0

Witamy w kraju księcia Draculi…

Rumunia, niestety nadal nie jest krajem mocno popularnym wśród Polaków. Moc stereotypów jest tak duża, że informacja: byłem na wakacjach w Rumunii bywa dużym zaskoczeniem dla osoby, która ją otrzymuje. My lubimy ten kraj! W końcu jeden z naszych serwisów siostrzanych od 2009 roku działa właśnie tam. Co w nim jest najpiękniejszego o to zapytaliśmy naszą koleżankę Iulię Boagiu.

Szkoda, że nasz kraj ma tak kiepską promocję, bo naprawdę można w nim znaleźć wszystko… Mamy piękne gory, z zapierającymi dech widokami; stare, imponujące zamki w Bran, Peleş czy w Hunedoarze; czy niesamowitą krainę Maramuresz pełną drewnianych cerkwi choc znaną przede wszystkim z “wesołego cmentarza”; dzikie tereny Delty Dunaju idealne dla rybaków, ale również miłośników przyrody i przestrzeni; jest też najsławniejsza z naszych krain – Transylwiania, kojarzona głównie z postacią hrabiego Drakuli; są cuda przyrody takie jak “Salina Turda”, Sfinks w Bucegi czy Statua Króla Decebala. Jeżeli natomiast ktoś woli mniej aktywny wypoczynek polecamy nasze kurorty nad Morzem Czarnym. A mistrzom kierownicy polecam przejażdżkę Drogą Transfogaraską, która w najwyższym punkcie wznosi się na wysokość 2042 m.n.p.m. Zbudowano ją gdy krajem rządził Nicolae Ceaușescu. Podczas jej budowy wykorzystano miliardowe sumy pieniędzy i 6 milionów kilogramów dynamitu!

8030544268_5be96c5c8c_b

Maramuresz

8160575471_a10f7819d9_h

Czujecie się zachęceni? Zdaniem Iulii powyższe atrakcje, to wszystko to, co najbardziej typowe dla jej kraju, atrakcje, o których można przeczytać w każdym przewodniku. Natomiast ona ma własną listę rzeczy, które chcciałaby pokazać każdemu, kto odwiedza jej kraj. Co to jest? Przede wszystkim radziłabym się skupić na cudach natury, których w moim kraju jest naprawdę dużo. Słyszeliście kiedyś o żywym ogniu? To niezykłe zjawisko można obserwować w okolicach Buzău i Vrancea w rezerwacie “Focul Viu”. Dzięki temu, że tereny te cechuje duża aktywność sejsmiczna, pod samą powierzchnią ziemi kumuliją się węglowodory, które stopniowo wydobywają się na zewnątrz. Ich zapalenie skutkuje powstaniem ogniska, które pali się samo. Płomienie “wychodzą” z ziemi i sięgają czasemi powyżej metra wysokości. Najlepiej przyjechać tu wieczorem, by zobaczyć ogień nocą. Widok jest naprawdę spektakularny!Zachęcam też do wdania się w rozmowę z miejscową ludnością, która na temat magicznego ognia zna wiele legend i przypowieści. Piękny jest również Las Letea, który był pierwszym rezerwatem w Rumunii. Utworzono go w Delcie Dunaju, ma niezwykły – jak na ten klimat – subtropikalny charakter, przez co UNESCO w 1992 roku wpisało go na Listę Rezerwatów Biosfery. Można tu podziwiać piękne orchidee, wspaniałe ptaki I ponad 2500 dziko żyjących koni. Pozostałe miejsca, do których odwiedzenia zachęcała nas Iulia to: jezioro Racos w pięknej bazaltowej niecce, oraz rezerwat Grădina Zmeilor zwany też “Smoczym ogrodem”.

Jednocześnie Iulia ostrzega, że podróżując po Rumunii samochodem trzeba być ostrożnym i nastawić się na odrobinę cierpliwości. Drogi, zwłaszcza lokalne, nie są najlepszej kondycji, oznaczenia są kiepskie. A większość polecanych przez nią atrakcji wymaga jednak zjechania z dróg krajowych. Dlatego zachęca do podróżowania z GPS i pytania o drogę lokalnych mieszkańców. Wiele osób w Rumunii bardzo dobrze mówi po angielsku, może nie w wioskach, jednak tam „język ciała” i proste rysunki mogą pomóc w komunikacji.

20201178776_94b7a66c97_b

Iulia opowiada też o tym, że gości odwiedzających jej kraj może zaskoczyć fakt, że w Rumunii obowiązują „plastikowe” banknoty, konkretnie są one polimerowe. W 1999 roku Bank Narodowy Rumunii wydał ich pierwszą serię. Byliśmy pierwszym krajem w Europie i drugim na świecie – po Australii – który mógł się nimi pochwalić! Obecnie obowiązują zarówno one, jak i banknoty papierowe, jednak zgodnie z założeniem do 2019 roku mają zostać w obiegu wyłącznie pieniądze polimerowe. Powodem, dla którego zdecydowano się na tę zmianę jest ich trwałość – są 2,5 raza bardziej wytrzymałe niż banknoty papierowe.

Pytając o to, co mogłoby zainteresować turystów w Rumunii nie sposób pominąć postaci hrabiego Draculi i zamieszkiwanego przez niego zamku w Transylwanii: Hrabiego spopularyzował Bram Stoker w swojej gotyckiej powieści „Dracula” z 1987. Natomiast prawdziwy Dracula żył w naszym kraju w XV wieku, nie był hrabią a księciem i nazywał się Wład III Palownik. Wiele wskazuje na to, że autor książki niewiele wiedział o autentycznym bohaterze, po prostu odnalazł imię, które w naszym języku oznacza „Diabeł”, spodobało mu się ono i postanowił je wykorzystać. Z biegiem czasu postać historyczna i jej czyny została pomieszana z bohaterem książkowym i wiele osób nie zna prawdziwej historii. Tymczasem Wład Palownik urodził się w Sighișoarze w Siedmiogrodzie – zwanym też Transylwanią, jako drugi syn hospodara wołoskiego Włada II Diabła. Jego ojciec był członkiem Zakonu Smoka, powołanego przez Zygmunta Luksemburskiego do obrony chrześcijaństwa przed rosnącym w potęgę Imperium Osmańskim. Przynależność do zakonu zaowocowała przydomkiem „Draco” czyli „Smok”, który z czasem przekształcono na „Dracul” – „Diabeł”. A Wlad III Palownik jako syn Diabła otrzymał przydomek „Drăculea”. Choć trzeba przyznać, że niektóre zachowania Wlada były piekielne. Jest on znany z tego, że po objęciu władzy postanowił rozprawić się z zabójcami swojego ojca. Zwabił ich do swej twierdzy niewinnym zaproszeniem na Wielkanocny posiłek, pojmał ich wraz z rodzinami, a następnie zdrajców rozkazał wbić na pale, a pozostałym nakazał iść bez odpoczynku z Târgovişte do Poenari czyli blisko 200 km górskimi drogami. Ci którzy przeżyli tę wędrówkę zostali zmuszeni do budowy Cytadeli Poenari.

21634888835_cd08ed8cd4_k

Natomiast jeśli ktoś chciałby poznać jedną z najdziwniejszych rumuńskich tradycji Iulia zachęca go do odwiedzenia jej kraju po świętach Bożego Narodzenia. Wówczas w różnych częściach kraju można obserwować tancerzy wykonujących „taniec kozy” – „Capra”. Dawniej rytuał ten wiązał się z ponurą, poważną ceremonią i był najczęściej wykonywany przy okazji pogrzebów. Z czasem zmieniła się jego symbolika i obecnie jego odtańczenie ma przynieść pomyślność w nadchodzącym roku. Wykonywany w kolorowych kostiumach jest jednym z elementów radosnego świętowania.

Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się czegoś jeszcze o Rumunii i podróżowaniu po tym kraju odwiedźcie przygotowaną przez nas stronę.

Fot. (C) Creative Commons/Flickr: Nico Trinkhaus, MARIAN Gabriel Constantin, Petrisor Adrian, Howard G Charing, Camil Ghircoias, Sergiu V.

Podziel się: