0

Lisbon Story…

Kupujesz bilet lotniczy do Lizbony. Rezerwujesz hotel. Lecisz. Lądujesz. I zaczynasz się zastanawiać, co dalej? Miasto jest rozległe, a jego poszczególne części bardzo się od siebie różnią, chcąc zobaczyć te różnice, trzeba być przygotowanym. Dobrze też wiedzieć jakich smaków, gdzie trzeba spróbować  🙂

Zwiedzanie zacznij od Zamku św. Jerzego. Choć jest zlokalizowany na wzgórzu nie trzeba mieć doskonałej kondycji, żeby się na nie wspiąć. Polecamy zabranie ze sobą prowiantu i zjedzenie śniadania na tamtejszym tarasie widokowym. W godzinach porannych jest on zacieniony, można z niego podziwiać nie tylko wspaniałą panoramę miasta, ale także most wiszący i figurę Jezusa. I tu moment na pytanie: jestem w Lizbonie? San Francisco? a może w Rio de Janeiro?


Z zamku spacerkiem można przejść do Alfamy. Dzielnica budzi się do życia koło popołudnia więc jak ktoś wybierze się na poranny spacer ma szansę, nie spotkać żywej duszy. Miliony schodków do przejścia, wąziuteńkie uliczki, malownicze zaułki, rozsypujące się kościoły… Miejsce sprawia wrażenie bardzo biednego, ale jest chyba najbardziej magiczne w całej Lizbonie! Koniecznie trzeba zobaczyć widok rozciągający się z tarasu – Miradouro de Santa Luzia, jest on tak położony, że każdy spacerowicz do niego trafi.

Kolejną atrakcją miasta, która jest obowiązkowa dla turystów jest Elevator de Santa Justa. Winda powstała na przełomie XIX i XX wieku, a jej konstruktorem był uczeń Alexandra Gustava Eiffela. Wykonano ją z żelaza i ozdobiono delikatnym ornamentem. Prawdziwe cudo! Jak już się wjedzie na szczyt można zobaczyć Zamek z zupełnie innej perspektywy. Stamtąd też, zaledwie kilka kroków dzieli nas od Igreja do Carmo – ruin gotyckiego kościoła Karmelitów. Został on zniszczony podczas trzęsienia ziemi w 1755 roku. Mimo, że z po pierwotnym budynku niewiele zostało, nadal robi on wrażenie… zwłaszcza popękane figury aniołów w dawnych, bocznych nawach.

Zjeżdżamy windą na dół i na jednej z bocznych uliczek odchodzących od deptaku Rua Augusta – znajdującego się tuż obok Elevarora, wskakujemy do małego, żółtego, zabytkowego tramwaju. Pojazd wlecze się niemiłosiernie, ale nie jedzie się nim po to, by było szybko… Jedzie się po to, by czerpać przyjemność, by przekonać się, że w niektórych miejscach prawie dotyka on do budynków, które ciągną się wzdłuż torów. Ponieważ tramwaj przejeżdża obok najważniejszych miejskich zabytków można pokusić się o dojechanie do pętli i powrót spacerkiem po szynach – trasa jest całkiem przyjemna, dość długa, ale mamy pewność nie zgubienia się po drodze.

Wieczór koniecznie trzeba spędzić w Bairro Alto! Pomysły mamy dwa – choć w sumie można je połączyć. Można usiąść w jednej z mikroskopijnych knajpek serwujących lokalne wino i przepyszne jedzenie – najlepiej przy stoliku na zewnątrz, gdyż w środku jest tak niewiele miejsca, że często bywa duszno. Siedząc trzeba uważać na stopy, tutejsze uliczki są tak wąskie, że przejeżdżające – bardzo rzadko – samochody z ledwością się na nich mieszczą. Jest też drugi pomysł na wieczór – kolacja w restauracji z muzyką Fado na żywo. Pieśni te wyrażają najczęściej smutek i tęsknotę więc są bardzo rzewne… ponieważ taki wieczór wiąże się z większymi kosztami, warto przed wyjazdem do Lizbony obejrzeć film „Fado” Carlosa Saury lub posłuchać płyt Amalii Rodrigues żeby wiedzieć czy muzyka ta, nas nie drażni i czy jesteśmy gotowi, wydać kilkanaście euro, by jej posłuchać przy posiłku.

Podczas kolejnych dni pobytu trzeba odwiedzić dwie dzielnice, położone na przeciwległych końcach miasta. Pierwsza z nich to, zlokalizowana przy ujściu rzeki Tag, Belem. Tu turyści chcą zobaczyć: Torre de Belem – miejsce z którego wyruszano, by odkrywać szlaki handlowe i znajdujący się obok Pomnik Odkryć Geograficznych, przed nim jest ułożona gigantyczna mozaika przedstawiająca szlaki odkrywców z XV i XVI wieku – warto po niej postąpać to może być jedyna w życiu okazja na postawienie stóp na Madagaskarze 🙂 Niedaleko stąd jest klasztor Hieronimitów, piękno tutejszego kościoła i budynków klasztornych jest niemożliwe do opisania. Ilość detali architektonicznych jest ogromna. Nie zachwycenie się – niemożliwe! Mało osób wie, że zaraz za klasztorem jest cukiernia z najbardziej tradycyjnie wykonanymi ciastkami w całym mieście. Niektóre receptury pochodzą sprzed kilku wieków. I naprawdę warte były zachowania, bo smakołyki tu sprzedawane nie mają sobie równych.

Z kolei po drugiej stronie Lizbony, jest nowoczesna dzielnica, w której odbywały się targi Expo w 1998 roku. To zupełnie inne miasto, niż to które widzieliśmy do tej pory. Przeważa tu szkło i metal. Ważne budynki: dworzec Oriente, Portugal Pavillion, most Vasco da Gama – najdłuższy w Europie. Można tu odbyć bardzo przyjemny spacer po deptaku ciągnącym się wzdłuż rzeki, przy okazji zachodząc do Oceanarium, które jest podobno drugim pod względem wielkości akwarium na świecie. Trzeba przyznać, że niektóre tamtejsze okazy ryb i morskich stworów faktycznie robią wrażenie.


Fot. (C) Creative Commons/Flickr: MiguelVieira, Jorbasa, oksidor, Bert Kaufmann, Retinafunk, Carlos Luna.

Podziel się: