0

Floryda – egzotyka od aligatora po promy kosmiczne

Hollywood. Tak, na Florydzie jest takie miasto. Takie tam, dość zwykłe miasto na północ od Miami. Po obu stronach drogi nieco dziwne osiedle. Wygląda jakby setki przyczep kempingowych zapuściło fundamenty w ziemię. Tu zimują kanadyjscy emeryci. Ludzie jak ptaki – przylatują na Florydę z północy.

Florida – kwiecista, ukwiecona – takˆ nazwę dali tej ziemi jej oficjalni odkrywcy, Hiszpanie. Jej pierwszy eksplorer, Ponce de León, który wylądował na brzegu półwyspu w 1513 r. szukał tutaj mitycznej „fontanny młodości”, ale znalazł niestety tutaj śmierć od indiańskiej strzały.

W historii Florydy roi się od postaci barwnych, niekiedy spowitych nimbem tajemniczych legend. Był wśród nich sławny na początku dziewiętnastego wieku pirat, Czarny Cezar, który miał zwyczaj zasadzać się na upatrzone okręty w jednej z florydzkich rzeczułek. Legendy mówią  o jego skarbach ukrytych gdzieś w głębi półwyspu. Według niektórych przypowieści, Czarny Cezar miał też uwalniać uwięzionych na statkach niewolników.

Na Key West, najdalej na południe wysuniętym kawałku długiego na kilkaset kilometrów sznura wysp rozciągającego się na południe od Florydy, znaleźć można dom innej legendy, Ernesta Hemingwaya. Teraz znajduje się tam zawsze pełne turystów muzeum pisarza a po obejściu pomiędzy zwiedzającymi przemykają koty pewnej szczególnej, nie znanej ponoć poza tym miejscem rasy.  Stanowe gady, ryby i kamienie  Stan Floryda – to obszar niemal 152 tys. km kwadratowych.

Na półwysep ściąga co roku kilkadziesiąt milionów gości. Nic dziwi to w krainie, w której średnia temperatura w lecie sięga 30 stopni a w zimie nie spada poniżej 20 (mowa oczywiście o południowej połowie, bowiem na północy półwyspu jest nieco chłodniej). Turystyka stanowi florydzką gałąźˆ przemysłu numer jeden.

Jak każdy amerykański stan Floryda ma swoje totemy. Jej oficjalnym ptakiem jest drozd, drzewem – pewna odmiana palmy. Nominację na oficjalny napój uzyska¸ sok pomarańczowy, zaś na kwiat – kwiat pomarańczy oczywiście.

Floryda ma również swojego reprezentacyjnego gada – aligatora, swój kamień – agatyzowany koral, muszlę – tzw. końską, rybę – bassa wielkogębowego, ssaka morskiego – tzw. krowę morską.

W Dolinie Rekina

Najlepszą porą do odwiedzania parku narodowego Everglades jest zima. Pomiędzy marcem a październikiem chętnemu do wędrówki po tych setkach kilometrów kwadratowych mokradeł grozi, że stanie się przysmakiem dla trylionów komarów. Stosowanie przeróżnych maści i sprajów na ogół pomaga, ale, jak twierdzą bywalcy, bywa, że środki przeciw komarom działają jak przyprawy.

Jako park narodowy Everglades jest obszarem, na którym obowiązują ścisłe zasady poruszania się według wytyczonych szlaków. Nie należy tych zasad łamać nie tylko dlatego, że są to przepisy i można zostać ukaranym grzywną za ich łamanie, ale również przez wzgląd na własne bezpieczeństwo, choćby dlatego by, np. nie zostać skonsumowanym przez aligatora, krokodyla, pumę albo ukąszonym przez grzechotnika lub pięknego skądinąd węża koralowego.

Podmokłe tereny zajmujące niegdyś obszar całej południowej Florydy to w istocie ogromna, szeroka rzeka, która rozpoczynając swój bieg w okolicach jeziora Okeechobee niezmiernie leniwie płynie w kierunku południowym do morza. Ruch wody jest dla przeciętnego obserwatora niezauważalny.

Sam park narodowy zajmujący zaledwie jedną siódmą południowo-florydzkich mokradeł to 6,5 tysiąca kilometrów kwadratowych płaskich terenów pokrytych wyrastającą z wody trawą, lasami namorzynowymi, kępami podzwrotnikowej dżungli, dziwnie znajomych polskiemu oku sosnowych zagajnikami, pełnych różowych od flamingów niby-wysepek, no i oczywiście, raf koralowych.

Po parku najszybciej podróżuje się drogą wodną, ale możliwe są też przejażdżki na rowerze lub czymś w rodzaju kolejki wąskotorowej. Szczególnie godna polecenia jest trasa w tzw. Dolinie Rekina. Jeśli ktoś potrzebuje przewodnika, to może wykupić jedną z wycieczek, które różnymi środkami lokomocji przemierzajˆ park wzdłuż i wszerz.  Spójrz w oczy aligatorowi  Everglades to raj wodnych ptaków. Najbardziej znany z nich jest oczywiście różowy flaming – jeden z symboli Florydy. Oprócz nie go latajˆ i przechadzajˆ się po płytkich wodach: czaple, ibisy, pelikany, bociany, łyżkodzioby i inne gatunki. Amatorzy ornitologicznych obserwacji powinni szukać stawów we wczesne poranki i późne popołudnia.

Najwięcej emocji wzbudzajˆ oczywiście spotkania z pospolitymi tutaj aligatorami lub znacznie rzadszymi i groźniejszymi – krokodylami. Warto zresztą nauczyć się odróżniać jedne od drugich, bo o ile aligatory, gustując w pokarmie w niewielkich kawałkach, nie zagrażają na ogół człowiekowi, o tyle krokodyle to, jak się wyraził pewien pracownik parku, „naprawdę podłe zwierzęta”. Aligatory mająˆ ciemniejszą skórę, szersze, „uśmiechnięte” pyski a oczy, w odróżnieniu od krokodylich szmaragdowych, koloru bursztynowego. Aligator podobnie jak amerykański krokodyl może osiągnąć 5 i więcej metrów długości.

Sportowe wędkowanie, dające amatorom dużo satysfakcji, gdyż ryb w tamtejszych akwenach pływa co niemiara, nie jest na terenie parku i w wodach przybrzeżnych zabronione, trzeba mieć jednak specjalną florydzką licencję wędkarską.

Mokasyny w kasynach

Hiszpanie, choć podbili imperia Inków i Azteków, czuli prawdziwy respekt przed rdzennymi, niezwykle wojowniczymi mieszkańcami Florydy. Indianie nie złożyli broni przez pierwsze stulecia kolonizacji. Ostatecznej eksterminacji nie dokonały szpady i strzelby konkwistadorów, ale przywleczone przez nich choroby.

Kilkaset lata temu, zepchnięci przez Anglików kolonizujących ziemie, które później stały się Stanami Zjednoczonymi, przybyli na półwysep Seminole, obecnie najliczniejsze indiańskie plemię na Florydzie.

Seminole po zakupie tej ziemi przez USA, toczyli wojny z białymi, którzy chcieli przesiedlić ich do zachodnich stanów podobnie jak to zrobili z innymi plemionami. Po zakończeniu walk zostało tylko 150 Seminoli. Ich potomkowie żyją obecnie na terenie parku Everglades a kilka kilometrów dalej znajduje się rezerwat innego indiańskiego plemienia – Miccossukee.

W tym ostatnim rezerwacie, podobnie jak w wielu innych indiańskich enklawach w Stanach Zjednoczonych można oddać się hazardowi. Indianie więc obecnie po dziesięcioleciach życia w randze obywateli drugiej kategorii, dzięki sprzedaży pamiątek, usługom turystycznym i pozwoleniom na prowadzenie kasyn, mają się całkiem nieźle, przynajmniej finansowo.

Miami – kurort i metropolia

Miami rozsiadło się na suchym pasie ziemi pomiędzy Everglades a Atlantykiem. Do połowy lat siedemdziesiątych by¸ to średniej wielkości kurort pełen emerytów. Pod koniec tej dekady do miasta zaczęły napływać narkodolary i setki tysięcy emigrantów, najpierw z Kuby, potem z innych krajów Ameryki Łacińskiej. Miami stało się szybko najbardziej niebezpiecznym miejscem w Stanach Zjednoczonych.

Teraz jest już znacznie spokojniej i bezpieczniej a Miami przyciąga coraz więcej turystów. Jest wielkąˆ bramą na Karaiby i Amerykę Południową. Międzynarodowy port lotniczy w tym miećcie należy do największych w USA. W Miami znajduje się jeden z najważniejszych na świecie pasażerskich portów morskich. Stąd ruszają na Wyspy Bahama, Antyle, do Meksyku i do innych egzotycznych miejsc wielkie, luksusowe statki pasażerskie.

Miami to wielka mozaika ras, narodowości i kultur. Można tutaj wprost z jasełek w klubie polonijnym skoczyć na karnawałową fiestę w dzielnicy Mała Hawana, gdzie mieszkają emigranci z Kuby, by wieczorem oddać się ekstatycznym rytmom woo-doo w haitańskim lokalu w nocno-rozrywkowej dzielnicy Coconut Grove.

Amatorzy bardziej rodzinnych form rekreacji też znajdą coś dla siebie. Polecane jest Seaquarium (oceanarium) ze stojącymi na wysokim poziomie pokazami delfiniej i orczej sprawności. Warto odwiedzić także tutejszy ogród zoologiczny oraz dżungle (mini-rezerwaty): małpią i papuzią.

Z Disneyworldu do muzeum karaluchów

Południowa Floryda to region atrakcyjny, ale i środek półwyspu oraz północne obszary także mają swoje silne turystyczne magnesy. Sąˆ to między innymi miasta St. Petersburg i Tampa ze wspaniałąˆ (zdaniem autora dużo ładniejszą niż rozreklamowana Miami Beach) plażą nad Zatoką Meksykańską.

Orlando z ogromnym Disneyworldem i Przylądek Canaveral z centrum lotów kosmicznych im. Kennedy’ego, gdzie przy odrobinie szczęścia (lub przy dobrym planie podróży) można zobaczyć start promu na orbitę.

Disneyworld to, jak wiadomo, gigantyczny lunapark. Mówi się, że znajduje się w Orlando, ale to nieco myląca informacja. Równie dobrze można powiedzieć, że Orlando leży pod Disneyworldem. Ten bowiem powierzchnią bowiem przebija samo miasto.

Opodal mieszczą się studia filmowe wytwórni Universal. Są otwarte dla turystów. Zwiedzający mająˆ tam okazję np. „zagrać” w przeznaczonych dla gości specjalnych pokazach niektórych filmów. Dzięki technikom komputerowym i efektom specjalnym można np. zmierzyć się z „Terminatorem” czyli Arnoldem Schwarzeneggerem.

Amatorzy spokojniejszych form turystyki powinni udać się do St. Augustine, najstarszej miejscowości na Florydzie i jednej z najstarszych w Stanach Zjednoczonych. Osada założona została w XVI w, co przeciętnemu Amerykaninowi wydaje się zamierzchłą starożytnością. Miasteczko błyszczy kolonialną  architekturą. Zatem wizyta w St. Augustine to rzadka w USA okazja do obejrzenia prawdziwych zabytków.

Dla tych, którym słońce, plaża, tropikalna przyroda i typowo amerykańska rekreacja w parkach tematycznych nie wystarczają, stworzono inne atrakcje.

Koneserom wypada polecić Amerykańskie Muzeum Karaluchów w Palmetto, niewielkim miećcie w pobliżu Tampy. Ambicją kustosza jest gromadzenie rekordowych pod względem rozmiarów okazów. Odwiedzających niezmiennie zdumiewa, że karaluchy mogą być aż tak ogromne.

Oczywiście, wszystko, o czym wyżej, to najważniejsze miejsca i znane z folderów atrakcje. Kto szuka i patrzy uważnie, na pewno znajdzie na Florydzie coś swojego, coś osobistego i prywatnego. Może być to wyspa, jezioro, kawałek plaży, ciekawy dom. Może to być ptak albo człowiek.

Na Florydę zapraszamy nieprzypadkowo. Niesamowita promocja biletów Air-France sprawiła, że bilety lotnicze do Miami kosztują obecnie jedynie 1990 złotych w obie strony. Zapraszamy oczywiście także do innych połączeń z USA oraz do promocyjnych połączeń do innych krajów.

Fot. (C) Creative Commons/Flickr, [le]doo, Stig Nygaard, amanderson2, Travis Isaacs, Samuel Justice, Bruce Tuten, dgroup

Podziel się: