcia. Ogólnie zabawa z fleszem w „wypełnianie światłem” to zajęcie bardziej zaawansowanych fotografów. Jednak i my możemy spróbować rozbić zdjęcia z fleszem „tak, aby nie było cienia od lampy”, np. spróbować sfotografować obiekt od strony przeciwnej do kierunku padania światła z okna.

Gdy zakupiłeś już bilety lotnicze i zarezerwowałeś hotel, pomyśl także o tych kilku radach, które pomogą ci przywieźć z podróży coś miłego i niebrzydkiego, np. udane zdjęcia.

Fot. (C) Creative Commons / Flickr, Michael Cavén, lrargerich, crabchick

Podziel się: