Nie windsurfing, nie kitesurfing, ale surfing, czyli tylko jedna deska, fale, ocean i Ty. Sport nieosiągalny dla Polaków? Nieprawda! Choć na naszym Bałtyku nie posurfujemy, na deskę możemy pojechać do oddalonej o zaledwie jeden bilet lotniczy Irlandii, Hiszpanii, Francji lub Portugalii. I to o tej porze roku! W poszukiwaniu fal można też udać się „nieco” dalej… do Brazylii, Australii, czy na Balii… czyli tam, gdzie właśnie zaczyna się sezon wiosna/lato…

Podpowiadamy zatem, jak zacząć przygodę z surfingiem…

Portugalia – surfing na jesienną szarugę

Mapa surferskich spotów, jest długa i szeroka jak świat cały. Jak zatem wybrać miejsce na pierwszą próbę sił z oceanem?  Na początek proponujemy Portugalię. O tej porze roku, kiedy u nas szaro i buro, na krańcu Europy trwa sezon surferski. Praktycznie całe wybrzeże portugalskie nadaje się do surfowania, choć bez wątpienia o tej porze roku najlepsze miejsce na łapanie fal to region Algarve, gdzie zimą panują idealne warunki na surfing – temperatura wody to około 17 – 19 °C, a temperatura powietrza 15 – 20 °C.  Wystarczy udać się do jednego z tamtejszych miast – np. Lagos, Faro czy Vilo do Bispo, znaleźć wypożyczalnię sprzętu surferskiego lub szkółkę i zapytać o kurs. Większość takich miejsc oferuje kursy jednogodzinne, jednodniowe lub kilkudniowe. Na miejscu zostaniemy wyposażeni w piankę do surfowania oraz deskę, nie musimy więc martwić się o jakiekolwiek przygotowania – no, może poza własną kondycją, nad którą warto popracować na basenie lub siłowni przed wyjazdem. W Portugalii koszt wypożyczenia deski na godzinę to około 10 euro, za cały dzień to około 30 euro, z instruktorem 50 euro,  a za kilkudniowy kurs zapłacimy około 300/400 euro.

Hiszpania – surfing dla początkujących i zaawansowanych


Kolejny europejski surf-kierunek to Hiszpania. Można tam surfować zarówno na północy – San Sebastian to najpopularniejszy spot dla amatorów deski i fali w Kraju Basków, oraz na południu – w Andaluzji – praktycznie na całej długości wybrzeża Oceanu Atlantyckiego, od granicy z Portugalią po Taryfę. Północne plaże o tej porze roku polecane są raczej bardziej zaawansowanym surferom, za to na południu, a więc w okolicach Kadyksu, El Palmar i Taryfy mogą z powodzeniem udać się początkujący łapacze fal. Podobnie jak w przypadku Portugalii, nie potrzebujemy wielu przygotowań do takiej wyprawy. Będąc już na miejscu, wystarczy przetransportować się na plażę, wybrać wypożyczalnię sprzętu, instruktora i ruszać na podbój oceanu. Ceny za wynajem sprzętu czy lekcję kształtują się na tym samym poziomie, jak w Portugalii. Pamiętajmy, że w Andaluzji nie posurfujemy latem. Najlepsze fale dla początkujących to jesień i wiosna.

Australia – turkusowe fale Pacyfiku

Jeśli ktoś z Was tej zimy planuje wyjazd do Australii, nie może przegapić idealnej okazji do surfowania. Toć Australia to państwo, w którym sport ten jest tak popularny, jak u nas piłka nożna. Bondi Beach w Sydeny to najsłynniejszy surferski spot nie tylko w mieście, ale i w całym kraju. Warunki do surfowania panują tu cały rok, choć bez wątpienia miłośników  słońca i plaży najbardziej zadowoli sezon letni, a więc od listopada do lutego, kiedy przy okazji surfowania można się także pięknie opalić. Bodni Beach jest oddalona od centrum Sydney kilka kilometrów – można się tam bez problemu dostać miejskim autobusem. Koszt dwugodzinnego kursu to około 80 – 100 dolarów (australijskich). Warto więc podczas zwiedzania miasta zrobić sobie kilkugodzinną przerwę na łapanie fal. Oczywiście surfing w Australii to nie tylko Bondi Beach, w samym Sydney znajdziemy kilkanaście innych plaż, gdzie można łapać fale… a całe wybrzeże to niekończąca się liczba spotów dla początkujących i  bardziej zaawansowanych surferów.

Brazylia – samba, słońce i surf

Brazylia to raj dla surferów – i tych początkujących, i profesjonalistów. Kilka tysięcy kilometrów wybrzeża, pięknie plaże, lazurowa woda i odpowiednia pogoda przez okrągły rok, sprawiają, że sport ten z roku na rok staje się coraz popularniejszy wśród Brazylijczyków. Przygodę z surfingiem można zacząć już w Rio de Janeiro, choć plaże nie są tu tak czyste i dziewicze, jak w innych regionach wybrzeża. Niemniej surfing w Rio urósł już do rangi sportu kultowego – na każdym kroku w mieście można spotkać amatora fal, mknącego w kierunku plaży na rowerze lub deskorolce z deską pod pachą. W mieście został nawet uruchomiony specjalny Surf Bus, który dowozi surferów na najsłynniejsze plaże w Rio i okolicy.

Całe wybrzeże Costa Verde pomiędzy Rio de Janeiro a stanem Sao Paulo oprócz swych niezaprzeczalnych uroków w postaci złotych plaż i szmaragdowych wód, dostarcza fanom surfingu idealne warunki  do łapania fal. Jedna z najpiękniejszych plaż w tym regionie to Itamambuca, gdzie przez cały rok działają szkoły surferskie. Można tam wypożyczyć deskę, piankę oraz wykupić lekcję z instruktorem. Koszt wypożyczenia sprzętu i lekcja to około 100 reali (150 zł).

Bali – wyspa surferów

145 km długości 80 km szerokości i kilkadziesiąt plaż do surfowania. To właśnie Bali, jedna z indonezyjskich wysp położona na Oceanie Indyjskim. Dzięki idealnym warunkom do surfowania, wyspa ta od lat przyciąga miłośników deski i fal. Na swoje pierwsze spotkanie z oceanem warto udać się na plażę Kuta, gdzie panują idealne warunki do pobierania nauk w stawaniu na desce, łapaniu fal i wpadaniu do wody ;). Na plaży można znaleźć kilka szkół surferskich, z doświadczonymi instruktorami i profesjonalnym sprzętem. Koszt półdniowego kursu to około 400,000 rupii indonezyjskich co przekłada się na około 130 zł.

Lista surferskich kierunków jest oczywiście znacznie, znacznie dłuższa. Wszędzie tam, gdzie ocean obmywa brzegi plaż, można poszukiwać spotów do surfowania :). Może zatem warto swoją kolejną podróż wzbogacić o prawdziwą przygodę na falach. Na zachętę podpowiemy, że już pierwszego dnia można stanąć na desce „na własnych nogach”  i poczuć „ducha” tego sportu. Tylko uwaga – surfing jest wysoce uzależniający!

Fot. (C) Creative Commons/Flickr: Bugsy Sailor, Gustty, chalo84,  monkeyc.net, d.brauntsch, januartha