0

10 powodów, dla których warto porzucić szarzyznę

Dziwny tytuł? Może 🙂 Rok temu po raz pierwszy wyjechałam na urlop w grudniu. Zawsze wybierałam wrzesień, ale jakoś tak się ułożyło, że trafił się grudzień – Argentyna. To było coś niesamowitego. Przeżyłam jakoś szarość listopada, a następnie wsiadłam w samolot i po długiej podróży znalazłam się w pełnym słońcu i świeciło ono nad mą głową aż do świąt. Wróciłam i uznałam – super! Właśnie przeżyłam najbardziej szary polski miesiąc opalając się, próbując nowych smaków, obcując z uśmiechniętymi ludźmi. Dlaczego by tak nie robić każdego roku? No właśnie! Zatem wymienię Wam powody, dla których warto:

1.    Słońce
Wszyscy wiemy, że jego brak nie wpływa na nasz organizm najlepiej. Kiepski nastrój, depresja. A to wszystko powód tego, że szarzyzna nas otacza. Można oczywiście jeść te pokarmy, które zawierają witaminę D – dużo rybek – i jakoś się ratować, ale równie dobrze, można wystawić ciało ku słoneczku na jakiejś rajskiej plaży.

2.    „Suplementacja”
Też tak macie, że nadchodzi zima i do Waszej codziennej diety wkraczają suplementy? Multiwitaminy i tran! Tak, to wszystko jest potrzebne, bo skóra przesuszona i paznokcie się łamią. Zatem proponuję odsunąć suplementy i zamiast tego pojeść pyszne, świeże ryby w Tajlandii czy innym azjatyckim kraju i przegryźć je doskonałymi owocami, o których nawet Wam się nie śniło.

3.    Masaże
Trochę ta współczesność wpływa na nas tak, że biegniemy cały czas. Nieustannie mamy wiele do zrobienia. I zapominamy o sobie i małych przyjemnościach. A jak już nam się przypomni to ich ceny nas przygniatają. A pomyślcie, że w Azji jest taniej. I będąc tam możecie chodzić na regularny masaż – przykładowo tajski Nuat Boran. Choć brzmi „brutalnie” bo masażysta używa nie tylko dłoni, ale i swych przedramion, łokci, a nawet stóp, to jednak osoba masowana wychodzi z zabiegu zrelaksowana, spokojna. Regularne zabiegi wpływają pozytywnie na kondycję fizyczną więc wyobraźcie sobie, że wracacie z wakacji, zupełnie odnowieni.

4.    Spokój
Lubicie święta? Kto ich nie lubi 🙂 Ale przedświąteczna gonitwa, korki w centrach handlowych, długaśne kolejki, walka o karpia – teraz można o tym myśleć z lekkim uśmiechem, ale gdy to następuje, tylko najtwardszym nie puszczają nerwy. Pomyślcie, że może Was to ominąć! Zakupy robicie przez internet, albo jeszcze lepiej przywozicie całej rodzinie i znajomym azjatyckie pamiątki – indyjskie jedwabie, cudowne przyprawy, chińskie herbaty czy figurki z mosiądzu… Zdecydowanie Wasze prezenty będą najbardziej oryginalne (u mnie rok temu królowały swetry i szale z wełny lamy 😉 ).

5.    Moda Was nie interesuje
Przychodzi zima i należy się cieplej ubrać. Ciepłe stroje z reguły tanie nie są, zatem wyjeżdżając w czasie jesiennej szarzyzny i wracając na święta od razu wpadacie w wir wyprzedaży i macie wszystkie potrzebne zimowe ubrania przecenione. Czysty zysk 😉 Jest też opcja zrobienia zakupów w Azji – bezpośrednio od producentów 😉

6.    Przygoda
Powiecie, że każda podróż to przygoda – jasne. Jednak jeżeli zmienicie kontynent, znajdziecie się w zupełnie innej rzeczywistości, Wasza zdolność przeżywania, otwarcie na otaczająca rzeczywistość też się zmienią. Będziecie musieli zaakceptować nowe reguły. Na każdym kroku będą się na Was czaiły kolejne nowości i każdy spacer będzie mógł się zamienić w niezwykłą wyprawę.

7.    Koszty
Tak, bilety do Azji czy innych miejsc, które są ciepłe, gdy w Polsce jest zima nie są tanie. Ale można skorzystać z licznych promocji na bilet lotniczy i wówczas ten pierwszy koszt udaje się zmniejszyć. Natomiast na miejscu – wszystko od hoteli po jedzenie i pamiątki, jest dużo tańsze niż w Europie więc można sobie urządzić całkiem długie wakacje.

8.    Kult ciała
O ciało należy dbać, a Azjaci dbają w sposób naturalny. Przede wszystkim ważna jest równowaga i tego warto się jej nich nauczyć, bo to może się przydać, nie tylko na szarzyznę lub jej brak. Dodatkowo warto się tam zaopatrzyć w kosmetyki naturalne – oleje i olejki, które do końca zimy nie tylko będą przypominały o cudownych wakacjach, ale sprawią, że wiosną Wasze ciało będzie piękne i zadbane, a nie zmęczone po tym, jak przez kilka miesięcy było narażane na suche powietrze, mrozy i wichury.

9.    ZOO za oknem
Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie ekscytują podczas podróży, to fakt, że widzę zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Nie wiem na czym to polega, ale jak lama w klatce nie robi na mnie wrażenia – poza nieodpartym smutkiem, tak ta sama lama w naturalnym środowisku dziwnie mnie ekscytuje. Myślę, że to samo jest ze słoniami, małpkami, pięknymi motylami czy kolorowymi rybami pływającymi w turkusowej wodzie. Natura uspokaja! Pamiętajcie 🙂

10.    Ludzie
W końcu to oni i ich uśmiech dają nam dużo energii do codziennego funkcjonowania. A ludzie w Azji, poza tym, że słyną z przywiązania do tradycji, znani są też ze swojego ciepła i serdeczności. Co to oznacza? Jest szansa, że dobroć, którą od nich uzyskacie sprawi, że z wakacji wrócicie uśmiechnięci i gotowi na to, by czekać na wiosnę w Polsce.

 

Fot. (C) Creative Commons/Flickr: Thomas Ricker, melenama, Michi Loheit, Eddy Milfort, Fran Tapia, Tara Angkor Hotel, Javier Carcamo, Leonardo Rech, Cheryl, Ian D. Keating, Rod Waddington, Ryan, CityTree, Eddy Milfort, yeowatzup, Víctor Vélez.

Podziel się: