Czy nie jest tak, że zawsze chcemy tego, co jest dla nas niedostępne? Ja od dawna marzę o Birmie – jednym z najbardziej izolowanych krajów świata, który ostatnio, powoli zaczyna doświadczać zmian. Może warto jechać do niego nim przybędą tam tłumy turystów? Zanurzyć się w tamtejszej kulturze, posmakować kuchni, pooddychać powietrzem wolnym od naleciałości zachodu…

W dzieciństwie czytałam książki Kiplinga, nie skończyłam na „Księdze dżungli”, ale sięgałam po kolejne i tak trafiłam na wiersz „Mandalay„, w którym był wers: „Kiedy raz cię Wschód zawoła, na nic później cały świat „. Czy uwierzyć jego autorowi wspominającemu miasto będące obecnie drugim co do wielkości w kraju, a niegdyś stolicą niezależnego królestwa birmańskiego? To tu są jedne z najbardziej znanych zabytków kraju: Królewski Pałac, Klasztor Shwenandaw, liczne pagody – w tym ta, która mnie zafascynowała najmocniej Kuthodaw Pagoda, zwana największą księgą świata. Na jej terenie znajduje się 729 stup, a w każdej z niej tablica z wypisanymi wersetami pism buddyjskich. Wyobrażacie sobie, że chcąc poznać cały tekst trzeba wejść do każdej z tych budowli?


W sąsiedztwie tego miasta znajdują się również cztery poprzednie stolice królestwa. W Sagaing, pierwszej z nich, kwitło życie religijne. Dziś wdrapując się na wzgórze mija się liczne stupy i kilka świątyń… by na szczycie stanąć przed ogromnym, siedzącym Buddą.

Inwa lub Ava była kolejną stolicą państwa i pełniła tę funkcję przez prawie czterysta lat. Miała burzliwą historię, to tu zaczęto tworzyć birmańską literaturę. Oczywiście za sprawą mnichów, którzy zdecydowali się rozwijać język narodowy. A że w tutejszym Klasztorze Bagaya było ich wielu i a przełożeni przywiązywali wagę do tego, by ich odpowiednio wykształcić, to powstawały coraz to nowe formy poetyckie. I cóż z tego? W momencie gdy tereny te zostały zrównane z ziemią w czasie serii trzęsień ziemi dzieła zarówno te materialne, jak i intelektualne, w dużej mierze zostały zniszczone.

Po zniszczeniu Avy przeniesiono się do Amarapura, która dawniej była oddzielnym miastem, a teraz są to przedmieścia Mandalaj. Zniszczył ją najpierw pożar i a potem trzęsienia ziemi. Choć to co pozostało po jej dawnej świetności dziś jest ruiną, to nadal jest to miejsce magiczne i pobudzające wyobraźnię.

Był też Mingun, z niedokończoną pagodą – o prostej nazwie Mingun Pagoda. Gdyby ją ukończono byłaby największa na świecie, budowę jednak przerwano, bo astrolog przepowiedział, że w momencie uwieńczenia dzieła umrze ten, który był jego pomysłodawcą – król Bodawpaya. Wytopiono nawet dzwon, który miał w niej zawisnąć i do dziś jest on największy na świecie – waży 90 ton. W Mingun jest jeszcze jedna imponująca pagoda – zbudował ją wnuk wspomnianego wyżej władcy i poświęcił pamięci swej zmarłej w połogu żony. Jest masywna i biała, i piękna, i nawet na zdjęciach wygląda imponująco.


To wszystko jest tak daleko… jest tak inne od tego, co znamy… i tak pociągające. Ciekawe jak długo pozostanie to w takim jak teraz stanie? Ciekawe kiedy zaczną się prace restauratorskie, które z jednej strony mają zatrzymać upływ czasu, z drugiej pewnie naruszą patynę jaką te wszystkie miejsca zyskały przez lata. Może więc warto już teraz kupić bilet lotniczy i pomyśleć o wyprawie na Wschód?

Fot. (C) Creative Commons/Flickr, druidabruxux, antwerpenR, onourownpath.com, abrinsky, druidabruxux, druidabruxux.