0

Na słodko i z nutką nostalgii – witamy w Lizbonie!

Ojczyzna fado, Portugalia to moja wielka miłość! Mieszkałam w niej prawie rok, zwiedziłam wzdłuż i wszerz, wracam tam jeśli tylko mam taką okazję. To mały kraj z wielkimi ambicjami, bogactwem kulturowym, przemiłymi ludźmi, pysznym jedzeniem, a także wieloma tajemniczymi miejscami do odkrycia. Największe miasto, a zarazem stolica Portugalii – Lizbona, po portugalsku Lisboa (z „s” czytanym jak polskie „sz”), jest pełne ciekawych miejsc zgromadzonych na relatywnie małym terenie, które razem pozwolą Wam poczuć prawie wszystkie smaczki portugalskości. Nawet, jeśli macie na to tylko jeden weekend!

Po pierwsze – fado

Nostalgicznego fado, opowiadającego o wiecznym saudade czyli tęsknocie pomieszanej ze smutkiem, możecie posłuchać wieczorami w niemal każdej restauracji. Co ciekawe, w trakcie koncertów nie można rozmawiać, gdyż Portugalczycy bardzo poważnie traktują słuchanie tej muzyki oraz śpiewanych tekstów – jeśli ktoś Was usłyszy, natychmiast zostaniecie delikatnie uciszeni przez okoliczne „szzzzz…”. Portugalczycy wspominają z łezką w oku czasy wielkich podbojów, odkrywców i swojego królewstwa. W Lizbonie możecie zobaczyć słynny Plac Odkrywców z ogromnym pomnikiem w kształcie karaweli z żaglami rozpoztartymi na wietrze. Na rufie stoją liczne postacie z okresu wielkich odkryć geograficznych m.in Vasco da Gama, Ferdynand Magellan, Bartolomeu Dias i Henryk Żeglarz. Ten ostatni uznawany jest za patrona rozwoju floty portugalskiej, był także założycielem szkoły astronomii i kartografii w Sagres – pierwszej akademii morskiej na świecie. Przed pomnikiem możecie zobaczyć duży plac z mozaikową mapą świata oraz zaznaczonymi na niej odkryciami i podbojami Portugalii – jest co podziwiać! Stojąc na tym placu możemy wyobrazić sobie jak silnym i potężnym królestwem był ten kraj. Stojąc przy Pomniku Odkrywców możecie także podziwiać rozpościerający się piękny widok na drugi brzeg rzeki Tag i słynny Most 25 Kwietnia, łączący Lizbonę z Almadą.

Po drugie – pastéis de Belém

Pastéis de Belém to najsłynniejsze portugalskie ciasteczka! W całej Portugalii możemy spotkać ciasteczka na pierwszy rzut oka wyglądające i smakujące tak samo – pastéis de Nata, ale oryginalna receptura pochodzi właśnie z  Belém, czyli jednej z nadbrzeżnych dzielnic Lizbony i tylko dla tutaj wyprodukowanych ciasteczek można używać pierwotnej nazwy. Przepis jest ściśle strzeżony i podobno znają go tylko trzy osoby! Ciasteczka są bardzo delikatne i słodkie – gęsty krem o konsystencji budyniu, lekko przypalany na górze, otoczony jest kruchym i przypominającym francuskie ciastem. Przed podaniem najczęściej są posypywane cukrem pudrem lub cynamonem. Oryginalne  pastéis de Belém powstają tylko w piekarni Antiga Confeitaria Pastéis de Belém, niedaleko Klasztoru Hieronimitów, która otwarta jest cały dzień niezależnie od dnia tygodnia. W sezonie musicie się liczyć w długą kolejką, gdyż każdy odwiedzający Lizbonę chce spróbować tych unikaowych ciasteczek!

Niedaleko od kawiarni możecie podziwiać jedną z największych atrakcji stolicy – Wieżę Belém, wokół której rozpościera się piękny park, w którym możecie odpocząć po zjedzeniu zbyt dużej ilości ciasteczek. Wieża została postawiona w okresie wielkich odkryć geograficznych i jest obecnie wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W dawnych czasach była strażnicą portu, a także punktem orientacyjnym dla żeglarzy i symbolem morskiej potęgi Portugalii. Poza ważnymi funkcjami, Wieża Belém ma także atuty estetyczne – bogato zdobiona w liczne balkoniki z kolumnami, pokryta ornamentami i rzeźbami egzotycznej fauny i flory, w manuelińskim stylu – który jest bardzo charakterycztyczny dla Portugalii. Wieżę możecie zwiedzić – aby się do niej dostać trzeba przejść przez zwodzony most, który oddziela ją od lądu. Zdecydowanie polecam wejście na dach – jest bogato zdobiony w dekoracyjne kolumny oraz narożne wieżyczki pokryte kopułami. Z góry także możecie podziwiać piękny widok na okolicę.

Po trzecie – klasztor Hieronimitów

Klasztor Hieronimitów z przylegającym Kościołem Św. Marii, zbudowany w charakterystycznym stylu manuelińskim jest prawdziwą perłą architektoniczną, a przecież Portugalia pełna jest wyjątkowych zabytków. Ten wielki kompleks klasztorny zachwyca od pierwszego wejrzenia – już z daleka zobaczycie pięknie zdobione wieżyczki i ogromną wznoszącą się ponad wszyskie budynki klasztorną kopułę, a także dużą fontannę w ogrodach przed wejściem. Po wejściu do kompleksu można zatracić się całkowicie na wiele godzin w podziwianiu tego architektonicznego cudu i przechadzaniu się po wewnętrznymi krużgankami. Właśnie tutaj znajduje się wielki sarkofag i grób Vasco da Gamy, a także Marii Aragońskiej i Luisa de Camõesa. Co ciekawe na terenie Klasztoru w 2007 został podpisany reformujący Unię Europejską traktat, zwany Traktatem Lizbońskim.

Po czwarte – bacalhau

Bacalhau to 365 wariacji na temat dorsza atlantyckiego, serio. W Lizbonie w każdej restauracji możecie spróbować tej właśnie ryby na tyle sposobów, że nawet ciężko sobie je wyobrazić. W Portugalii każda miejscowość szczyci się tym, że posiada swoją własną recepturę na przyrządzenie bacalhau – w Lizbonie możecie spróbować nie tylko wersji lokalnej, ale także z innych regionów. Najpopularniejszą potrawką z dorsza w Lizbonie jest ryba zapiekana z ziemniakami i jajkiem oraz czarnymi oliwkami – wszystko w jednym naczyniu, podawana z plasterkami cytryny do pokropienia. Każdemu kto jedzie do Lizbony polecam spróbowanie nie tylko jednego rodzaju dania z bacalhau, ale przynajmniej kilku – każdego dnia w innej wersji, gdyż tego nie znajdziecie nigdzie indziej. Ja przepadam za potrawką z dorsza suszonego (bardzo popularny w całej Portugalii) zapiekanego z ziemniakami, cebulą i zielonymi oliwkami w sosie śmietanowym – wrażenia smakowe nie do opisania!

Po piąte – azulejo

Niebieski malowany na białym, czyli azulejo. W Lizbonie znajduje się Narodowe Muzeum Azulejo – czyli ręcznie malowanych białych kafelek w niebieskie wzory, które są znakiem rozpoznawalnym Portugalii. W tym miejscu możecie podziwiać kafelki pochodzące nawet z XV wieku, a także dowiedzieć się jak ewoluowało kafelkowe malarstwo. Dla Portugalczyków azulejo są nie tylko ceramicznymi płytkami mającymi funkcję dekoracji, ale przede wszystkim środkiem ekspresji. W Lizbonie możemy nie tylko oglądać wiele przykładów pojedynczych artystycznie malowanych płytek, ale także dekoracyjne tabliczki z nazwami ulic czy nawet całe budynki zdobione mozaikami z tysięcy kafelek tworzących niesamowite dzieła sztuki.

Po szóste – Sintra

Co wspólnego ma Hans Christian Andersen z Lizboną? Otóż w 1866 roku odbył on podróż przez Portugalię – odwiedził m.in. Setubal, Aveiro, Coimbrę i… leżącą w dystrykcie Lizbony, Sintrę. Andersen powiedział podobno o Sintrze, że jest to miejsce gdzie każdy może odnaleźć odrobinę swojej ojczyzny. Dla mnie Sintra jest miejscem magicznym, a szczególnie jeśli wybierzecie się do kompleksu parkowego z Pałacem Pena. Aby dotrzeć do Pałacu z miasteczka musimy udać się w kierunku Zamku Maurów (który także warto zwiedzić po drodze), a później pnąc się dalej krętymi cieżkami przemierzyć park otaczający pałac. Już przechadzając się małymi ścieżkami można poczuć magię i wyjątkowość tego miejsca – porośnięte mchem drzewa, unosząca się lekka mgła, pojawiające sie tu i ówdzie małe domki, wieżyczki z kopulkami i ławeczki – jak w krainie krasnoludków! Ponadto, w parku znajduje się około 500 gatunków drzew pochodzących z wszystkich stron świata. Na samej górze zobaczycie pałac, który nie będzie wam przypominał niczego co do tej pory widzieliście. Widok pałacu powoduje, że ciężko znaleść słowa, aby go opisać. Mi pojawiła się w głowie myśl – czy aby na pewno ten pałac byl zbudowany przez jedną osobę? Odpowiedź brzmi nie, gdyż jest to owoc pracy i pasji Króla Ferdynanda II, który połączył romantyczną eksprecję XIX wieku z elementami stylu manuelińskiego i maurów odbudowując także klasztor hieronimitów, którego ruiny znajdowały się już w tym miejscu. Dzisiaj Pałac Pena wpisany jest na listę dziedzictwa światowego UNESCO i służy głównie Prezydentowi Portugalii oraz urzędnikom państwowym.

W Lizbonie możecie poczuć esencję Portugalii składającą się z fado, pasteis de Belém, bacalhau, azulejo i magicznego Palácio Nacional da Pena. Ja mieszkałam w Portugalii dość długo i mogę napisać bez wahania, że nie są to jej wszystkie składniki i nawet teraz, kiedy wracam od czasu do czasu, dodaję kolejne do mojej listy.

Fot. Fotolia, zdjęcia wykonane przez autorkę

Podziel się: