0

Hotele w Internecie (prawie) bez tajemnic

Hotel i palmy

Podobnie, jak trudno wyobrazić sobie życie bez komórki, choć jeszcze 15 lat temu prawie nikt jej nie miał, trudno dziś osobie wybierającej się w podróż, obejść się bez kompleksowego internetowego „śledztwa” na temat miejsca, do którego się udaje i w którym będzie nocować.

Nie wiem, czy są jeszcze właściciele i menedżerowie hoteli, pensjonatów czy innych kwater, które wierzą, że turysta opiera całą swoja wiedzę o nich na ich oficjalnych witrynach WWW, czy na danych ze stron biur podróży, ale jeśli jeszcze są, to, mówiąc najdelikatniej, są mocno naiwni.

Współczesny podróżny ma na potrzeby swojego śledztwa, dokładne satelitarne mapy, pełne komentarzy, dodatkowych informacji, zdjęć innych podróżnych, filmów wideo a nawet gdzieniegdzie pogląd typu Streetview. Ofertę prześwietlić może z każdej strony na forach dyskusyjnych, na blogach, skonfrontować z ocenami i opisami tych, którzy już dane miejsce odwiedzili. W dodatku – łatwo przekonać się czy oferta jest konkurencyjna cenowo.

Zwykle jednak rozpoczynamy od strony internetowej hotelu. Sam poziom przygotowania prezentacji pozwala nam wstępnie odnieść się do jakości oferty. Na co więc warto zwrócić uwagę.

Ilustracje prawdy

Im więcej zdjęć, tym, mówiąc najprościej, więcej się dowiadujemy i bliżej pewności, że widzimy wszystko, o czym powinniśmy wiedzieć.

Gdy brakuje nam np. zdjęć z pewnej perspektywy, np. widzimy tylko wnętrza i widok patio z basenem, to możemy spokojnie założyć, że drugiej strony widoki są wyjątkowo nieciekawe, np. budowa, ruchliwa ulica, tereny przemysłowe itp.

Nasze podejrzenia powinno wzbudzić publikowanie zdjęć wyłącznie wnętrz większych kwater, apartamentów. Można bowiem obawiać się, że jedynki i dwójki nie prezentują się już tak atrakcyjnie. Jeśli na ilustracji widać jedynie łóżko, to niestety może oznaczać, że pokoje są tak małe, że niewiele w nich poza legowiskiem do spania.

Warto przyjrzeć się szczegółom, np. czy nie widać na fotografiach starych telewizorów, odrapanych lub spaczonych szafek, tandetnych lub połamanych plastikowych mebli ogrodowych. Wszystkie te nisko-kosztowe sprzęty dają znać o oszczędności właścicieli i mogą sugerować, że również w innych dziedzinach, np. przy posiłkach będzie równie skromnie.

Mimowolne sygnały ostrzegawcze

Strony hoteli wypełnione są treściami – nie miejmy złudzeń – nie do końca informacyjnymi. Sporo tego, co czytamy to marketing, reklama i robienie jak najlepszego wrażenia. W których momentach powinna zapalić się nam lampka kontrolna i powinniśmy niezwłocznie sięgnąć po alternatywne źródła informacji?

* plaża znajduje się kilka minut spacerem – jeśli czytamy takie zapewnienia, zacznijmy się obawiać, że oznacza to raczej „20 minut żwawym marszem”;
* hotel pełen dawnego uroku, czarujący – placówka być może potrzebuje gruntownego remontu;
* przytulne pokoje – to może oznaczać z kolei, że pokoje są bardzo małe;
* w pobliżu liczne sklepy – umieszczenie takiego zapewnienia można potraktować dwojako – jako zapowiedź hałasu lub odwrotnie, że jest jeden sklep dość daleko;
* Internet! – jeśli komuś na sieci zależy, to powinien dokładnie przez przyjazdem zbadać, jak, gdzie, skąd te siec na miejscu się bierze oraz czy w ogóle jest tam osoba, która w razie czego pomoże podłączeniu;
* większość pokoi posiada widok na morze – w takim wypadku lepiej upewnić się czy pokój, który rezerwujemy ma rzeczywiście ów widok;
* spokojna, piękna okolica – uwaga, może być wszędzie daleko;
* kuchnia regionalna – dobrze jest upewnić się, co to dokładnie oznacza;
* plac zabaw dla dzieci – powinno być zdjęcie – jeśli nie ma, to trzeba się obawiać, że to dwie huśtawki z piaskownicą.

Wyposażeni w tę wiedzę i cały arsenał narzędzi internetowych możemy spokojnie ruszyć na na noclegowe łowy w wyszukiwarce hoteli w eSKY.

Fot (C) Creative Commons / kevindooley

Podziel się: