0

Z wizytą u Świętego Mikołaja

Kiedy przychodzi grudzień, pojawia się pierwszy śnieg, a dni robią się chłodne i krótkie – wtedy co jakiś czas w naszych myślach pojawia się grubawy, starszy pan z długaśną, siwą brodą, odziany w czerwony płaszcz i charakterystyczną czapkę. Święty Mikołaj. Dzieciaki na całym świecie nie mogą się doczekać jego wizyty, bo staruszek w wielkim worze przynosi wymarzone prezenty. Dla dorosłych Mikołaj to postać bajkowa, podobnie jak elfy pomocnicy i renifer Rudolf. Czy aby na pewno? Postanowiłam nie czekać na jego przyjazd, lecz wybrać się osobiście do siedziby Świętego Mikołaja w fińskim Rovaniemi osobiście i sprawdzić, czy on naprawdę istnieje…

Kiedy wieczorny samolot z Helsinek podchodzi do lądowania na lotnisku w Rovaniemi, za oknami jest już ciemno. Przyklejam nos do szyby, ale niewiele widzę przez zacinający śnieg. Zima pełną gębą! Nic dziwnego, w końcu doleciałam w okolice koła podbiegunowego. Lotnisko w Rovaniemi szczyci się tym, że jest oficjalnym portem lotniczym Świętego Mikołaja. Czyżby to stąd wyruszał on swoimi latającymi saniami w świat, by przynosić spełnienie marzeń ludziom na całym świecie.

Następnego dnia nie tracę czasu, tylko wskakuję w autobus (linia numer 8, oczywiście zwana linią Świętego Mikołaja), który zawozi mnie do położonej na przedmieściach wioski. W ciągu kilku minut przenoszę się ze zwykłego, małego fińskiego miasteczka do krainy baśni, czarów i marzeń! Atmosfera, jaka panuje w wiosce, pełna jest świątecznej radości – choć warto wiedzieć, że siedziba Świętego Mikołaja czynna jest przez cały rok, więc można go odwiedzać także wiosną, latem czy jesienią. Ale chyba w czasie białej zimy jest najpiękniej.

Chociaż mam ochotę prosto z przystanku pobiec do biura Świętego Mikołaja, to jednak postanawiam dawkować sobie emocje i pierwsze kroki kieruję do jego oficjalnego urzędu pocztowego. Jest jeszcze wcześnie, więc elfy nie mają zbyt wiele roboty z interesantami. Rozglądam się po poczcie, do której trafiają wszystkie listy wysłane do Mikołaja. Elfy na zapleczu muszą mieć pełne ręce roboty z ich sortowaniem. A jeszcze więcej roboty ma sam staruszek, który podobno czyta każdą wiadomość osobiście! W rogu poczty stoją liczne skrzynie pełne listów, w których najczęściej dzieci opisują swoje marzenia i życzenia. Znajduję nawet skrzynkę z listami z Polski! A jeśli ktoś chciałby dostać list od Świętego Mikołaja – może go tutaj właśnie o to poprosić. Ponieważ Święty podąża z duchem czasu, list taki zamówić można również przez internet. Każdy, kto odwiedza mikołajową pocztę, może też wysłać własne pocztówki i listy – przesyłki takie będą ostemplowane specjalną arktyczną pieczątką.

img_7115

img_7113

Będąc w wiosce Mikołaja, nie sposób nie odwiedzić jego najwierniejszego kompana, renifera Rudolfa, który – jak mówią słowa popularnej piosenki dla dzieci – swoim świecącym na czerwono nosem rozświetla drogę przed mikołajowymi saniami w czasie mglistej lub śnieżnej pogody. Zagroda reniferów znajduje się na tyłach wioski i chociaż sam Rudolf podobno wypoczywa przed Świętami, to pełno tutaj jego kuzynów. Renifery są dla mnie zaskakująco niskie, spodziewałam się wyższych zwierzaków. Okazują się jednak być niezwykle sympatyczne, a w dodatku dla chętnych organizowane są przejażdżki saniami po ośnieżonym lesie. Po takim kuligu doskonale rozumiem, czemu Mikołaj woli sanie od samolotu!

img_7246

Wreszcie przychodzi czas na odwiedziny u samego Świętego Mikołaja. Jego biuro znajduje się w samym centrum wioski, dokładnie na linii wyznaczającej symbolicznie koło polarne. Kiedy nie ma śniegu, linię można dostrzec na ziemi, jednak zimą najlepiej orientować się po słupkach i rozciągniętej pomiędzy nimi linie podświetlonej na niebiesko. Przy samej linii stoi też ogromna choinka udekorowana świątecznymi lampkami i flagami krajów z całego świata

Ustawiam się w kolejce do biura. Chętnych na spotkanie z Mikołajem nie brakuje i choć przeważają dzieci, bo to dla nich przecież największa atrakcja, to dorosłych też jest sporo. Każdy ma swoje marzenia! Kiedy przychodzi moja kolej, wchodzę do niewielkiego pomieszczenia, gdzie przed ścianą udekorowaną wielką mapą świata stoi drewniane krzesło, a w nim zasiada słynna postać. Staruszek z białą brodą do kolan, w ogromnych zimowych butach i czerwonym ubraniu gestem zaprasza, bym usiadła obok i opowiedziała mu o swoich życzeniach. Obiecuje, że postara się je spełnić i życzy mi wesołych świąt, wesoło machając odzianą w białą rękawiczkę dłonią.

Wychodzę od Mikołaja rozradowana. Udało mi się go spotkać osobiście! Postanawiam jeszcze trochę powędrować o wiosce, bo zaczyna się ściemniać. Zaglądam do niewielkiego muzeum starych skuterów śnieżnych, zagrody psów husky i na wystawę tradycji bożonarodzeniowych z Finlandii i reszty świata. Leżący na obrzeżach wioski Dom Bożego Narodzenia to również miejsce, gdzie można porozmawiać ze Świętym Mikołajem. Kiedy pytam elfów, jak to możliwe, że Mikołaj jest w dwóch miejscach naraz, odpowiadają mi, że tak działa magia. Przecież to oczywiste.

img_7460

Wioska Świętego Mikołaja najpiękniej wygląda po zmroku, kiedy cała rozświetlona jest przez świąteczne dekoracje. Z głośnika na środku placu przed mikołajowym biurem dobiegają dźwięki kolęd i bożonarodzeniowych piosenek, a dookoła słychać radosny śmiech dzieci, którym właśnie spełniło się życzenie spotkania Mikołaja we własnej osobie. Zaczyna delikatnie padać śnieg, a dookoła roztacza się prawdziwie magiczna, świąteczna atmosfera.

img_7096

Mikołajowe szaleństwo

Drugiego dnia wybieram się do parku rozrywki położonego nieopodal wioski Mikołaja, zwanego Santa Park. To czarodziejska grota Świętego Mikołaja, w której nie brakuje atrakcji dla małych i dużych. Pierwszym miejscem, do którego się udaję, jest jaskiniowy oddział mikołajowej poczty, gdzie zamiast elfów listy sortowane są przez magiczna maszynę sortowniczą. Wjeżdżają na taśmociągu porozrzucane do środka, a wyjeżdżają popakowane w niewielkie pakunki. Stąd również można wysyłać pocztówki i listy.

Santa Park Rovaniemi

Santa Claus Post Office

Santa Claus Post Office

Zaraz obok poczty znajduje się miejsce, w którym można po raz kolejny przekroczyć linie koła polarnego. Nie jest to jednak zwykłe przejście, bo to znajduje się pięćdziesiąt metrów pod powierzchnią ziemi! Zaraz za przejściem można zajrzeć do mroźnej, arktycznej krainy pełnej lodowych rzeźb, w której rządzi Lodowa Księżniczka. Odziane zupełnie na biało dziewczę serwuje gościom czarodziejskie napoje!

Aby rozgrzać się po wizycie w lodowym królestwie, warto zajrzeć do piekarni żony Świętego Mikołaja, gdzie pod czujnym okiem Pani Piernikowej elfy ozdabiają świąteczne pierniki. W całej piekarni cudownie pachnie korzennymi przyprawami i słodkościami. Chętni mogą samodzielnie ozdobić ciastka i spałaszować je na miejscu lub zabrać do domu jako pamiątkę.

img_7414

img_7418

Nieopodal znajduje się elfi warsztat, gdzie za pomocą farb, pędzelków, kawałków waty i drewienek można wyczarować i udekorować własnego, malutkiego elfa, a zaraz obok w szkole kaligrafii elfy uczą, jak pięknym pismem wypisać świąteczne pozdrowienia na pocztówkach. Obowiązkowa jest też wizyta w szkole elfologii, gdzie Profesor Elf uczy najważniejszych umiejętności każdego dobrego elfa. Edukacja elfów trwa aż dziewięćdziesiąt dziewięć lat, ale można też wziąć udział w kursie przyspieszonym, gdzie poznaje się tajniki tego, jak być miłym dla każdego, cichutko stąpać na palcach i błyskawicznie zaglądać przez okno, by sprawdzić, czy domownicy grzecznie się sprawują. Profesor Elf wykłada również podstawy geografii – w końcu trzeba wiedzieć, dokąd zawieźć prezenty, a na koniec uczymy się magicznych zaklęć, dzięki którym możemy zapalić lampki na choince.

img_7507

img_7464

Elfy w Santa Park

Szkoła Elfów

Wspaniałym doświadczeniem jest też przejażdżka magicznymi saniami przez arktyczną krainę pełną śniegu i zwierzątek, takich jak wiewiórki, renifery czy śpiące pod kołderką z liści niedźwiadki. W czasie magicznego kuligu podglądam też życie Lapończyków, a na zakończenie przejeżdżam przez ogromną fabrykę zabawek, gdzie elfy montują i przygotowują zabawki dla dzieciaków z całego świata.

img_7458

Jednak najważniejszym punktem dnia jest ponowne spotkanie ze Świętym Mikołajem! Tak, w jaskini ma on również swoje biuro i oczywiście przenosi się między tym miejscem, a wioską za pomocą magii. Wiem to już z pierwszego dnia. Kiedy zaglądam do Mikołaja, widzę w jego oczach błysk, być może już mnie rozpoznaje! Mam nadzieję, że dzięki temu spełnią się moje świąteczne życzenia, które po raz kolejny wyszeptuję mu do ucha…

img_7425

Zarówno wioska Świętego Mikołaja, jak i Santa Park to miejsca czarodziejskie, przepełnione świąteczną atmosferą radości i zabawy, gdzie tak mali, jak i duzi mogą popuścić wodze fantazji. No i każdy może przekonać się tu na własnej skórze, że Święty Mikołaj to nie żadna bajka do poduszki. On istnieje naprawdę!

Chcecie dowiedzieć się więcej o autorce wpisu i zdjęć? Odwiedźcie jej bloga – Daleko niedaleko.

Podziel się: