0

Bruksela. W świecie komiksów.

Majówka zbliża się wielkimi krokami, czas zatem coś planować. My w tym roku zachęcamy Was do tego, by aktywności podczas tego popularnego weekendu przenieść raczej na zewnątrz. Zatem zwiedzanie – tak! Ale mniej typowe i muzealne. Jakiś czas temu pisałam o street art’owym Londynie. Dziś będzie o kolejnym miejscu w Europie, gdzie bilety lotnicze są tanie, a zwiedzanie miasta można zorganizować w sposób niesztampowy – zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Zatem! Wyruszamy do Brukseli.


Z czym Wam się kojarzy to miasto? Mnie z goframi, piwem belgijskim i Unią Europejską. Jakie było moje zdziwienie, gdy wychodząc z dworca kolejowego w centrum miasta natknęłam się na Smerfa. Wiedziałam, że spodoba mi się to miasto. Bo poza tym, że z zapartym tchem podziwiam takie architektoniczne cuda jak dzieła Gaudiego w Barcelonie czy sklepienie Opactwa Westminsterskiego w Londynie, to lubię też zwiedzać na luzie, trochę przy okazji – takie na przykład szukanie krasnali w naszym polskim Wrocławiu, albo komiksów w dalekiej Brukseli. Jako że belgijska stolica wielu osobom właśnie z komiksem się kojarzy. Jak się okazuje nie bez powodu 🙂

Wszystkie znane dzieciom – i dorosłym – na całym świecie komiksy pochodzą właśnie z Belgii. Słynny Tintin, Lucky Luke,  Smerfy czy Hugo to wszystko postacie stworzone przez Belgów, a nawet jeśli jakiś autor rodowitym belgiem nie jest, to jak Grzegorz Rosiński uznał, że najlepiej tworzy się komiksy właśnie tam. Dlatego też jego „Thorgal” powstał w Belgii, a rysownik  został odznaczony belgijskim Orderem Leopolda II. Generalnie w Brukseli żyje około 700 rysowników i twórców komiksu.

Wszystko zaczęło się od postaci Tintina, którą w 1929 roku narysował (Georges Remi). Artysta ten jest też „ojcem” komiksów o Thomsonie i Thomsonie, kapitanie Haddocu i roztargnionym profesorze Calculusie. Ale to jego pierwsze dzieło podbiło serca milionów, wydrukowano je w ponad 200 mln egzemplarzy i przetłumaczono na 50 języków! Pierwsze przygody Tintina były publikowane w “Le Petit Vingtième”, dodateku do dziennika „Le Vingtième Siècle”. Potem powstały takie magazyny jak „Le JournalTintin” oraz „Le Journal de Spirou” , z którymi współpracowali najlepsi autorzy komiksów XX wieku : m.in. Peyo „ojciec” Smerfów, Franquin, Jijé czy duet Tibet i Duchâteau.

W 1993 roku zrodził się pomysł, by bohaterowie komiksów wyszli na ulice. Wówczas na murach brukselskich kamienic zaczęły powstawać pierwsze rysunki. Dziś jest ich ponad 50 – oficjalnych – i każdego roku powstaje kilka nowych. Murale zdobią głównie – choć nie tylko – centrum Brukseli zatem nie trudno zobaczyć chociaż kilka bez większych poszukiwań i planowania. Natomiast, jeżeli ktoś woli podejść do sprawy ambitnie, może w punkcie informacji turystycznej zdobyć mapę i przejść się szlakiem murali. I wówczas może nie być tak łatwo 😉 Część rysunków jest widocznych z daleka, jednak niektóre są ukryte i trzeba nieźle naspacerować się dookoła, by znaleźć to, czego się szuka.

Murale są projektem Belgijskiego Centrum Komiksu, które przy współpracy z władzami miasta zachęciło artystów do urozmaicenia w ten sposób przestrzeni miejskiej. Większość obrazów z komiksowego szlaku stworzona została przez artystów z grupy Art Mural.

Piękne jest to, że władze miasta utrzymują, że murale mają na celu nie tylko przyciągać turystów, ale przede wszystkim upiększać miasto dla jego mieszkańców. Dlatego ich twórcy wyszli z centrum i zaczęli tworzyć również w biedniejszych dzielnicach. To sprawia, że są one bardziej barwne i radosne.

Co ciekawe, murale które można podziwiać na ścianach belgijskich budynków są zupełnie oryginalne i nie można ich znaleźć w żadnym albumie. Artyści proszeni są bowiem o stworzenie nowego rysunku specjalnie na potrzeby szlaku. Często jest tak, że na obrazkach pojawiają się elementy charakterystyczne dla danego miejsca czy dzielnicy.

Szukanie tych murali to naprawdę super zabawa! Zwłaszcza, że cały czas się chodzi po mieście i przy okazji ogląda to, co warto zobaczyć i po co do Brukseli przyjeżdżają rasowi turyści. Jak już zwiedzicie cały szlak murali polecam jeszcze dwie komiksowe atrakcje – chociaż tak naprawdę jest ich sporo więcej. Jednak warto zajść do MOOF – czyli muzeum figurek z komiksów, oraz do Centre Belge de la Bande Dessinée czyli Centrum belgijskiego komiksu. To ostatnie belgijska para królewska otworzyła w 1989 roku, jako pierwsze tego typu na świecie, dziś jest najstarszym centrum sztuki animowanej. Ma super wystawy zarówno czasowe jak i stałe! Można tam zobaczyć m.in. jak powstaje komiks na wszystkich etapach – od odręcznych szkiców, przez proces doboru farb i dopisywania kolejnych notatek do rysunków; albo w nowszej wersji pokazane jest jak rysownik pracuje na specjalnym padzie. Przy Centrum jest też biblioteka komiksów, której zbiory liczą ponad 100 tysięcy pozycji, w tym 60 tys. książek, 38 tys. czasopism i 4 tys. prac. Znajdziemy tu głównie wydawnictwa w języku francuskim i flamandzkim, ale jest też skromna półka dla polskojęzycznych gości, a na niej m.in. ilustrowana historia Powstania Warszawskiego.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o komiksowych miejscach i wydarzeniach w Brukseli odwiedźcie oficjalną stronę turystyki miejskiej w tym mieście. Tam poza zaproponowanym przeze mnie spacerze szlakiem murali są też propozycje takich spacerów jak – wycieczka śladami Tintina. Myślę, że niejedno dziecko może zmienić zdanie o zwiedzaniu po takiej wyprawie!

Gdybyście chcieli się wybrać do Brukseli, to bilety w dobrej cenie znajdziecie pod linkiem. Oferujemy też noclegi w blisko 500 hotelach w cenie od 177 PLN za dobę od dwóch osób.

Fot. (C) Creative Commons/Flickr: VISITFLANDRES, Den Flater, SQuonk11, Michael Thurm, Sofia GK, Alberto Quaglia, Cinty Ionescu, Guillaume Capron, serapheus, Mars, Chen, Alex Lillo.

Podziel się: