Warszawa, miasto bardzo kontrowersyjne. Przez ludzi spoza stolicy kojarzone głównie dzięki korkom, tłokowi, hałasowi i wiecznie biegnącym gdzieś „Warszawiakom”. Wszystkie stereotypy na czymś bazują zatem przekonywanie świata do tego, że miasto to jest ciche, a ludzie zawsze spokojni nie jest moim celem. Warszawa jest stolicą Polski, a stolicę poznać  wypada. Może wybierzecie się do niej chociaż na weekend? Powiem Wam, dlaczego warto, co może wpłynąć na Waszą opinię o tym mieście i sprawić, że polubicie je… albo pokochacie, zupełnie jak ja.


Nie, nie jestem z Warszawy. Nie jestem też jedną z tych osób, które po tygodniu mieszkania w stolicy zaczęły mówić, że są właśnie stąd. Przeciwnie, moje uczucie, rodziło się powoli, ewaluowało. Mieszkałam w nim prawie dziesięć lat, opuściłam je na dwa lata, po to, by po powrocie docenić je jeszcze bardziej.

Za co?

Długo zastanawiałam się, jak to opisać. Większość osób przyjeżdża tu i chce zobaczyć zabytki, ewentualnie muzea, i przez to umyka  im to, co być może nie ma patosu, ale jest absolutnie wyjątkowe. Oczywiście zabytki zobaczyć należy, ale najlepiej spacerując powoli lub jeżdżąc na rowerze – bo teraz wszyscy w stolicy kochają jednoślady, a niekoniecznie korzystając z komunikacji miejskiej, która pozwala zobaczyć szybciej, ale mniej uważnie. Zatem zacznę od fotograficznego szlaku miasta, który moim – subiektywnym zdaniem warto przejść.

Muzeum Powstania Warszawskiego. Pamiątka po tych, którzy walczyli za Warszawę.

Chłodna. A na niej kładka i zarysy murów Getta. Zawsze wprawia mnie w zdumienie to, jak bardzo można było podzielić środek miasta.

Piękne budynki mijane w drodze na Starówkę.

I samo Stare Miasto, które piękniejsze jest, gdy zejdzie się z utartej trasy na Rynek.

A Nowe Miasto? Znacie? Moim zdaniem jest jeszcze piękniejsze niż Stare.

Obowiązkowy spacer po Mariensztacie. I wąskiej uliczce Bednarskiej – mojej ulubionej w całym mieście! Zarówno u jej szczytu jak i podnóża są szkoły muzyczne więc spacer nią bywa cudownym doświadczeniem.

Ogrody na Bibliotece Uniwersyteckiej. Miejsce na wyciszenie się. I rzut oka na prawobrzeżną Warszawę.

Zaraz za biblioteką można wspiąć się pod górę i wyjść tuż przy Uniwersytecie, by Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem dojść do Pl. Trzech Krzyży. Pamiętajcie, by jak najczęściej zbaczać z drogi i sprawdzać co jest w bocznych uliczkach 🙂

Tu możliwości są dwie – dalej traktem Królewskim aż do Łazienek, lub w dół za hotelem Sheraton. To zdecydowanie moja ulubiona opcja.

Daje możliwość dojść do Pałacu Ujazdowskiego z dołu i spojrzeć na niego w całej okazałości! Pamiętam jak z tej perspektywy zobaczyłam go pierwszy raz – i pomyślałam „jakie to piękne!”.

Jeżeli jednak zdecydujecie się iść Traktem Królewskim, podziwiając piękne wille i budynki ambasad, zboczcie ze szlaku tuż przed Parkiem Ujazdowskim. Okrążcie go, a w środku miasta znajdziecie takie cuda…

Po spacerze w Łazienkach i być może wysłuchaniu koncertu Chopinowskiego, które do końca września odbywają się przy pomniku.

Kierunek ul. Mokotowska – słynną tęczę warto zobaczyć. Zresztą pl. Zbawiciela to wyjątkowo piękne miejsce.

Jeżeli po tej wycieczce nadal myślicie, że Warszawa nie jest piękna to proponuję, żebyście odpoczęli w jednym z parków lub skwerów i zastanowili się co jeszcze można tu zobaczyć. Bo stolica zielonym miastem jest! 15% powierzchni miasta to lasy – spacer po lesie Bielańskim i wizyta w tamtejszym kościele polecane szczególnie jesienią! Parków jest blisko 80, byliście już w Łazienkach, a bliżej Starówki może zwróciliście uwagę na Ogród Saski czy Park Krasińskich?

Są całe zielone dzielnice, do których turyści nie chodzą, bo myślą, że zabytków tam nie ma 😉 A może warto? O zielonym rozkwitającym na drzewach i krzewach Żoliborzu śpiewał T-love, a o maju na Saskiej Kępie Osiecka. Jeżeli macie chwilę, to zejdźcie z udeptanych szlaków i idźcie na spacer, do któryś z tych dzielnic. Każda ma swój klimat. I każda dla mnie mogłaby być miasteczkiem niezależnym od Warszawy, zupełnie lokalnym, z sąsiedzkimi targami i dużą ilością pozytywnej energii.

Są też skwerki, jak chociażby słynny „Dotleniacz” Joanny Rajkowskiej przy pl. Grzybowskim. Zajdźcie tam koniecznie, bo to sposób na zrozumienie miasta. Wśród rozmaitych architektonicznie budynków, w samym centrum byłego Getta, tuż przy ulicy Próżnej  (tu pod koniec sierpnia odbywa się festiwal Żydowski).

Pozytywna energia miasta, a właściwie ludzi w nim mieszkających widoczne są na każdym kroku. Bardzo komercyjne rozwiązania – typu centra handlowe i sieciowe restauracje zastępowane są przez lokalne bazary – kochane przez Warszawiaków i kolejne mikro, klimatyczne knajpki i kafejki. Zapomniane przestrzenie znów zaczynają tętnić życiem: w dawnej fabryce Norblina powstało tego lata miasto ogród, gdzie posadzono warzywa i zioła, wstęp ma tam absolutnie każdy; Soho Factory na warszawskim Kamionku z pofabrycznymi budynkami, które zamieniły się w kulturowy tygiel, są tu super targi śniadaniowe, eko bazar… a i Muzeum Neonów; z ponurych straszaków w miejsca tętniące życiem zmieniła się też Wytwórnia Wódek Koneser, Fabryka Trzciny… Zajrzyjcie do tych miejsc!

A jak już będziecie na Pradze, to wejdźcie do bramy, jednej czy dwóch i zobaczcie tamtejsze kapliczki czy krzyże, które cudowne są zwłaszcza po zmroku, gdy palą się w nich światła.

Z pewnością o wielu tych miejscach słyszeliście, a może i widzieliście je osobiście. Jest też wiele innych, o których warto napisać – jak Osiedle Przyjaźń; ulica Cegłowska, na której latarnik wieczorem zapala gazowe latarnie; czy bardziej współczesny Warszawski Szlak Piwny… Nasza stolica skrywa wiele ciekawostek i można w niej żyć wiele lat i nie znać wszystkich, więc odwiedźcie ją choć na chwilę i postarajcie się poznać kilka.

Gdybyście szukali noclegów w Warszawie to polecamy link: http://bit.ly/eSKYpl_Warszawa_hotele w cenie od 75 PLN za noc.