0

Przez Meksyk na motorze

Jak jeździć po świecie, by doświadczyć go naprawdę? Jak poznawać te wszystkie fascynujące miejsca, by nie uronić z nich ani kropli? Jak zwiedzać tak niesamowity kraj jakim jest Meksyk? Pełen tajemniczych zabytków z tej bliższej i tej dalszej przeszłości, kultury będącej mieszanką tradycji prekolumbijskich i europejskich. Wreszcie kuchni, która jest jedną z tych kilku o światowym zasięgu… Na te pytania blogerzy Ida i Czarek mają prostą odpowiedź: na motorze!

Para blogerów odwiedziła Meksyk w trakcie długiej, bo liczącej ponad 28 tysięcy kilometrów (!), podróży. Jak sami podkreślają – w Meksyku szukali przede wszystkim prawdziwej egzotyki: Dwie osoby, jeden pełnoletni motocykl, 28 tysięcy kilometrów w drodze z Ameryki Północnej do Południowej. Meksyk, kraj którego powierzchnia lądowa jest ponad 6 razy większa od powierzchni Polski, był jednym z przystanków na naszej trasie. Mieliśmy nadzieje, że będzie to egzotyczna, ciekawa i w przestępna cenowo wyprawa. Nasze oczekiwania się spełniły – Meksyk był strzałem w dziesiątkę.

Początki nie były jednak łatwe. Meksyk na początku uderza swoją odmiennością, trochę przeraża i budzi wątpliwości, co do swojego piękna. Na szczęście, wszystko to mija wraz z poznaniem mieszkańców. Tak też wyglądało to w przypadku dwójki naszych bohaterów. Ida przyznaje: W pierwszej chwili panujący chaos, niewyobrażalne natężenie ruchu i stan dróg nas przeraziły, ale gościnność i ciekawość lokalnych ludzi względem nowo przyjezdnych pokazała, że przeżyjemy tutaj przygodę życia.

Pierwszym przystankiem na trasie naszych bohaterów był Półwysep Kalifornijski, pełen kaktusów, pustynnych pejzaży i pueblos zamieszkiwanych przez niezwykle gościnnych ludzi: Cały półwysep jest porośnięty lasem kaktusów, które tutaj osiągają wysokość kilku a może i kilkunastu metrów. Co kilkaset kilometrów mijaliśmy rozrzucone są małe, urokliwe miasteczka, gdzie nocowaliśmy i zajadaliśmy pyszne tacos. Szczególnie polecamy ich rybną odmianę – tacos de pescados. To także ciekawe miejsce dla podróżników, którzy cenią sobie dziewicze miejsca, nieskażone przez zorganizowaną turystykę. Warto dodać, że to raj dla amatorów sportów wodnych!

Jakie są Wasze pierwsze skojarzenia, kiedy słyszycie o Meksyku? Zapewne pomyślicie o egzotyce, Indianach, religijności i, niestety, o niebezpieczeństwach czyhających na mieszkańców i turystów. Od wielu lat za krajem ciągnie się zła opinia związana z działalnością grup przestępczych z jednej strony i bezradnością władzy i służb porządkowych z drugiej. Jak ten stereotyp wytrzymuje zderzenie z rzeczywistością? „la turysty jest to bezpieczny region do podróżowania. Lokalna społeczność jest przyzwyczajona do codziennych wiadomości o kolejnej walce gangów. Nie ma to wpływu na życie codzienne zwykłych ludzi, Meksykanie, tak jak życie, oswoili śmierć pełną piersią. Jest to po prostu inny obraz człowieka, z którym spotykają się codziennie.  Nieraz przybiera to nieco szokującą dla Europejczyka postać: W Culiacan odwiedziliśmy cmentarz pełen grobów zabitych mafiosów i ich rodzin. Grobowce nie są zwykłymi miejscami pochowku. Są to ekstrawaganckie budynki z klimatyzacją i alarmem. Niektóre posiadają kuchnie i salon, a ich budowa kosztowała nawet 650 tys. dolarów! Wyglądem przypominają ekskluzywne miniaturowe wille.

Ale przecież to tylko jedna twarz Meksyku, kraju, który tych twarzy ma setki! To kraj niezwykle wielokulturowy. Już w czasach prekolumbijskich był areną rywalizacji różnych cywilizacji, a od XVI wieku – świadkiem kolonialnego podboju. Tradycje Majów i Azteków stopiły się z tradycjami przywiezionymi przez hiszpańskich zdobywców, a w późniejszym czasie doszły do tego także dalsze fale imigracji z Europy. Wrażenie robią zwłaszcza zabytki z okresu przedkolonialnego. W końcu wielka metropolia, jaką jest stolica kraju stoi na ruinach dawnej azteckiej stolicy – Tenochtitlan. Hiszpańscy zdobywcy zrównali z ziemią to ówcześnie jedno z największych miast świata, ale i w samym Mieście Meksyk, i na jego obrzeżach można natknąć się na świadectwa przeszłości. Trzecia największa piramida na świecie znajduje się w kompleksie archeologicznym w Teotihuacan, na obrzeżach stolicy Meksyku –  to Piramida Słońca. Która swym ogromem zadziwia każdego, kto ją ujrzy.

Żywiołowość mieszkańców Meksyku jest powszechnie znana. Meksykanie uwielbiają muzykę, taniec i wspólne zabawy. Widać to zwłaszcza w takich miejscach jak Guadalajara. Guadalajara jest kolebką folkloru i muzyki mariachi, a na Plazuela de Los Mariachis można nadal wynająć zespól do zagrania serenady dla ukochanej! Meksykanie są bardzo aktywni, dlatego uliczne koncerty, rodeo i huczne festyny odbywają się często, co tylko dodaje uroku pobytowi w tym kraju. Słynna na cały świat pobożność także jest spotykana na każdym kroku i przyjmuje nieraz bardzo egzotyczną postać: Pobożność jest tak samo głęboko zakorzeniona w ich życiu, jak taniec. Ludzie mali i duzi tańczą gdy tylko nadarzy się okazja i tak samo modlą się nawet do osób nie pasujących do wizerunku przyjętego przez katolicka wiarę. Jednym z takich miejsc jest „kościół” pod wezwaniem Jesusa Malverde, czyli Anioła Biednych – meksykańskiego Robin Hooda, który kradł, by oddawać zdobycz biednym. Można tam się zaopatrzyć w różaniec z podobizną „świętego” czy wisiorek z karabinem!

A co z agawą i słynnymi na cały świat trunkami z niej wytwarzanymi? Blogerzy nie mogli odmówić sobie odwiedzin w mieście o znanej wszystkim nazwie Tequila! Otoczone jest z wszystkich stron plantacjami niebieskiej agawy, z której powstają różnego rodzaju mezcale, w tym ten najsłynniejszy, noszący nazwę miasta, w którym powstał. Droga prowadząca do miejscowości Tequila prowadzi przez plantacje niebieskiej agawy, które są na liście dziedzictwa UNESCO, a już na wjeździe do miasteczka w powietrzu unosi się słodki zapach dojrzewającego trunku. Organizowane są liczne wycieczki do różnych destylarni, gdzie można poznać produkcje tego trunku i spróbować najlepszych, światowej klasy wyrobów.

Meksyk to jednak nie tylko te bardziej oczywiste obrazki. To także nietknięta od wieków kultura indiańska, która nadal jest żywa na półwyspie Jukatan i w południowych stanach kraju. Jukatan – miejsce znane z kurortów popularnych wśród turystów, jak choćby Cancun, to także skryte w dżungli osady zamieszkałe przez rdzenną ludność oraz zabytki prekolumbijskiej cywilizacji. Jest to miejsce dla odważnych kolekcjonerów smaków: Można tam spróbować oryginalnych tamales. Przypominają wyglądem polskie gołąbki, ale zrobione są z mąki kukurydzianej. Mają przeróżne nadzienia i są zawijane w liść bananowy. Dla nas było to za mdłe i nie przypadło nam do gustu, ale takiego smaku się nie znajdzie nigdzie w Europie!

Jak przyznają Ida i Czarek, Mekyk to doświadczenie totalne. Doznali tam nie tylko niesamowitych widoków, niespotykanej kuchni i egzotycznej kultury, ale również absolutnie innego stylu życia – bardziej beztroskiego, mniej uporządkowanego i pozwalającego na większy luz.

W Meksyku trzeba dać się ponieść wirowi beztroskiej mañany, czyli przygotować na to, że nie ma spraw piekielnie ważnych, których nie można by było zrobić później… może za godzinę, może jutro, a może jak będzie trochę mniej upalnie. Ten odwrócony o 180 stopni pogląd na życie udziela się przejezdnym. Może bardzo frustrować, gdy trzeba cos załatwić, np. wizę na przejazd albo ubezpieczenie motoru, ale z drugiej strony „resetuje” priorytety, które w gruncie rzeczy wcale nie muszą być aż tak ważne. Chyba każdy jest tego zdania, ze czasami rzeczy nieplanowane najlepiej wychodzą?

Czy trzeba coś więcej dodawać?

Fot. (C): Fotolia, VV Nincic/Flickr (CC BY-SA 2.0), Chris Hunkeler/Flickr (CC BY-SA 2.0), Gorgo/Wikimedia Commons, jay8085/Flickr (CC BY-SA 2.0), Ida i Czarek/Blog NoToSruuu.

Podziel się: